Kołtoń: Błaszczykowski-Buksa... Oddamy futbol agentom, będą go żyłować do cna…

Piłka nożna
Kołtoń: Błaszczykowski-Buksa... Oddamy futbol agentom, będą go żyłować do cna…
Fot. Cyfrasport
Buksa został najmłodszym piłkarzem „Białej Gwiazdy”, który trafił do siatki. Miał 16 lat i 220 dni, gdy posłał piłkę do bramki Jagielloni Białystok.

To mogła być piękna sztafeta. Symbol tożsamości, lojalności, normalności: Jakub Błaszczykowski i Aleksander Buksa. Legenda polskiego piłki, ratująca Wisłę Kraków, i jej wychowanek, zdolny napastnik, który może się wypromować w trykocie „Białej Gwiazdy” i zapełnić jej kasę. Dać trochę radości na boisku i z czasem trochę finansowego oddechu.

A po odejściu Olek może kiedyś wróci na Reymonta - za dekadę, czy nawet za kilkanaście lat? Tak jak zrobił to Kuba Błaszczykowski. Bo polskie kluby potrzebują tożsamości. Błaszczykowski dał nadzieję, że piłkarz nie traktuje klubu tylko jak miejsca pracy. Traktuje klub, jako coś więcej… Tylko tyle – aż tyle.

 

Włosy stają dęba, gdy czyta się o tym targowaniu!

 

Negocjacje o podpisaniu kontraktu były długie. Oj, długie. Bo przecież trzeba też ustalić, na jakich zasadach utalentowany gracz odejdzie z Wisły. Najpierw - 100 złotych dla Wisły, a później 50 złotych dla piłkarza, a 50 złotych dla Wisły… Kolejna runda - 100 złotych dla Wisły, ale 100 złotych plus 100 złotych dla piłkarza i dopiero później 50 procent dla Wisły i 50 procent dla piłkarza... Czyli przy transferze za 500 złotych: 300 złotych dla piłkarza i 200 dla Wisły... Aha, później kolejna zmiana – zawodnik mało gra, to suma odstępnego maleje – aby można go było wyrwać za pół-darmo. Włosy stają dęba, gdy czyta się wywiad Tomasza Jażdżyńskiego, szefa rady nadzorczej Wisły Kraków, którego udzielił Michałowi Białońskiemu (Interia.pl) i Krzysztofowi Kawie („Dziennik Polski/Gazeta Krakowska”)

 

Te obrazki są charakterystyczne. Piłkarz biegnie po golu. Szaleje z radości i sięga po herb klubu. Całuje go. Tak całuje. A pocałunek to wyraz miłości... A przynajmniej sympatii. Na pewno oddania i przywiązania.  Mój przyjaciel, pisarz, pasjonat futbolu, Jan Grzegorczyk powiedział mi kiedyś: „Mam wrażenie, że w herby klubów, w przywiązanie do klubów, wierzą już tylko kibice. A piłkarze idą tylko za kasą…”.

 

Tłumaczył: „Kiedy dorastałem, piłkarz był w jednym klubie dziesięć, czy piętnaście lat. Dziś kluby to spółki akcyjne, jakieś banki. W bankach trzyma się fundusze, ale się ich nie kocha. Chory rynek transferowy niszczy piłkę. Może padam ofiara jakiegoś mitu? Mitu wierności. Ten mit wierności klubowi niesłychanie mi się podoba. W dobie kosmopolitycznego podejścia do futbolu… Naprawdę mam wrażenie, że tak naprawdę z klubami identyfikują się już tylko kibice. Ofiary koszulkowego marketingu. Ratują budżety klubów, a sami piłkarze się z nich nabijają. Z ich naiwnej wierności. Trenerzy, piłkarze, działacze – dla nich liczą się numery kont”.

 

ZOBACZ TAKŻE: Wziął złą pigułkę, nie zagra przez rok

 

Myślę, że Janek ma dużo racji. Jednak pytanie, czy zawsze tak jest. Czy wszystkich to dotyczy? Bo jednak Błaszczykowski pokazał, że klub młodości się dla niego liczy. Wyłożył kasę. Pożyczył. Stał się właścicielem. Nie musiał. Na pewno mógł mieć mniej kłopotów w życiu. Zrobił to! Bo wierzy w coś takiego, jak Wisła Kraków. Nie wierzę, że zrobił to dla biznesu – czy też tylko dla biznesu. To byłoby zbyt proste. W tym musi być odrobina miłości. Na pewno sentyment. Zapewne też wyzwanie – adrenalina.

 

Kuba spotyka Olka…

 

I Kuba Błaszczykowski – legenda polskiej piłki - spotyka w Wiśle Aleksandra Buksę. Nastolatka pełnego wiary w siebie. O niezwykłych umiejętnościach. Trenował w Bronowiance Kraków i Akademii Piłkarskiej 21. Jednak od wielu lat trenuje w Wiśle – od 2014 roku. Sześć lat, idzie siódmy rok. Jest wiślakiem. Tak podkreślmy to - Olek Buksa jest wiślakiem. Słyszałem, że Olek od dziecka czuł się wiślakiem – że nawet pokój ma w barwach wiślackich pomalowany…

 

Debiutuje wiosną 2019 roku! Liczy 16 lat i 97 dni! Trzeci najmłodszy zawodnik w historii Wisły, jeśli chodzi o debiut – po Marcinie Jałosze i Mieczysławie Graczu. Ba, Buksa został najmłodszym piłkarzem „Białej Gwiazdy”, który trafił do siatki. Miał 16 lat i 220 dni, gdy posłał piłkę do bramki Jagielloni Białystok.

 

Błaszczykowski powoli schodzi ze sceny, a Buksa wchodzi na tę scenę. Klub robi promocyjny film. I obaj tam odgrywają główne role. Wielki sympatyk Wisły, Bartosz Lisowski pisze do mnie na Whats App: „Nie robi się takich filmów z Kubą, specjalnych spotów, akcji promocyjnych dla każdego wychowanka. Buksa był kimś więcej niż wychowankiem – stał się symbolem zmiany”.

 

Gdy Buksa zaczął grać w poprzednim sezonie, to od razu zaczął się szum medialny. Menedżer Marcin Kubacki przyznał: „Jest wielkie zainteresowanie – wpadł w oko wielu klubom, ale nie chcę robić większego szumu”. Bo tenże szum był gigantyczny, bo – podobno - o Buksę pytał się Ramon Planes, dyrektor sportowy Barcelony. Barcelona, Inter, Milan, Roma, Atalanta… Stop. Back to Earth. Ależ skąd! Jak na ziemię, gdy kosmos zaczyna wirować wokół ciebie.

 

Tak, czy inaczej piłkarz fotografuje się z koszulką, na której jest rok 2023. Wcześniej ojciec piłkarza – zdaniem Jażdżyńskiego – nie był gotowy do parafowania umowy, bo pandemia, czyli sezon może nie zostać dograny do końca, bo Wiśle grozi spadek… Sezon kończy się happy endem – nie tylko rozegrano wszystkie spotkania, ale i „Biała Gwiazda” pozostała bez problemów w lidze. Więc dla Olka „wielka podwyżka”. Jednak dokument nie został parafowany do 2023, a nastąpiła prolongata umowy – z końca 2020 do czerwca 2021. Aby Olek – już jako pełnoletni – podpisał umowę do 2023 - po 15 stycznia 2021. Klub jednak komunikuje, że ma umowę do 2023, co zdaniem Jażdżyńskiego „stanowi wyrzut sumienia”. 

 

Na scenę wkracza Pini Zahavi…

 

A to dopiero początek kłopotów. Na scenę wkracza Pini Zahavi. Znacie zdanie Ulego Hoeness na temat Zahaviego: „Krwawa pirania”. Z superagentem, jak tytułują go media, współpracuje Jerzy Kopiec. I Kopiec tłumaczy w „Gazecie Wyborczej”: - Pan Adam Buksa (ojciec Olka) miał zapytania od wielu agentów nie tylko z polskiego rynku. Wybrał jednak Zahaviego. A nie po to nawiązuje się współpracę z jednym z największych agentów na światowym rynku, aby przedłużać umowę z klubem, ale po to, aby dopiąć transfer... Kopiec dodawał:  - Mamy duże plany, dbamy o rozwój zawodnika, a nie klubu, więc niekoniecznie musi nas interesować, co chce zrobić Wisła...

 

Wisła jest gotowa na wiele. Wywiad Tomasza Jażdżyńskiego dla Michała Białońskiego i Krzysztofa Kawy to pokazuje. Jestem wręcz przerażony na jak wiele. To jest za wiele, jak na mój gust. Bo jeśli oddamy futbol w ręce agentów, super-agentów, ich pomocników, to ten futbol będzie żyłowany do cna. Po prostu. W interesie piłkarzy – i w interesie samych agentów, super-agentów (zwanych „krwawymi piraniami”), czy ich pomocników. Jednak i tak chłopak nie parafuje umowy… Nie parafuje umowy, mimo że Kuba Błaszczykowski wcześniej – po prezentacji hasła 2023 - odwozi go do domu i pyta, czy aby na pewno zdaje sobie sprawę, do czego ustnie się zobowiązał. „Odpowiedział, że tak” – relacjonuje Jażdżyński.

 

Tożsamość, czy pazerność? – to pytanie tak tutaj zostawię…

Roman Kołtoń, Prawda Futbolu
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie