Wichniarek: Lewandowski ma teraz pewne rachunki do wyrównania!

Piłka nożna
Wichniarek: Lewandowski ma teraz pewne rachunki do wyrównania!
Fot. Cyfrasport
Robert Lewandowski strzelił 21 bramek w jednej rundzie Bundesligi. Tego nie dokonał nikt wcześniej!

Nowy rok 2021, a Robert Lewandowski wciąż po staremu, jak zachwycał, tak dalej zachwyca. To, że poprzedni był dla niego najlepszy w karierze indywidualnie i klubowo już wiemy i niejednokrotnie o tym pisaliśmy. Teraz pobił kolejny rekord. W pierwszej rundzie Bundesligi zdobył 21 goli. Czy dogoni legendarnego Muellera? Z niemieckim napastnikiem polski as ma pewne rachunki do wyrównania!

2020 to był popis naszego kapitana w barwach Bayernu Monachium. Wygrał wszystko co było do wygrania w tym pandemicznym roku, który dla wielu był najgorszym lub jednym z najgorszych w życiu, ale nie dla RL9. Dla niego był rokiem niezapomnianym, podobnie zresztą jak i zdjęcie Roberta ze wszystkimi pucharami w jego łóżku :). Pasmo sukcesów nie przysłoniło mu jednak jasności spojrzenia i chęci do dalszej pracy nad sobą. Nie wygasiło też jego żądzy sukcesu.

 

Nadszedł rok 2021 i Robert się nie zatrzymuje. Właśnie ustanowił kolejny rekord Bundesligi. Jeszcze nikt w historii ligi naszych zachodnich sąsiadów po rundzie jesiennej (przez opóźniony start sezonu 20/21 dopiero w styczniu dokończono mecze pierwszej rundy) po 17 kolejkach nie miał 21 trafień. „Oczko” Lewy ustrzelił tak naprawdę w 16 starciach, bo na spotkanie z FC Koeln trener Hansi Flick nie zabrał naszego reprezentanta. Dał odpocząć swojemu „asowi”.

 

ZOBACZ TAKŻE: Kołtoń: Brzęczek się nie nadawał

 

21 bramek w jednej tylko rundzie to kolejny krok do osiągnięcia statusu „nieśmiertelnego”, do przejścia do historii ligi, w której grało naprawdę wielu świetnych napastników. Ta sztuka nikomu się nie udała oprócz Polaka. Po raz kolejny wszyscy zadają sobie pytanie czy tym razem rekord Gerda Muellera z sezonu 71/72 i jego niewyobrażalne 40 bramek po raz kolejny są zagrożone.

 

Już w poprzednim sezonie, kiedy Robert po raz piąty został królem strzelców Bundesligi, z 34. bramkami, długo ten rekord był zagrożony. Jednak kontuzja i kilka spotkań pauzy nie pozwoliły na pobicie tego wyczynu. Jest on w dalszym ciągu niebotyczny, ale chyba w zasięgu takiego piłkarza, jakim jest obecnie Lewandowski.

 

Podobnie jak rekord w liczbie tytułów króla strzelców Bundesligi. Robert jak na razie ma ich pięć, a to już tylko o dwa mniej niż legendarny napastnik reprezentacji Niemiec.

 

Starsi kibice piłkarscy kojarzą Muellera chociażby z pamiętnego „meczu na wodzie” we Frankfurcie. To Gerd strzelił nam wtedy jedynego gola tego spotkania i kadrze Kazimierza Górskiego pozostała walka o trzecie miejsce niemieckiego mundialu (zakończona zwycięstwem 1:0 na Brazylią)

 

Tym bardziej więc „Lewy” ma jeszcze rachunki do wyrównania z legendą Bayernu Monachium i reprezentacji Niemiec. Czy tym razem wyrówna rekord 40 bramek, a może ustanowi nowy? Czy w perspektywie zbliżającego się przedłużenia kontraktu rekord tytułów „Bundeligakanone” będzie pobity?  Wiele na to wskazuje, bo Robert jest nieobliczalny.

 

ZOBACZ TAKŻE: "Boniek zdawał sobie sprawę z podziałów w kadrze"

 

To maszyna do odnoszenia sukcesów, które to wspiera ciężką pracą i charakterem niepozwalającym mu na zadowalania się odniesionymi triumfami. To pozwoliło mu na wejście na szczyt i na utrzymywanie się na nim przez wiele sezonów. Ta sztuka nie jest taka oczywista, o czym przekonało się wielu zawodników, a w szczególności napastników i nie mówię tu tylko o sobie, bo ja na ten szczyt nigdy nie wszedłem.

 

Dodatkowym aspektem, który może pomóc "Lewemu" w zdobywaniu kolejnych bramek jest fakt, że Bayern w tym sezonie już na wpadki pozwolić sobie nie może. Po blamażu z Holstein Kiel i odpadnięciu, po raz pierwszy od 21 lat , w 2. rundzie Pucharu Niemiec, monachijczycy kolejnych potknięć chcą uniknąć.

 

To będzie powodować, że trener Flick już chyba dobrowolnie z usług najlepszej "9" na świecie rezygnować w meczach teoretycznie łatwiejszych nie będzie. To szansa na gole, ale i lekkie ryzyko kontuzji zmęczeniowych. Lecz kto ryzyka nie podejmuje, ten "szampana nie pije", a bramki Bayern zdobywać musi i to dużo bramek, gdyż patrząc na poczynania Bawarczyków w defensywie, to w tym sezonie na "0" z tylu raczej nie grają.

 

Ostatnio 25 bramek po 17 meczach stracili w latach 80-tych XX wieku, a Manuel Neuer już 11 meczów z rzędu (licząc Puchar Niemiec) wyciąga piłkę z siatki, co nie przytrafiło mu się jeszcze nigdy, bo 10 razy z rzędu kapitulował w roku 2018.

 

ZOBACZ TAKŻE: Engel - kadrę po Brzęczku powinien objąć Polak

 

Pomimo dziurawej defensywy mistrzowie Niemiec wciąż są na 1 miejscu w tabeli i są mistrzem jesieni, z 4 punktami przewagi nad RB Lipsk. Sezon ratuje, jak na razie grająca na wysokim poziomie, ofensywa, która strzeliła już 48 bramek, o 16 więcej od ścigających Bayern zespołów takich jak BVB czy Union Berlin.

 

Ta ofensywa jest polisą na życie, ale czy wystarczy na kolejne spotkania w lidze, w fazie pucharowej Ligi Mistrzów (dwumecz z Lazio) czy da radę strzelać zawsze o jedną bramkę więcej niż przeciwnik? Kolejne tygodnie przyniosą nam odpowiedź na te pytania.

Artur Wichniarek z Berlina, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze