Adrian Benedyczak: Ważne, że moje bramki dają punkty

Piłka nożna
Adrian Benedyczak: Ważne, że moje bramki dają punkty
fot. Cyfrasport
Adrian Benedyczak pomógł Pogoni w zajęciu pierwszego miejsca w tabeli.

Gol Adriana Benedyczaka zapewnił Pogoni nie tylko wyjazdowe zwycięstwo nad Rakowem Częstochowa (1:0), ale i sprawił, że szczecinianie są liderem piłkarskiej ekstraklasy na półmetku rozgrywek. - Najważniejsze, że moje bramki dają punkty - przyznał 20-letni napastnik.

- Gdyby nie kontuzja Kacpra Kozłowskiego, pewnie bym nie zagrał w tym meczu. To Kacper jest nominalnie pierwszym młodzieżowcem do gry. Wydawało się, że trener Kosta Runjaic postawi na Kapra Smolińskiego jako młodzieżowca w pierwszej jedenastce. Byłaby to zmiana jeden do jednego. Obaj są pomocnikami. Jednak postawił na mnie. Cieszę się bardzo, że mogłem bramką odwdzięczyć się za to zaufanie – powiedział Benedyczak.

 

Napastnik młodzieżowej reprezentacji Polski w 58 min. meczu z Rakowem w Bełchatowie doskonale wykorzystał dogranie Jakuba Bartkowskiego i z trudnej pozycji zdobył gola na wagę trzech punktów, a jak się później okazało, pozycji lidera dla "Portowców". To jego drugie trafienie w ekstraklasie. Pierwszą zdobył jesienią w meczu z Podbeskidziem, który Pogoń zremisowała 1:1.

 

- To dla mnie ważne, że moje bramki dają drużynie punkty. Nie wyróżniam żadnej z nich, ale fakt, że ta w Bełchatowie była widowiskowa. Wbiegłem idealnie przed obrońcę i bezpośrednio strzeliłem do siatki – przypomniał Benedyczak.

 

Młodzieżowiec Pogoni już wiosną 2018 roku zadebiutował w najwyżej klasie. W następnym sezonie dostał aż 12 okazji do gry. Zwykle był piłkarzem wchodzącym z ławki. Bramki nie zdobył. W 2019 roku został wypożyczony do pierwszoligowego Chrobrego Głogów.

 

- Gdyby nie było Chrobrego, to pewnie nie byłoby też moich bramek w ekstraklasie. To w Głogowie dostałem szansę regularnej gry. Trener Ivan Djurdjevic zaufał mi i wypuszczał w podstawowym składzie. Miałem tam też dwie kontuzje, które mnie na długo wykluczyły, ale właśnie w Chrobrym ograłem się i nabrałem pewności – przyznał młody napastnik Pogoni.

 

ZOBACZ TAKŻE: Kamil Piątkowski w Red Bull Salzburg

 

Po zdobyciu pozycji lidera i powrocie do Szczecina piłkarze Pogoni dostali wolne do wtorku. Benedyczak jednak nie rozstał się z piłką. Pojechał do rodzinnego Kamienia Pomorskiego i razem z ojcem trenował na boisku tamtejszego Gryfa. 46-letni Ireneusz Benedyczak jest legendą IV-ligowego klubu z Kamienia Pomorskiego, którego bramki strzegł przez 20 sezonów. Obecnie gra w A-klasowym Pomorzaninie Przybiernów. Ojciec bramkarz, syn napastnik - duet idealny do wspólnych treningów.

AŁ, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze