MŚ w piłce ręcznej 2021: Jak grają Węgry i Niemcy? Co czeka reprezentację Polski?

Piłka ręczna
MŚ w piłce ręcznej 2021: Jak grają Węgry i Niemcy? Co czeka reprezentację Polski?
fot. PAP
Dominik Mathe z Węgier to przyszła gwiazda europejskiego szczypiorniaka

MŚ w piłce ręcznej 2021 wchodzą w decydującą fazę, a przed naszymi szczypiornistami dwa kluczowe mecze: Polska - Węgry i Polska - Niemcy. Jak grają nasi rywale? Z której strony grozi nam największe niebezpieczeństwo? Oto krótkie sylwetki reprezentacji Węgier oraz Niemiec.

Niemcy oraz Madziarzy w losowaniu fazy grupowej MŚ trafili do grupy A, w której za rywali mieli Republikę Zielonego Przylądka i Urugwaj. Jeszcze przed turniejem można było więc zakładać, że obydwie reprezentacje zameldują się w kolejnej rundzie, a bezpośredni mecz Węgry - Niemcy będzie decydował o pierwszym miejscu w grupie. Istotnie, w trzeciej kolejce Bratankowie stoczyli taki bój z naszymi zachodnimi sąsiadami i wygrali z Niemcami 29:28.

 

ZOBACZ TAKŻE: Wielkie emocje w hicie "polskiej" grupy! Niemcy na deskach

 

Pozostałe dwa spotkania były dla Węgrów spacerkiem, choć Kabowerdeńczycy postawili niespodziewany opór w pierwszej kolejce. Mimo osłabień spowodowanych koronawirusem przegrali "jedynie" 7 trafieniami - 27:34. W kolejnej serii spotkań Republika Zielonego Przylądka była już jednak tak zdziesiątkowana, że musiała wycofać się z turnieju. Oznaczało to, że Niemcy dostali dodatkowy dzień wolny i walkowera 10:0. Warto dodać, że obydwaj nasi najbliżsi rywale "przejechali" się w grupie A po kadrze Urugwaju, wygrywając 44:18 (Węgry) i 43:14 (Niemcy).

 

Węgry

 

Bratankowie będą naszymi rywalami już w sobotę o godzinie 18:00. Do tej pory mają oni na koncie komplet punktów, a w drugiej fazie zdołali już pokonać Brazylijczyków 29:23. Ich dominacja nie podlegała w tym meczu żadnej dyskusji. Podobnie jak w poprzednich spotkaniach prym w węgierskiej ekipie wiódł Dominik Mathe, który w 1. połowie rzucił 4 bramki, a później mógł już odpoczywać. Prawy rozgrywający Elverum Handball ma dopiero 21 lat, a jego znakiem firmowym jest potężny rzut z dystansu. Niebawem o jego usługi powinny bić się najlepsze kluby Starego Kontynentu.

 

Mathe ma na koncie 20 goli w czterech meczach, podobnie jak kołowy Bence Banhidi - aktualnie chyba największa gwiazda reprezentacji. 25-latek na co dzień gra w Pick Szeged, a grający na środku polskiej defensywy bracia Gębala powinni mieć z nim w sobotni wieczór mnóstwo problemów. Banhidi jest bardzo aktywny na 7. metrze i świetnie współpracuje z Mate Lekaiem - kreatywnym środkowym rozgrywającym Veszprem.

 

Bramkarz reprezentacji Polski Piotr Wyszomirski, który doskonale zna węgierską piłkę ręczną w tych trzech zawodnikach widzi największe zagrożenie dla naszej kadry. - Mathe na pewno długo nie pogra w norweskim Elverum. Oprócz dobrego repertuaru rzutowego dużo widzi i tak jak Mate Lekai dobrze gra z obrotowym Bence Banhidim – mówi Wyszomirski, który obecnie występuje w Grundfos Tatabánya KC.

 

Były bramkarz Pick Szeged przestrzega również przed Rolandem Miklerem, który od wielu lat broni dostępu do bramki reprezentacji Węgier. Co prawda w oficjalnych statystykach nie ma go w czołowej dwudziestce najlepszych bramkarzy mistrzostw, ale w kluczowych spotkaniach z Niemcami i Brazylią Mikler bronił w najważniejszych momentach jak w transie. Z naszymi zachodnimi sąsiadami zagrał na 39-procentowej skuteczności.

 

Wiemy więc, że w sobotni wieczór trzeba będzie szczególnie uważać na współpracę węgierskich rozgrywających z obrotowym, ale warto również zwrócić uwagę na dwa inne aspekty. Węgrzy, choć rzadko grają do skrzydeł (jedynie 15 akcji), to są tam bardzo skuteczni (12 bramek). Na egipskim turnieju są również najskuteczniejsi w innym elemencie, a mianowicie w kontrataku. Na bramki zamienili aż 88 procent kontr.

 

Trenerem reprezentacji Wegier od 2019 roku jest były środkowy rozgrywający Veszprem, 53-letni Istvan Gulyas. To jego pierwsza praca na stanowisku selekcjonera zespołu narodowego. Wcześniej prowadził drużyny klubowe z Austrii, Kuwejtu i Węgier.

 

Niemcy

 

Jeśli osiągniemy korzystny wynik z Węgrami, ostatnim krokiem do awansu do ćwierćfinału MŚ 2021 będzie zwycięstwo nad reprezentacją Niemiec. Nasi sąsiedzi przyjechali na Czarny Ląd osłabieni. Ze względu na pandemię i obawę o swoje zdrowie podczas imprezy, do Egiptu nie zawitało kilka gwiazd - trzech zawodników THW Kiel Patrick Wiencek, Steffen Weinhold i Hendrik Pekeler, a także znakomity obrońca Finn Lemke. Alfred Gíslason, który od 2020 roku prowadzi zespół narodowy, miał twardy orzech do zgryzienia przy wyborze kadry.

 

Brak obrotowych - Wiencka i Pekelera - odbija się w dużej mierze na tym, że mistrzowie Europy z 2016 roku w przeciwieństwie do Węgrów bardzo rzadko grają do koła. W taki sposób kończyli akcje 10 razy, wykorzystując 8 okazji do zdobycia bramki. Niemcy są za to piekielnie groźni przy rzutach z dystansu. Przy próbach z 9. metra mają 56 procent skuteczności i w tej statystyce ustępują jedynie... biało-czerwonym, którzy do tej pory rzucają z dystansu z 58-procentowym skutkiem.

 

Najlepszym niemieckim strzelcem jest jak do tej pory zdobywca 18 bramek - prawoskrzydłowy Timo Kastening, który na co dzień występuje w MT Melsungen. Na wyróżnienie zasługują również rozgrywający Philipp Weber, Kai Haefner i Paul Drux. Swojej klasy nie potwierdza za to kapitan kadry Uwe Gensheimer, który w ostatnich dniach jest otwarcie krytykowany w niemieckich mediach. Skrzydłowy uważany za jednego z najlepszych szczypiornistów świata, w meczach z Węgrami i Hiszpanią rzucił łącznie jedyne 4 gole.

 

Prasa za naszą zachodnią granicą nie jest również zadowolona z postawy Andreasa Wolffa. Bramkarz Łomży Vive Kielce w pierwszej kolejce nie grał, a do bramki wszedł właśnie w kluczowych starciach z Madziarami i Hiszpanami. Słaby procent skutecznych interwencji sprawiał jednak, że między słupki wracał Johannes Bitter, który zdecydowanie lepiej bronił dostępu do bramki. Bitter po 4 kolejkach jest na piątym miejscu w klasyfikacji najlepszych bramkarzy imprezy z 39-procentową skutecznością.

 

Oceniając Niemców i ich dorobek strzelecki (109 bramek) trzeba z pewnością wziąć pod uwagę odwołanie spotkania z Republiką Zielonego Przylądka. W trzech rozegranych de facto meczach niemieccy szczypiorniści złapali aż 16 dwuminutowych kar, co jest konsekwencją agresywnej obrony. Tutaj na pewno możemy znaleźć podobieństwo między Niemcami, a Węgrami (20 dwuminutowych kar), którzy również nie przebierają w środkach w defensywie. Obydwa spotkania Polaków w grupie I jawią się więc jako boje "na śmierć i życie".

 

Zanim dojdzie do meczu Polska - Niemcy, podopieczni Alfreda Gislasona zagrają jednak jeszcze z Brazylią. Już Canarinhos mogą ostatecznie wyleczyć naszych zachodnich sąsiadów z walki o medale.

 

Spotkanie Polska - Węgry w sobotę o godzinie 18:00. Z Niemcami biało-czerwoni zagrają w poniedziałkowy wieczór.

Paweł Ślęzak, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze