Brooklyn na mistrza?! Tak, jeśli nowa Wielka Trójka NBA się nie pokłóci...

Koszykówka
Brooklyn na mistrza?! Tak, jeśli nowa Wielka Trójka NBA się nie pokłóci...
fot. PAP
Kevin Durant i James Harden - już w nowych barwach.

Czy przejście Jamesa Hardena do Brooklyn Nets i stworzenie trójki gwiazd wspólnie z Kevinem Durantem, Kyrie Irvingiem - automatycznie czyni drużynę z Nowego Jorku faworytem rozpoczętych miesiąc temu rozgrywek National Basketball Association? Na papierze i w statystyce - tak, choć nawet Charles Barkley czy Shaquille O’Neal nie są o tym przekonani. Jedno jest pewne - zespół z Durantem, Hardem i Irvingiem każdy będzie chciał oglądać.

Statystycznie, patrząc na osiągnięcia każdego z nich, Harden, Durant i Irving to pierwsza dziesiątka Wielkich Trójek w historii NBA. Nie jest to poziom legendarnej drużyny Los Angeles Lakers z Magicem Johnsonem, Kareemem Abdulem Jabbarem i Jamesem Worthy, którzy mieli między sobą dziewięć tytułów MVP i uczestniczenie w 38 Meczach Gwiazd. Nie są też blisko późniejszej ekipy Lakers z Kobe Bryantem, Shaquillem O’Nealem i Robertem Horry (2 MVP, 33 Mecze Gwiazd) czy drużyny z czasów dynastii Chicago Bulls - Michaelem Jordanem, Scottie Pippenem i Dennisem Rodmanem (5 MVP, 23 Mecze Gwiazd). Ale później można już dyskutować...

 

Pomysł tworzenia super-teamów z trójką dominujących graczy nie jest nowy, ale aż do sezonu 2007/2008, kiedy Boston Celtics zestawili drużynę z Rayem Allenem, Kevinem Garnettem i Paulem Pierce, wydawał się trudny do zrealizowania. Nie jest też gwarancją zdobycia mistrzostwa NBA bo jednym się to udaje - jak Miami Heat z LeBronem Jamesem, Dwyane Wade i Chrisem Boshem, ale innym, jak Oklahomie City Thunder z Russellem Westbrookiem, Carmelo Anthony i Paulem George zupełnie nie wychodzi. Przypominam - tamta drużyna nie wygrała choćby jednej serii w playoffs.

 

 

Już bez Hardena, Brooklyn Nets byli w elicie najlepiej rzucających zespołów w NBA - Durant i Irving zdobywali wspólnie przeciętnie 56,5 pkt, dodając do tego prawie dwanaście asyst i trafiając ponad 40 procent rzutów za trzy punkty - to wystarczyło na piąta pozycje najskuteczniejszych zespołów ligi i trzecie w przeciętnej liczbie zdobywanych punktów w meczu.

 

A przecież Harden to jednoosobowy system ofensywny, gracz jakiego najlepsza koszykarska liga świata nie widziała od wielu lat. Statystyka jest oszałamiająca: w ostatnich sześciu sezonach, Harden albo był najlepszym strzelcem ligi albo zajmował drugie miejsce, zawsze pozostając w pierwszej dziesiątce liderów w liczbie asyst.

 

Dla trenera Steve'a Nasha oznacza to luksus, jakiego nie ma żaden inny klub NBA - pewność, że Brooklyn będzie miał na parkiecie, przez pełne 48 minut, PRZYNAJMNIEJ jednego gracza zdobywającego w meczu trzydzieści punktów!

ZOBACZ TAKŻE: NBA: Emocjonalne pożegnanie Jamesa Hardena z miastem i kibicami Houston Rockes

 

Czyli tytuł w kieszeni? Niekoniecznie. Charles Barkley nie jest przekonany, czy dla dwójki Harden/Irving zdobycie mistrzostwa jest naprawde najważniejsze. “James Harden i Kyrie nigdy nie pokazali mi, że wygrywanie, drużyna liczy się bardziej niż ich wyczyny indywidualne. Durant nie jest koszykarskim samolubem, ale tych dwóch...nie sądzę, żeby Kyrie i James mieli ochotę się poświęcać dla dobra zespołu” - argumentuje “Sir Charles”. Podobnie uważa innych z dawnych wielkich NBA, Shaquille O’Neal, komentując słowa Hardena, że w poprzednim klubie, Houston Rockets “zrobił wszystko, co mógł”:

 

“Jak trzeba było, w najważniejszych momentach, Harden znikał, więc znam wielu ludzi w Houston, którzy cieszą się, że go już nie ma w klubie. Teraz ma mały super-team, musi wygrać mistrzostwo - jak nie zrobi tego w tym sezonie to jest plama. Koniec, kropka” - mówił Shaq w popularnym programie “NBA na TNT”.

 

Gwiazdy Brooklyn Nets zapewniają, że będą potrafiły ze sobą grać. Generalny manager Nets Sean Marks przyznał, że zanim podjął decyzję pozyskania Hardena, konsultował wybór z Durantem i Hardenem. “Zebrałem opinie, naprawdę chciałem wiedzieć co o tym myślą. Nawet nie musiałem zaczynać tematu, że Harden w Nets bedzie oznaczało dla nich mniejsza liczbę minut na parkiecie, choć każdy z nich może przecież uważać się za lidera zespołu. Sami rozpoczęli temat, mówiąc, że są przekonani, że pomysł da się zrealizować. Usłyszałem, ze naprawdę chcą grać razem z Hardenem, że nie będzie problemów - ani w szatni, ani na parkiecie. Mamy ten sam cel” - skomentował Marks.

 

“Ten sam cel” jest dla wszystkich oczywisty- Larry O’Brien Trophy w gablocie klubu z Brooklynu. Zaraz po podpisaniu kontraktu, podskoczyło nie tylko typowanie bukmacherów, ale także ocenie dziennikarskich ekspertów.

 

Nawet przed ujawnieniem kontraktu z Hardenem, Nets byli na trzecim miejscu wśród drużyn, którym bukmacherzy w Las Vegas dawali największe szanse na wygranie mistrzostwa NBA (za Lakers i Clippers). Kiedy ogłoszono kontrakt, Brooklyn Nets praktyczni zrównali się szansami z Los Angeles Lakers! Podobnie oceniają sprawę specjaliści basketu między innymi z NBC Sports, którzy uznają Nets za obecnie drugą najsilniejszą drużynę w lidze i faworyta na reprezentowanie Konferencji Wschodniej w finałach NBA. Jak będzie, przekonamy się w ciągu kilku następnych miesięcy. Jedno jest pewne - zespół z Durantem, Hardem i Irvingiem każdy będzie chciał oglądać.

Przemysław Garczarczyk z USA, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze