Cezary Kowalski: Sal(a)monowe rozwiązanie, czyli Lecha strzał w dziesiątkę

Piłka nożna
Cezary Kowalski: Sal(a)monowe rozwiązanie, czyli Lecha strzał w dziesiątkę
fot. Cyfrasport
Bartosz Salamon zagra w Lechu Poznań.

Lech Poznań wzmocnił obronę. Do drużyny wicemistrza Polski dołączył Bartosz Salamon, który przez ostatnią dekadę występował we Włoszech. Powroty dobrych polskich zawodników do Ekstraklasy mogą być początkiem wskazującym nowe trendy. Tego typu gracze plus wykreowana przez kluby młodzież oraz starannie i nie w nadmiarze wyselekcjonowana grupa obcokrajowców mogliby sprawić, że nasza liga zyskałaby na charakterze i jakości.

W ostatnim czasie do Polski wrócili tak znaczący - przynajmniej w krajowym wymiarze zawodnicy - jak: Artur Boruc, Paweł Wszołek, Bartosz Kapustka, Jakub Błaszczykowski, Michał Kucharczyk czy Waldemar Sobota. Każdy z nich jest bądź będzie realnym wzmocnieniem swoich drużyn, ale nie tylko o aspekt czysto sportowy tu chodzi. Tacy ugruntowani w naszym środowisku zawodnicy, bardzo często wracający do swoich byłych klubów, czyli na stare śmieci, to znakomite ruchy w kwestii pogłębienia identyfikacji kibica z drużyną. Utrzymania więzi emocjonalnej. Ta koszula jest po prostu bliższa ciału. To naturalne, że bardziej będziemy utożsamiać się z kimś, kto w przeszłości u nas zaczynał i później wraca po latach doświadczeń w lepszych ligach, aby pomóc drużynie, niż z kolejnym „nołnejmem” ściągniętym z Bałkanów czy Hiszpanii, który często traktuje beznamiętnie swoje kolejne miejsce pracy tylko i wyłącznie jako źródło dochodów. Marzeniem byłby powrót do wcale nie zamierzchłych czasów, kiedy na stadiony chodziło się dla jakiegoś konkretnego zawodnika, do którego było się przyzwyczajonym i który w jakimś sensie był symbolem klubu.

ZOBACZ TAKŻE: Reprezentant Luksemburga piłkarzem Wisły Kraków

 

Dziś rotacje personalne w wielu przypadkach są tak częste i duże, że nawet nie ma takiej możliwości. A jak już ktoś wpadnie ci w oko, po chwili go nie ma. Dlatego te powroty uznanych graczy (celowo nie używam sformułowania: dawnych gwiazd, bo w wielu przypadkach to jednak lekka przesada) są bardzo istotne. I nie ma sensu tłumaczyć to tylko tym, że za granicą już ich nie chciano, są za starzy, wszystko co już mieli zagrać - zagrali, albo odbili się od prawdziwego futboli i szukają możliwości zjazdu do bazy.

 

Zresztą podobny model dobrze działa choćby w Holandii. W miniony czwartek bohaterem Ajaksu Amsterdam był Klaas-Jan Huntelaar. Dawny mistrz i król strzelców wszedł na boisko tuż przed końcem spotkania przy stanie 1:1, aby zapewnić zwycięstwo nad Twente Enschede. W fenomenalnym stylu zrobił to w 90 i 91 minucie spotkania, zdobywając efektowne bramki. 38-letni napastnik przed dwoma laty wrócił do Amsterdamu, aby przydawać się właśnie w takich sytuacjach, ale także wspierać trenera, dawać przykład młodzieży i świecić swoim blaskiem wśród kibiców.

 

 

Takich przykładów w Holandii można podawać wiele. Wracali do swoich małych ojczyzn przed końcem kariery Dirk Kuyt, Robin van Persie czy nawet ostatnio Arjen Robben do Groningen.

 

Salamon weteranem jeszcze nie jest (w tym roku skończy 30 lat) i nie był też przed wyjazdem żadną legendą Lecha, bo wyjechał do Brescii jako bardzo młody chłopak po przejściu wszystkich szczebli juniorskich w Lechu, ale z poznańskim klubem identyfikuje się bez dwóch zdań. Po 13 latach wrócił do domu i nie ma chyba takiej możliwości, aby się w nim nie zaadoptował.

ZOBACZ TAKŻE: Ostra wymiana zdań Kołtonia i Hajty w Cafe Futbol! (WIDEO)

 

Wydaje się, że działacze Lecha po zarobieniu pieniędzy na transferach Kamila Jóźwiaka, Roberta Gumnego czy Jakuba Modera nic lepszego zrobić nie mogli. Obrońca w sile wieku z takim doświadczeniem (otarł się m.in. o AC Milan i reprezentację Polski), rozumiejący specyfikę miejsca, do którego trafia, to strzał w dziesiątkę.

 

I bardzo bym się zdziwił, gdyby Salamon nie stał się z miejsca gwiazdą naszej Ekstraklasy.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze