Co za pech. Hitowa walka w Las Vegas odwołana. Znów COVID!

Sporty walki
Co za pech. Hitowa walka w Las Vegas odwołana. Znów COVID!
For. PAP
Bob Arum - szef Top Rank bardzo chciał doprowadzić do unifikacji w wadze półciężkiej. Wobec odwołania walki Smith jr - Własow plany muszą na razie trafić na półkę

Maxim Własow zapewnia, że przed przylotem do Las Vegas wszystko z testami na Covid-19 było u niego w porządku i nie wie, dlaczego miał pozytywny test w Newadzie, a Joe Smith jest rozczarowany sprawą i wcale nie sprawia wrażenia, że będzie czekał na Rosjanina. Tak czy inaczej, walki o pas WBO na gali Boba Aruma nie będzie, ale to nie znaczy, że kibice, którzy zobaczą (transmisja na żywo w Polsat Sport) pierwszą galę Top Rank w 2021 roku, będą rozczarowani.

Do akcji wraca między innymi  były mistrz świata Richard Commey, a fani chcą zobaczyć czy kolejna nadzieja Ameryki w  wadze ciężkiej, 21-letni Jared Anderson jest naprawdę taki dobry.  

 

Wracają były mistrz  świata i nadzieja Ameryki

 

Nie ma walki Smith Jr kontra Własow i może nigdy nie będzie (więcej o kulisach poniżej), ale nie znaczy to, że w MGM Grand Convention Center nie będzie mocnego powrotu Top Rank w  2021 roku. Jednym z wielkich nazwisk, które zobaczymy na ringu jest były mistrz świata IBF  z Ghany - Richard Commey (29-3, 26 KO). Commeya po raz ostatni widzieliśmy w roli jeszcze posiadacza mistrzostwa International Boxing Federation w grudniu 2019 roku, kiedy wyszedł na ring przeciwko, wtedy bijącemu się o pierwszy pas fenomenalnemu Teofimo Lopezowi.

 

Wszyscy oczekiwali twardej wojny, skończyło się na szokującym nokaucie już w pierwszej rundzie, który otworzył Lopezowi drogę do kolejnego pojedynku i unifikacji pasów wagi lekkiej, po zwycięstwie nad Ukraińcem Wasylem Łomaczenko. Commey mówi w wywiadach, że pierwsze, co chce zapomnieć, to chwilę nieuwagi w walce z Lopezem, a najlepszym sposobem będzie znokautowanie rywala z Dominikany - Jacksona Marineza (19-1, 7 KO). Łatwe to nie będzie bo Marinez nigdy nie przegrał przed czasem.

 

ZOBACZ TAKŻE: Kownacki: Jak nie wygram z Heleniusem to...

 

"Muszę pochwalić Teofimo - trafił mnie odpowiednim ciosem w odpowiednim momencie. Być może powinienem dostać więcej czasu od sędziego bo przecież to ja byłem mistrzem, ale prawdą jest, że zrobiłem w tamtej walce zbyt wiele podstawowych błędów. To się już nie powtórzy, na pewno nie w walce z Marinezem" - mówi Commey, na pewno doceniając klasę rywala.

 

"On potrafi walczyć. Nawet jedyna porażka z Rolando Romero nie była porażką tylko błędną decyzją sędziów. Marinez jest świetny technicznie, bije kiedy wie, że trafi i nie jest przestraszony, kiedy trzeba pójść na wymianę ciosów. Muszę walczyć na 100 procent umiejętności, albo przegram”.

 

Oprócz walki Commey - Marinez, na gali zobaczymy także zawsze idącego na całość 24-letniego Adam Lopeza (14-2, 16 KO), który chce  wygraną z Jasonem Sanchezem (15-2, KO) zbliżyć się do czołówki wagi piórkowej oraz kolejną walka dużej amerykańskiej nadziei w wadze ciężkiej - Jareda Andersona (7-0, 7 KO) z Kingsleyem Ibehem (5-1, 4 KO).

 

"Ibeh to prawdziwy afrykański wojownik (zawodnik pochodzi z Nigerii) i będzie chciał mnie znokautować. To pewne" - mówi Anderson. "Jestem już zmęczony gadaniem, że Top Rank podstawia mi bumów i że wychodzą na ring po to, żeby się położyć" - przekonuje Anderson.

 

"Ibeh tego nie zrobi, wyjdzie walczyć. On chce mi coś udowodnić, a ja chcę coś udowodnić niedowiarkom" - mówi o swoim rywalu młody pięściarz z Ohio. Na pewno nie przesadza - w swojej ostatnim pojedynku, z włoskim olimpijczykiem Guido Vianello  Ibeh był tak mocno i celnie, że promowany przez Top Rank Włoch może mówić o dużym szczęściu, że w walce ogłoszono ostatecznie remis. Bob Arum, promotor zaledwie 21-letniego Andersona zapowiada, że "Real Big Baby" ma już takie umiejętności, by wygrywać z czołową dwudziestką światowych ringów, a walka z mocno bijącym Ibehem ma to tylko potwierdzić.

 

"Zwykły facet Smith" - niestety ma pecha 

 

Nie ma chyba w USA bardziej zwykłego nazwiska niż Joe Smith Jr (26-3, 21 KO), ale kariera Smitha Jr zwykła na pewno nie jest. Joe miał normalną dniówkę na budowie, kiedy wychodził na ring bić się z Andrzejem Fonfarą w Chicago, zakładał firmę wycinki drzew (w której pracował), nokautując  legendarnego Bernarda Hopkinsa. W sobotę w nocy na gali Top Rank w MGM Grand Convention Center miał po raz pierwszy wyjść na ring, bić się pas mistrza świata jako faworyt. Miał bo jego rywal do pasa WBO, doświadczony Rosjanin Maxim Własow (45-3, 26 KO) miał już na miejscu, w Las Vegas pozytywny wynik testu na Covid-19 i jego walka została odwołana.

 

"Jestem wstrząśnięty przeniesieniem mojej walki o pas mistrza świata z Joe Smithem Jr. Przestrzegałem wszystkich protokołów, miałem regularne testy z negatywnymi wynikami, nie mam żadnych objawów. Jestem doskonale przygotowany, miałem znakomity obóz treningowy. Będę oczekiwał nowego terminu, żeby pokazać pełnię moich umiejętności" - taki komunikat Własowa przekazano mediom. Oczywiście komunikat nie mógł być inny, bo przestrzeganie badań jest obecnie jednym z wymogów w każdym kontrakcie przygotowanym przez wielkich promotorów.

 

Smith Jr, który przeszedł testy bez żadnych problemów, nie był skory do natychmiastowego zadeklarowania, że będzie czekał na następny termin walki z Rosjaninem. "Nie wiem, co teraz będzie, jakie plany ma mój promotor, muszę o tym z moimi teamem porozmawiać. Od grudnia nie widziałem mojej rodziny, siedziałem w domu i chodziłem tylko na salę. Wiele, wiele wyrzeczeń z mojej strony, żeby być gotowym do tej walki. Tyle wyrzeczeń i żadnej nagrody" - mówił wyraźnie zdenerwowany zaistniałą sytuacją Smith Jr.

 

Czym to się skończy? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że Bob Arum bardzo liczył na zwycięstwo Smitha i zrobienie unifikacyjnej walki w wadze półciężkiej z też walczącym dla Top Rank mistrzem świata Arturem Beterbiewem. Przynajmniej na razie, te plany upadły.

 

Przemysław Garczarczyk z USA, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze