Tragedia na K2 i nieznany los trzech himalaistów. "Nie mam nadziei, że żyją"

Inne
Tragedia na K2 i nieznany los trzech himalaistów. "Nie mam nadziei, że żyją"
Fot. PAP
Szacuje się, że od 1939 roku do minionego weekendu na K2 zginęło około 88 osób, w tym czworo Polaków.

Wciąż nieznany pozostaje los trzech himalaistów, którzy w piątek rano atakowali szczyt legendarnego ośmiotysięcznika K2. Islandczyk John Snorri, Pakistańczyk Ali Sadpara i Chilijczyk Juan Pablo Mohr zaginęli. Od piątkowego poranka nie było z nimi kontaktu, a minęły już trzy doby. - Przy tej wysokości zimą nie mam nadziei, że żyją. Szanse są bardzo niewiele - ocenił syn Aliego Sadpary, Sajid Sadpara, który uczestniczył w ataku szczytowym, ale otrzymał polecenie od ojca, żeby się wycofać.

Zaginięcie trzech himalaistów i akcja poszukiwawcza

 

W piątek o godzinie 10:00 John Snorri, Ali Sadpara i jego 21-letni syn Sajid Sadpara dotarli do rejonu Bottlenecka czyli charakterystycznego kuluaru na wysokości powyżej 8000 m n.p.m. Z powodu problemów z aparaturą tlenową Sajid Sadpara otrzymał polecenie od ojca, żeby wycofać się z ataku szczytowego. 21-letni Pakistańczyk wrócił do obozu trzeciego, gdzie zamierzał poczekać na ojca i Snorriego, a do atakującej szczyt K2 ekipy dołączył Chilijczyk Juan Pablo Mohr.

 

Od tego momentu nie było kontaktu ze wspinaczami. Minął piątek, sobota i niedziela. wysyłano śmigłowce armii pakistańskiej, z których próbowano zlokalizować zaginionych himalaistów. W niedzielę helikoptery wzbiły się nawet na wysokość 7800 m n.p.m. Zrobiono z nich zdjęcia w wysokiej rozdzielczości, jednak akcję utrudniała słaba widoczność w najwyższych partiach. Wierzchołek K2 zakrywały chmury. Przebieg akcji relacjonował na Instagramie Chhang Dawa Sherpa.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Chhang Dawa Sherpa 🇳🇵 (@14dawa)

 

Dramatyczna relacja Sajida Sadpary

 

W sobotę rano przebywający w obozie trzecim Sajid otrzymał rozkaz od lidera wyprawy, żeby zejść do bazy, bo prognozy pogody są złe, a przebywanie na dużej wysokości może zagrażać jego bezpieczeństwu. Jeszcze w sobotę Sajid Sadpara był zaangażowany w akcję poszukiwawczą, ale w niedzielę został przetransportowany śmigłowcem do Skardu, gdzie udzielił kilku wywiadów. Jego wypowiedzi zamieszczono w hiszpańskim serwisie Desnivel.com, a redaktorzy serwisu Tatromaniak.pl przetłumaczyli je na język polski.

 

- Na około 8200 metrach, przy Bottlenecku, poczułem, że nie czuję się dobrze, brakuje mi tlenu (do tej wysokości Sajid i jego ojciec wspinali się bez dodatkowego tlenu - przyp. red.). Mój ojciec powiedział mi, żebym użył tlenu Johna Snorriego, ponieważ było go wystarczająco dużo. Kiedy zakładałem regulator, tlen zaczął wyciekać, bo nie pasował. Ponieważ nie czułem się dobrze, mój ojciec kazał mi zejść, podczas gdy oni kontynuowali wspinaczkę - relacjonował Sajid Sadpara.

 

ZOBACZ TAKŻE: Tlen jak doping? Zimowy zdobywca K2 odpowiedział Adamowi Bieleckiemu

 

W piątek o godzinie 12:00 Sajid Sadpara zaczął schodzić w kierunku obozu 3, do którego dotarł o godzinie 17:00. Na noc zostawił w namiocie włączone światło, żeby schodzący ze szczytu koledzy łatwiej trafili do celu. Zwłaszcza, że nie mieli telefonu satelitarnego ani krótkofalówki. W sobotę Sajid poinformował bazę, że ekipa nie powróciła z ataku szczytowego do obozu trzeciego.

 

- Lider powiedział mi, że muszę zejść, bo pogoda się pogorszy, byłem zmęczony i mogłoby skończyć się dla mnie gorzej. Powiedział, że zamierza wysłać grupę ratunkową z bazy - wyjaśnił Sajid Sadpara.

 

Koniec wiary w cud. "Nie mam nadziei, że nie żyją"

 

21-letni Pakistańczyk nie łudzi się już, że jego ojciec i dwóch innych wspinaczy mogli jakimś cudem przeżyć.

 

- Spędzili dwa dni powyżej ośmiu tysięcy metrów, przy tej wysokości zimą nie mam nadziei, że żyją. Szanse są bardzo niewielkie. Myślę, że dotarli na szczyt, ale musieli mieć wypadek przy schodzeniu, ponieważ w nocy zaczęło bardzo mocno wiać. Jeśli to możliwe, byłbym bardzo wdzięczny za próbę odnalezienia ciała mojego ojca - powiedział załamany i pozbawiony nadziei Sajid Sadpara.

 

Ekstremalne warunki pogodowe

 

Kolejne loty poszukiwawcze mają być zorganizowane, gdy pozwolą na to warunki pogodowe. Choć w piątek pogoda była w miarę dobra i pozwalała na atak szczytowy, to już w sobotę uległa znacznemu pogorszeniu. Na wysokości 7000 metrów wiatr wiał z prędkością ok. 65 km/h, a temperatura odczuwalna wynosiła -47 stopni Celsjusza. W wyższych partiach góry było jeszcze bardziej wietrznie i jeszcze zimniej. Warunki pogodowe z godziny na godzinę stawały się coraz gorsze.

 

W takich warunkach trudno jest wytrzymać przez dobę. Przeżycie dwóch dób zakrawałoby już na cud. Trudno więc dziwić się słowom Sajida Sadpary, który w niedzielę stracił już wszelką nadzieję na uratowanie ojca i pozostałych członków ekipy. Już w piątkowy wieczór sytuacja była mocno niepokojąca. Zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę, że Juan Pablo Mohr wyruszył do ataku szczytowego bez butli z tlenem, a zapasy tlenu Snorriego i Sadpary były mocno ograniczone.

 

Śmiertelne wypadki na K2

 

W obecnym sezonie zimowym na K2 zanotowano dwa przypadki śmiertelne. W nocy z czwartku na piątek na zboczach K2 zginął bułgarski alpinista Atanas Skatow. W trakcie zjeżdżenia z góry z wysokości 7300 metrów Skatowowi oberwała się lina, przez co spadł w przepaść. Jego ciało znaleziono kilka godzin później.

 

ZOBACZ TAKŻE: K2 zdobyte zimą bez wspomagania się tlenem! Nirmal Purja autorem historycznego wyczynu

 

Wcześniej, 16 stycznia z K2 w trakcie powrotu z obozu trzeciego do bazy pod K2 zginął Hiszpan Sergi Mingote. Świadkiem tego wydarzenia była polska himalaistka Magdalena Gorzkowska i towarzyszący jej reporter Oswald Rodrigo Perreira. Tego samego dnia grupa dziesięciu Szerpów dokonała pierwszego zimowego wejścia na K2.

 

Szacuje się, że od 1939 roku do minionego weekendu na K2 zginęło około 88 osób, w tym czworo Polaków - Halina Krüger-Syrokomska, Tadeusz Piotrowski, Wojciech Wróż i Dobrosława Miodowicz-Wolf. Jeżeli uznamy Johna Snorriego, Aliego Sadparę i Juana Pablo Mohra za zmarłych, liczba ta wzrośnie do około 91 zmarłych himalaistów. 

MB, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze