Paweł Jaroszyński zamienił słabeusza na czołową drużynę ligi. Teraz walczy o awans do Serie A

Piłka nożna
Paweł Jaroszyński zamienił słabeusza na czołową drużynę ligi. Teraz walczy o awans do Serie A
fot. PAP/EPA
Paweł Jaroszyński (z prawej) jeszcze w barwach Chievo Werona toczy pojedynek w meczu Serie A z gwiazdą Atalanty Bergamo Josipem Iliciciem.

Paweł Jaroszyński szybko zatęsknił za klubem, w którym regularnie występował w zeszłym sezonie. Polak po niespełna półrocznym pobycie w innym przedstawicielu Serie B - Delfino Pescara, wrócił do Kampanii i ponownie związał się z US Salernitana. W zespole z Salerno błyskawicznie po powrocie odzyskał miejsce na lewym wahadle, które należało do niego w poprzednim sezonie. Jaroszyński wrócił do czołowej drużyny zaplecza włoskiej elity 1 lutego i od tamtej pory w dwóch meczach zagrał od początku.

Po koniec września zeszłego roku Jaroszyński po raz kolejny zmienił klub. Wówczas związał się właśnie z zespołem z Pescary. Choć wtedy mogło wydawać się, że po udanym sezonie na boiskach Serie B, polski obrońca w końcu otrzyma szansę w swoim klubie – Genoi, który gra w Serie A. To się niestety nie wydarzyło i 26-latek został ponownie wypożyczony przez Genoę do drużyny grającej na zapleczu włoskiej elity.

Wszędzie dobrze, ale w Salerno najlepiej

Okazało się, że z początkiem lutego boczny defensor znowu zmienił barwy klubowe. Zdecydował się na szybki powrót do drużyny, w której rozegrał swój najlepszy sezon odkąd występuje na Półwyspie Apenińskim. Przede wszystkim wychowanek Górnika Łęczna w klubie z regionu Kampanii, mógł liczyć na regularne występy. Ten istotny fakt nie sprawił jednak, że ówczesny selekcjoner reprezentacji Polski - Jerzy Brzęczek brał pod uwagę powołanie Jaroszyńskiego do kadry. Być może inaczej byłoby, gdyby obrońca miał szansę występować w Serie A w barwach Genoi. Niestety na swoją szansę w klubie z Genui musi jeszcze poczekać, przynajmniej do przyszłego sezonu...

 

ZOBACZ TAKŻE: Polski napastnik zagra na Malcie. Związał się już z osiemnastym klubem!

 

Na razie Jaroszyński i spółka skupiają się na walce o awans do Serie A. US Salernitana, w której występują jeszcze dwaj inni Polacy - Tomasz Kupisz i Patryk Dziczek, miała świetny początek sezonu. Z przerwami, przez kilka tygodni zespół trzech naszych rodaków był liderem Serie B. W ostatnim czasie piłkarze "I Granaty" notują kiepską passę (w ostatnich siedmiu meczach tylko raz wygrali oraz trzykrotnie remisowali, a także ponieśli taką samą liczbę porażek), ale nadal są poważnymi kandydatami do awansu. Co prawda, do prowadzącego w tabeli Empoli, zespół z Kampanii traci sześć punktów, ale już do drugiej Monzy oraz trzeciego Chievo Werona (były zespół Jaroszyńskiego) strata wynosi zaledwie dwa "oczka".

Wszystkie drogi prowadzą do… Salerno

Jaroszyński pierwszą część sezonu spędził w aktualnie ostatniej drużynie Serie B - Delfino Pescara. Podczas krótkiego pobytu w tym klubie rozegrał 17 meczów i zaliczył jedną asystę. Wszystko wskazuje na to, że decyzja o powrocie do Salerno jest idealna dla samego zawodnika oraz klubu. Przez cały ubiegły sezon Polak był podstawowym graczem ekipy prowadzonej wówczas przez Gian Piero Venturę. Tego znanego trenera w klubie już nie ma, ale u jego następcy - Fabrizio Castoriego nasz rodak błyskawicznie wywalczył sobie miejsce w składzie. W dwóch meczach wyszedł w wyjściowym składzie, a na murawie spędził 173 minuty.

 

Słynne powiedzenie „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu” można wykorzystać w przypadku Jaroszyńskiego. Z tym, że należy je nieco przekształcić, bo zamiast do Rzymu, polski obrońca z każdego zakątka Włoch znajdzie drogę powrotną do Salerno. Być może drugie podejście urodzonego w Lublinie zawodnika w Salernitanie da mu realną szansę ponownie gry w Serie A. Chyba, że o naszym rodaku przypomni sobie Genoa, która po sezonie może upomnieć się o czołowego bocznego obrońcę Serie B.

 

 

Awans oznaczałby dla klubu z Kampanii powrót do elity po 22 latach. W sezonie 1997/1998 US Salernitana wywalczyła awans dzięki zdobyciu mistrzostwa Serie B. Rok później ekipa w szeregach, której gali m.in. Rigobert Song, Gennaro Gattuso, Marco Di Vaio, czy David Di Michele spadła z najwyższej klasy rozgrywkowej. Wcześniej zespół z Salerno występował w Serie A w rozgrywkach 1947/1948. Te dwa sezony były jak dotąd jedynymi, gdy zespół z południa Włoch grał w elicie.

Jaroszyński zwiedza piękny kraj i robi swoje… na razie w Serie B

Przypomnijmy, że obrońca do Włoch wyjechał w 2017 roku. Wtedy z Cracovii przeniósł się do ówczesnego przedstawiciela Serie A - Chievo Werona. Klub z Półwyspu Apenińskiego zapłacił "Pasom" za lewego defensora 400 tysięcy euro. Po dwóch sezonach spędzonych w klubie z miasta Romeo i Julii, były młodzieżowy reprezentant Polski (U-20 i U-21) trafił do Genoi za 4 miliony euro. Ta kwota nie sprawiła jednak, że Jaroszyński miał szansę powalczyć o miejsce w zespole ze Stadio Luigi Ferraris.

 

Klub z Ligurii wypożyczony Jaroszyńskiego po trzech tygodniach do drugoligowej Salernitany. Po roku spędzonym w klubie z południa Włoch, historia się powtórzyła. Zawodnik urodzony w Lublinie, również po trzech tygodniach udał się na kolejne wypożyczenie, tym razem do Delfino Pescara. Jednak w przypadku naszego obrońcy powrót do Salerno nastąpił bardzo szybko, bo po niespełna pięciu miesiącach powrócił do klubu z tego miasta.

 

 

Jaroszyński w zeszłym sezonie należał do czołowych piłkarzy drużyny z Kampanii - Salernitany, w której rozegrał 32 mecze ligowe i zanotował jedną asystę. Szansę na trzeci występ w tym sezonie będzie miał już w sobotę przeciwko L.R. Vicenza.

Adrian Janiuk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze