Archiwalny wywiad z Ryszardem Szurkowskim. "Kolarstwo to było dla mnie spełnianie marzeń"

Inne
Archiwalny wywiad z Ryszardem Szurkowskim. "Kolarstwo to było dla mnie spełnianie marzeń"
Fot. Polsat Sport
- Kolarstwo to było dla mnie spełnianie marzeń, a nie sposób na życie - mówił w rozmowie w grudniu 2019 roku z Polsatem Sport Ryszard Szurkowski.

W wieku 75 lat zmarł Ryszard Szurkowski, najbardziej utytułowany polski kolarz w historii - były mistrz świata w kolarstwie, medalista igrzysk olimpijskich i zwycięzca Wyścigu Pokoju. W dniu jego śmierci przypominamy najciekawsze fragmenty obszernego wywiadu, którego Ryszard Szurkowski udzielił Polsatowi Sport w grudniu 2019 roku.

Łukasz Wiejak: Na początku sportowej przygody miał pan poczucie, że kolarstwo może być dla pana sposobem na życie czy był to sposób na czerpanie przyjemności i frajdy w wolnym czasie?

 

Ryszard Szurkowski: Jeszcze przed wojskiem robiłem treningi solowe. Chcąc wiedzieć, czy robię jakiekolwiek postępy, zacząłem sobie mierzyć czas - na kilometr, na 5 km - zupełnie podświadomie. Potem, kiedy już byłem w Dolmelu Wrocław, to był czas spełnienia marzeń. Tych, które miałem od piętnastego czy szesnastego roku życia - żeby zostać kolarzem, bo tak sobie to w głowie poukładałem. Te marzenia zaczęły się spełniać. Zdobycie mistrzostwa Polski (w kolarstwie przełajowym - przyp. red.) to przecież największy sukces dla kolarza. Ale dalej nie był to sposób na życie, tylko na spełnianie marzeń. Skoro wygrałem wyścigi jesienne i zimowe, to uznałem, że spróbuję jechać dalej, latem, czyli startować w szosowych wyścigach. Tak też się stało.

 

 

W jaki sposób kolarstwo zdefiniowało pana jako człowieka?

 

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie wiem, kim by był, gdybym nie był kolarzem. Czy miałbym taki sam charakter czy byłbym kimś innym? Nie wiem, czy mam się porównywać z moimi kolegami z dzieciństwa, którzy nie zostali sportowcami, nie osiągnęli takich sukcesów życiowych. Tego nie wiem. W każdym razie sport, nie tylko kolarstwo, tworzy charaktery ludzi, którzy je uprawiają. Z jakimkolwiek sportowcem bym nie rozmawiał - każdy mówi, że to dzięki sportowi jest, jaki jest. Ma charakter, siłę, umiejętność poradzenia sobie w życiu, a nade wszystko ma zdrowie. Głównie przez uprawianie sportu - czy wyczynowego czy rekreacyjnego. Organizm ludzki zaczyna się uodparniać na wszystkie dolegliwości zdrowotne i fizyczne. Człowiek umacnia się w przekonaniu, że skoro potrafi przejechać na rowerze 100 kilometrów, to poradzi sobie np. z przekopaniem ogrodu.

 

Jak się pan dzisiaj czuje - po tym wypadku - pracując cały czas nad powrotem do zdrowia? Ludzie śledzą, obserwują, trzymają kciuki i cieszą się z każdego przejawu poprawy. Jak to wygląda z pana perspektywy?

 

Ćwiczę już prawie półtora roku, na różnych płaszczyznach. Odbudowuję to, co jest możliwe do odbudowania. Podobno są widoczne tego efekty. Ja chciałbym, żeby postępowało to szybciej. Niestety, uruchomienie każdej partii mięśni czy kończyn dolnych, tułowia czy góry, jest niezwykle mozolne. Są jednak pewne objawy, nad którymi trzeba pracować dalej. Być może za następne półtora roku będzie można powiedzieć, że już jest lepiej. Powiem tak: było gorzej. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Jak szybko i jak daleko to dojdzie, tego nie wiedzą nawet lekarze i rehabilitanci, którzy się mną opiekują. A najlepiej opiekuje się mną żona i fundacja Lions Club w Poznaniu, która w różny sposób zbiera środki finansowe. Są absolutnie potrzebne na opłacenie rehabilitacji i wszystkiego, co jest z nią związane - dojazdów, przejazdów, leków i tego, co potrzebne, żeby się rehabilitować i dochodzić do siebie. Tak więc dzięki wszystkim!

 

Więcej fragmentów rozmowy z Ryszardem Szurkowskim w załączonym materiale wideo.

 

Łukasz Wiejak, MB, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze