Kamil Majchrzak: Trudny i dziwaczny etap przygotowań

Tenis
Kamil Majchrzak: Trudny i dziwaczny etap przygotowań
fot. Cyfrasport
Kamil Majchrzak nie może się doczekać zakończenia kwarantanny w Melbourne i rozpoczęcia tegorocznej rywalizacji.

Kamil Majchrzak nie może się doczekać zakończenia kwarantanny w Melbourne i rozpoczęcia tegorocznej rywalizacji. - Szczególnie po tak trudnym i dziwacznym etapie przygotowań - zaznaczył, dodając, że niektóre przepisy obowiązujące tenisistów są lekko absurdalne.

Pod koniec tygodnia tenisiści, którzy uniknęli tzw. twardej kwarantanny zakończą 14-dniowy okres, w którym mogą opuszczać hotelowe pokoje tylko na pięć godzin dziennie. W niedzielę rozpoczną się dwa turnieje WTA w Melbourne, a dzień później dwie imprezy ATP rozgrywane w tym samym mieście. Stanowić będą one sprawdzian przed ruszającym 8 lutego wielkoszlemowym Australian Open.

 

- Nie mogę się już doczekać pierwszego startu. Szczególnie po tak trudnym i dziwacznym dwutygodniowym etapie przygotowań w ścisłym reżimie sanitarnym i pod dużą presją, że za jakiekolwiek przekroczenie obowiązujących przepisów, czasem lekko absurdalnych, grozić mogą poważne kary. Na pewno bardzo miło będzie wrócić w miarę do normalności już za kilka dni i znowu poczuć dreszcz emocji związany ze startem turniejowym - przyznał Majchrzak cytowany przez Polski Związek Tenisowy.

 

ZOBACZ TAKŻE: Bez zmian w czołówce rankingu WTA. Świątek utrzymała pozycję

 

W ubiegłym tygodniu rozpoczął na antypodach zajęcia na korcie - jego partnerem jest Francuz Corentin Moutet. Według pierwotnego planu w drugim tygodniu grupy treningowe miały zostać powiększone, ale ostatecznie do tego nie doszło.

 

Zajmujący 108. miejsce w rankingu ATP Polak znalazł się w gronie szczęśliwców, którzy mogą obecnie opuszczać przynajmniej na kilka godzin hotelowy pokój w Melbourne. Na 72 tenisistów zaś nałożono tzw. twardą kwarantannę w związku z tym, że na pokładzie samolotów czarterowych, którymi lecieli do Australii, był ktoś, kto otrzymał po wylądowaniu pozytywny wynik testu na COVID-19.

 

- Na pewno nie jest to normalna sytuacja i w żaden sposób komfortowa, chociaż wcześniej wydawało się, że np. po sześciu czy siedmiu negatywnych wynikach testów będą mogli jednak wyjść z pokoju. Ale władze lokalne nie chcą ustąpić w tej sprawie, więc jest to sytuacja naprawdę nie do pozazdroszczenia i na pewno odbije się w znacznym stopniu na ich formie oraz kondycji. Nie tylko fizycznej, ale i psychicznej. Ja na szczęście mogę wyjść z hotelu na kilka godzin, odbijać piłkę na korcie, a nie o ścianę w pokoju, więc łatwiej mi sobie radzić w tej trudnej sytuacji. Na pewno wolałbym - zamiast oglądać Netflixa czy siedzieć w pokoju 19 godzin na dobę - wyjść normalnie na miasto, pójść do jakiegoś muzeum, coś zwiedzić, ale trzeba się podporządkować. Tym bardziej, że kary za złamanie ograniczeń mogą być bardzo dotkliwe - zastrzegł zawodnik z Piotrkowa Trybunalskiego.

 

Docenia on starania australijskich organizatorów, ale też nie ukrywa, że w praktyce wiele rzeczy nie działa tak, jak powinno. - Chyba trochę sytuacja wszystkich przerosła. Chociaż dostarczono zawodnikom rzeczy do ćwiczeń ogólnorozwojowych, co szczególnie ważne dla tych objętych ścisłą kwarantanną. Ale chwilami pewne rzeczy trochę wydają się absurdalne. Np. przy schodzeniu z kortu zdarza się, że po cztery i więcej razy trzeba dezynfekować ręce. Chociaż każdy z nas to robi już odruchowo tuż po treningu, to i tak co parę metrów ktoś z obsługi przypomina i każe to zrobić, chociaż przed chwilą to już zrobiłem na korcie. Czasem bywa to już przesadne. Codziennie mamy robione testy PCR na obecność wirusa, co też trochę bywa uciążliwe. Dość słabym punktem jest catering, więc trzeba zamawiać jedzenie z miasta, z dostawą do hotelu - relacjonował.

 

25-letni gracz od tego sezonu będzie współpracował ze szwedzkim trenerem Joakimem Nystroemem. Grudniową część przygotowań w Sztokholmie zakłóciło mu zakażenie COVID-19. - Niestety, w moim przypadku było to zakażenie, które nie przebiegło bezobjawowo, więc musiałem bardzo spokojnie wznowić treningi. (...) Jeszcze nie jestem tak w stu procentach gotowy do wyjścia na kort. Dlatego bardzo ważne było dla mnie, że znalazłem się od razu w głównej drabince Australian Open i nie musiałem grać w eliminacjach w Dubaju, bo to mi dało jeszcze dodatkowe trzy tygodnie na rozplanowanie przygotowań i nabranie sił - zwrócił uwagę.

 

Jako cel na nowy sezon wskazał przybliżenie się lub nawet awans do czołowej "50" światowej listy. W tegorocznym Australian Open zaprezentuje się czworo Polaków. Poza Majchrzakiem będą to Iga Świątek i Hubert Hurkacz oraz deblista Łukasz Kubot.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze