MŚ w biathlonie: Sensacja w sprincie

Zimowe
MŚ w biathlonie: Sensacja w sprincie
fot. PAP/EPA/ANTONIO BAT

Szwedzki biathlonista Martin Ponsiluoma zdobył złoty medal mistrzostw świata w słoweńskiej Pokljuce, wygrywając niespodziewanie sprint na 10 km. Faworyt i lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Norweg Johannes Thingnes Boe był dopiero piąty.

Patrząc na przebieg dotychczasowej rywalizacji PŚ (MŚ wliczane są do punktacji) warunki w Słowenii powinni dyktować Norwegowie, ale już pierwsza indywidualna konkurencja mistrzostw zadała kłam tym przypuszczeniom - żaden z reprezentantów tego kraju nie stanął w piątek na podium.

 

Ponsiluoma, który nigdy nie zwyciężył nawet w zawodach PŚ (nie licząc sztafet), strzelał bezbłędnie i wyprzedził o 11,2 s Francuza Simona Desthieux i o 12,9 innego biathlonistę z Francji Emiliena Jacquelina. Boe miał dwa niecelne strzały i 22,5 s straty. - To jak cios w twarz - skomentował Norweg na antenie ARD.

 

To drugi medal Ponsiluomy w Pokljuce. W środę na inaugurację imprezy Szwecja zajęła trzecie miejsce w sztafecie mieszanej 4x7,5 km. Zwyciężyła Norwegia, a srebro wywalczyła Austria.

 

- Kiedy zawiesili mi medal na szyi, zacząłem dopiero rozumieć, co się wydarzyło. Miałem dzisiaj dobre przeczucie, a strzelanie udało mi się wykonać tak samo jak na treningach - bez myślenia o tym, że muszę trafić. Miałem szósty numer startowy i nie znałem czasów praktycznie żadnego z rywali, ale pomyślałem sobie nieśmiało, że z takim występem może mam jakąś szansę na podium... - powiedział Ponsiluoma na konferencji prasowej.

 

Wyniki sprintu będą uwzględnione w zaplanowanym na niedzielę biegu na dochodzenie na 12,5 km. Wystąpi w nim najlepsza "60" sprintu, w której nie znalazł się żaden Polak. Najlepszy z biało-czerwonych Grzegorz Guzik zajął 65. miejsce, Andrzej Nędza-Kubiniec był 88., a Marcin Szwajnos - 99. w gronie 104 zawodników, którzy ukończyli bieg.

 

Powodów do zadowolenia nie mają także Niemcy. Najlepszy z nich Arnd Peiffer zajął dopiero 36. miejsce. Jak poinformowała agencja dpa, biathloniści tego kraju ponieśli historyczną klęskę. "Tak źle w mistrzostwach świata jeszcze nie było" - podkreślono.

 

- W czasie biegu sam siebie pytałem, dlaczego jestem częścią kadry na MŚ. Od początku do końca - wszystko do śmieci. Nie umiem wyjaśnić, co się dzieje. Po takim występie nie mam co myśleć o kolejnych startach - skomentował sklasyfikowany na 66. pozycji Erik Lesser, wicemistrz olimpijski z Soczi.

 

W sobotę na dystansie 7,5 km o medale w sprincie powalczą kobiety, w tym cztery Polki. Zawody w Słowenii potrwają do 21 lutego.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze