Kowalski: Kadrze potrzebny jest wstrząs nie tylko w postaci zmiany trenera

Piłka nożna
Kowalski: Kadrze potrzebny jest wstrząs nie tylko w postaci zmiany trenera
Fot. Cyfrasport
"Przykro to mówić, ale w sferze mentalnie ten zespół jest... letni. Owszem zestaw graczy jest ciekawy, młodzież budzi nadzieję, a starsi jeszcze nie schodzą ze sceny, ale mentalnie na razie nie mamy ekipy zdolnej do rzeczy wielkich".

Kamil Glik, czyli drugi kapitan reprezentacji Polski, zaraz po zwolnieniu Jerzego Brzęczka za pośrednictwem mediów społecznościowych podziękował byłemu selekcjonerowi za jego pracę. Wrzucił kilka wspólnych zdjęć i życzył powodzenia. Niby nic wielkiego, ot zwykła przyzwoitość, kurtuazja naturalna w takiej sytuacji, świadcząca po prostu o dobrych manierach, ale... jak się okazało ten gest w skali całej reprezentacji okazał się unikatowy.

Na podobny zdobył się jeszcze Kamil Grosicki, choć jego pozycja w reprezentacji Brzęczka słabła. Reszta przeszła nad faktem zmiany trenera, z którym w czerwcu mieli jechać na swoją imprezę życia, obojętnie. Na koncie najlepszego piłkarza świata cisza, Grzegorz Krychowiak reklamuje garnitury, na profilu Krzysztofa Piątka, który u Brzęczka zaistniał w reprezentacji, owszem wiszą podziękowania, ale dla Milanu, z którego odszedł zeszłej zimy. Milczała też młodzież, która obiektywnie trenerowi zawdzięcza najwięcej, bo to on dawał im szansę debiutu w seniorskiej reprezentacji, a ta lista wcale nie była taka krótka: Jakub Moder, Sebastian Walukiewicz, Paweł Bochniewicz, Kamil Jóźwiak, Sebastian Szymański, Krystian Bielik, Przemysław Płacheta czy nieco starszy, ale forowany przez selekcjonera Arkadiusz Reca.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Kamil Glik (@kamilglik25)

 

 

Czy można z takiej błahej na pozór sprawy wyciągać jakoś dalej idące wnioski? Przecież to nie ma wielkiego znaczenia, nic i tak by nie zmieniło, zmiany trenerów w zawodowym futbolu to właściwie codzienność, nie ma żadnego obowiązku publicznego odnoszenia się do czegokolwiek....

 

W moim odczuciu, takie zachowanie ma jednak swoją wymowę. Po pierwsze świadczy o braku kindersztuby pokaźnej grupy naszych reprezentantów („Każdemu trenerowi, z którym pracowałem dziękowałem za pracę, obojętnie czy mieliśmy dobry kontakt czy nie” – tłumaczył w swoim wpisie Glik, zdziwiony burzą jaką wywołał), po drugie o relacjach z byłym już trenerem, a po trzecie o relacjach wewnątrz tej drużyny i jej kondycji mentalnej.

 

Pytając dość brutalnie: co to za ekipa, której w której na zwolnienie przywódcy, jest w stanie zdobyć się na słowo dziękuje ledwie dwóch graczy?! Gdzie jest ten słynny team spirit, atmosfera dzięki, której można nadrabiać niedoskonałości czysto piłkarskie?

 

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Kamil Grosicki (@kamilgrosicki10)

 

Przykro to mówić, ale w sferze mentalnie ten zespół jest... letni. Owszem zestaw graczy jest ciekawy, młodzież budzi nadzieję, a starsi jeszcze nie schodzą ze sceny, ale mentalnie na razie nie mamy ekipy zdolnej do rzeczy wielkich. Tutaj nikt za nikogo nie wskoczy w ogień. Istnieje wiele interesów i interesików, które powodują, że nie każdy zmierza w tym samym kierunku.

 

Dla umiejących czytać między wierszami, ta drobna na pozór sprawa z podziękowaniami dla Brzęczka, a raczej ich brakiem, tylko to uwypukla. I pokazuje, że tej drużynie potrzebny jest szybki wstrząs nie tylko w postaci zmiany trenera...

 

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze