Kim jest Kajetan Kajetanowicz i jak to możliwe, że nie tylko zajął czwarte miejsce, ale o mało nie wyprzedził Kamila Stocha?

Moto
Kim jest Kajetan Kajetanowicz i jak to możliwe, że nie tylko zajął czwarte miejsce, ale o mało nie wyprzedził Kamila Stocha?
Fot. Cyfrasport
Nawet przedstawiciele świata rajdowego przyznają, że Kajetan Kajetanowicz miał lepsze sezony niż ten poprzedni. Dlaczego zatem to teraz kibice postawili na niego?

Zabrakło mu 1,5 tysiąca głosów, żeby wyprzedzić Kamila Stocha i znaleźć się na podium 86. Plebiscytu na Sportowca Roku 2020. Jednak i bez tego wielu ekspertów robi wielkie oczy, dziwiąc się, że Kajetan Kajetanowicz zajął 4. miejsce. Nawet kierowcy rajdowi, koledzy Kajetanowicza nie wiedzą, jak to wytłumaczyć. Mówią, że to dobry kierowca, ale akurat w zeszłym roku wielkich sukcesów nie miał. Miejsce w dziesiąte należało mu się za rok 2017, kiedy trzeci raz z rzędu został mistrzem Europy.

– Podium mistrzostw świata na koniec sezonu to dla mnie coś więcej niż spełnienie marzeń, bo kiedy zaczynałem starty w rajdach, moim celem było zdobycie pieniędzy na paliwo do mojego rajdowego malucha, a teraz… a teraz siedzę wśród wybitnych sportowców naszego kraju – mówił Kajetan Kajetanowicz, odbierając statuetkę za 4. miejsce i już wtedy niektórzy się dziwili, jak rok temu, gdy zobaczyli żużlowca Bartosza Zmarzlika wygrywającego z Robertem Lewandowskim.

Nawet kierowcy rajdowi mają kłopot z sukcesem Kajetanowicza

Tyle że teraz drapią się po głowie nie tylko przedstawiciele innych sportów, ale i rywale Kajetanowicza z odcinków specjalnych. – To świetny kierowca, ale nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego zajął tak wysokie miejsce. W ubiegłym roku nie bardzo miał się z kim ścigać, a i tak nie wygrał rajdów WRC3. Byłem zdziwiony, jak zobaczyłem go tak wysoko. Były sezony, gdy "Kajto" bardziej zasłużył na docenienie – mówi nam jeden z kierowców, prosząc o anonimowość, gdyż boi się, że zostanie źle odebrany.

 

Jednak nie tylko on ma problem z odpowiedzią na proste pytanie, jak to się stało, że Kajetanowicz zajął 4. miejsce i zostawił za plecami Zmarzlika, Jana Błachowicza czy Dawida Kubackiego. Swoją teorię ma Aldona Marciniak, która pisze w "Przeglądzie Sportowym" o Formule 1 i która prowadziła Galę Sportowiec Roku wspólnie z Jerzym Mielewskim. – Moim zdaniem zadziałał efekt zgeneralizowanej pozytywnej postawy kibiców wobec Kajetana i jego permanentnej obecności na najwyższym poziomie motosportów – mówi. – To w końcu czterokrotny mistrz Polski, trzykrotny mistrz Europy, a od lat jest jedynym polskim kierowcą w najbardziej prestiżowym cyklu, w mistrzostwach świata.

Czy to był Oscar za całokształt kariery?

Czytając, można by pomyśleć, że Kajetanowicz dostał takiego Oscara za całokształt kariery. – To nie do końca tak – przekonuje nas prezes PZM Michał Sikora. – Na pewno jednak ta ocena wszystkich dotychczasowych osiągnięć była ważna. Kajetan wiele lat na te sukcesy pracował, zdobywał tytuły, nie będąc zawodnikiem fabrycznym, co jest godne podkreślenia. Pamiętajmy też jednak, że sporty samochodowe były i są nadal w naszym kraju bardzo popularne. Na Rajd Polski w randze Mistrzostw Świata WRC w Mikołajkach potrafiły przyjechać z całej Polski dziesiątki tysięcy widzów. Ta mobilizacja kibiców przełożyła się na czwarte miejsce, a mogło być lepiej, gdyby Kamil Stoch akurat nie wygrał Turnieju Czterech Skoczni. I tak wyprzedził on Kajetana o niecałe 1,5 procent.

 

ZOBACZ TAKŻE: Kto był najbliżej poprawnego wytypowania wyników 86. Plebiscytu PS?

 

Poza wszystkim, jak przekonuje Marciniak, to nie do końca jest tak, że Kajetanowicz niczego w 2020 roku nie zdobył, - W zeszłym sezonie jako pierwszy Polak od czasów Roberta Kubicy zdobył punkty w klasyfikacji generalnej WRC. To działa na wyobraźnię kibiców sportu samochodowego, którzy tęsknili za swoim reprezentantem w dziesiątce plebiscytu – zauważa dziennikarka.

Lokomotywą spec od PR

Szok z powodu wysokiego miejsca Kajetanowicza był w środowisku żużlowym. Pytano, jak to możliwe, że Zmarzlik powtórzył ubiegłoroczne osiągnięcie, zdobył tytuł mistrza świata, i spadł z miejsca pierwszego na piąte, na dokładkę wylądował za plecami kierowcy rajdowego, który jednak tytułu nie zdobył. – Team Kajetanowicza wykonał świetną robotę – uważa Jacek Gumowski, żużlowy specjalista od marketingu. – Osoba, która robi mu PR, okazała się lokomotywą kierowcy. Ona nie zrobiła niczego nadzwyczajnego. Po prostu odwołała się do środowiska kibiców rajdów i przekonała ich, że głosując na Kajetanowicza, głosują na dyscyplinę.

 

Kajetanowiczowi sprzyjały okoliczności. Wśród nominowanych nie było nikogo, kto mógłby mu zabrać głosy w środowisku rajdów. Ani Kubicy, ani Jakuba Przygońskiego. Zmarzlik nie mógł mu odebrać głosów, bo jednak jego wspierał żużlowy światek, który w większości świata nie widzi poza tą dyscypliną. Zresztą żużlowi kibice dziwili się, że Kajetanowicz wyprzedził ich Bartka. A może w przypadku Kajetanowicza zadziałał ten sam mechanizm, co w przypadku Zmarzlika rok temu? Wtedy w żużlowym narodzie był głód sukcesu i to się przełożyło na zwycięstwo Zmarzlika nad Lewandowskim. Teraz większy był głód sympatyków Kajetanowicza.

Marzyli o ósmym miejscu

Marek Hejmo, specjalista od marketingu w teamie Kajetanowicza przyznaje, że ten głód mógł mieć znaczenie. – Ostatnim kierowcą rajdów płaskich, na którego kibice mogli głosować w plebiscycie, był trzy lata temu właśnie Kajetan – przypomina Hejmo. – Wtedy mimo trzeciego tytułu rajdowego mistrza Europy z rzędu nie wszedł do dziesiątki. Teraz niewiele zabrakło do podium. Dla wielu osób to będzie zaskoczenie, ale czy na pewno? Rajdy w naszym kraju mają ogromna liczbę fanów, dla których popularyzacja tego sportu leży na sercu. Być może w innych środowiskach sportowych zabrakło tego serca i woli walki kibiców o jak najlepsze miejsce dla swojego idola.

 

Pytamy Hejmo, czy to PR pociągnął Kajetanowicza? – Na pewno w jakimś stopniu pomógł nam fakt, że w minionym roku nie odbyło się ani piłkarskie Euro, ani igrzyska olimpijskie. Tak naprawdę nie zrobiliśmy nic wielkiego. Gdy dowiedzieliśmy się o nominacji, staraliśmy się jedynie, by ta informacja dotarła do naszych kibiców i wszystkich, którzy kochają motosport, aby odrobinę ich zmobilizować. Jednak to, co zrobili, przerosło nasze oczekiwania. Czwarte miejsce to olbrzymi sukces dla sportów samochodowych. Dla nas głównym celem był powrót rajdów do finałowej dziesiątki. Myślę, że kibice cenią Kajetana nie tylko za to, jak jeździ i co w sporcie osiągnął, ale także za to, jakim jest człowiekiem. To jest dla wielu osób autorytet. To nam też pomogło – kończy Hejmo.

 

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze