Piekarski: Brighton brało Karbownika na wahadło. I ten błyszczy od początku

Piłka nożna
Piekarski: Brighton brało Karbownika na wahadło. I ten błyszczy od początku
fot. Cyfrasport
W środę Michał Karbowniku zadebiutował w Brighton. Przed nim starania o stałe miejsce w reprezentacji Polski

Jacek Góralski przejdzie operację w Niemczech i choć z Euro nici, wróci szybciej niż wszyscy myślą. Michał Karbownik po pęknięciu kości piszczelowej i przejściu koronawirusa zaskoczył wszystkich. Trenera Pottera na pewno, Paulo Sousa też go nie pominie. Kluczowy piłkarz dla kadry w środku pola? Sebastian Szymański - opowiada agent reprezentantów Polski Mariusz Piekarski.

Przemysław Iwańczyk: Za Panem tydzień obfitujący w ambiwalentne odczucia. Z jednej strony debiut Michała Karbownika z Brighton, z drugiej bardzo poważna kontuzja Jacka Góralskiego.

 

Mariusz Piekarski: Zacznę od tej przykrej informacji o kontuzji Jacka. Przykrej dla niego samego, ale i dla kibiców również, bo sprawa stała się przesądzona, pomocnik Kajratu Ałmaty nie pojedzie na Euro. W piątek rozmawiałem z dyrektorem klubu z Kazachstanu, za dwa tygodnie odbędzie się zabieg, jaki Jacek przejdzie w Niemczech, a później trzeba rozpocząć żmudną rehabilitację. Jak znam Jacka, a znam nie od dziś, wiem, że zaprze się ze wszystkich sił, by wrócić jak najszybciej. Należy jednak liczyć, że potrwa to pół roku. Przykre to wszystko, ale tak już jest w zawodzie piłkarza, nie on pierwszy, nie ostatni. Trzeba zebrać się w sobie, patrzeć w przyszłość, mieć silną głowę. Przed Jackiem jeszcze naprawdę dużo grania.


Jak doszło do tego urazu?

 

- W towarzyskim meczu Kajratu z białoruskim Ruchem Brześć zupełnie bez kontaktu z przeciwnikiem Jacek obrócił się, kolano zostało, więzadło strzeliło. Nie były więc zaangażowane w ten urazy osoby trzecie, po prostu pech.


Aleksiej Szpilewski, trener Kajratu, opowiadał mi kilka tygodni temu, że Góralski to filar jego zespołu. Zagrał w zakończonym pod koniec roku sezonie w 16 z 20 meczów, we wszystkich od pierwszej minuty.


- Tak, to lider drużyny, chwalony przez szkoleniowca. Liczą, że Jacek wróci jak najszybciej, a przede wszystkim pomoże w letnich kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Nie będzie jednak łatwo wyrobić się do tego czasu, bo to za cztery-pięć miesięcy. Góralski to bardzo wyrazista postać swojego zespołu, jeden z najlepszych piłkarzy w lidze kazachskiej w ogóle. Stąd takie poczucie straty po jego kontuzji. Przypominam teraz sobie, jak Jacek był zdeterminowany do powrotu po zabiegu, kiedy był jeszcze piłkarzem bułgarskiego Ludogorca Razgrad na początku ubiegłego roku. Ten człowiek ma charakter nie tylko na boisku, ale także poza nim. Szybko wróci do pełnej sprawności.


Dlaczego operacja Góralskiego odbędzie się w Niemczech, a nie Kazachstanie?


- W rozmowie z dyrektorem Kajratu dowiedziałem się, że brano pod uwagę także rzymską klinikę Villa Stuart, ale ponoć klub Jacka ma stałą współpracę z jednym z niemieckich lekarzy. Relacja ta opiera się na dużym zaufaniu, rozumiem ten wybór. Sam kiedyś miałem operację z tego samego powodu w Niemczech, szybko wróciłem do gry po kilku miesiącach.

 

ZOBACZ TAKŻE: Robert Lewandowski - Mamy sześciopak, to wielka sprawa


Olbrzymi pech dotyka reprezentantów Polski na pozycji defensywnego pomocnika. Najpierw Krystian Bielik, teraz ten sam uraz dotknął Góralskiego.


- Nowy selekcjoner Paulo Sousa będzie miał o czym myśleć. Dla samych piłkarzy to przykra sprawa, w końcu podczas gry w klubie mocno myśleli o wyjeździe na turniej, ale dla sztabu kadry również. Sądzę, że Portugalczyk ma już gotowe rozwiązania na tę sytuację.


Jak widzi Pan w tej chwili hierarchię środkowych pomocników w reprezentacji?

 

- Szukając zawodników na pozycję nr 6 wciąż niezaprzeczalną postacią jest Grzegorz Krychowiak, nie zapominałbym także o Damianie Szymańskim [zagrał cztery mecze za kadencji Jerzego Brzęczka – red.], który po paromiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją dobrze radzi sobie w AEK Ateny. Jest oczywiście Jakub Moder z Brighton, ale to chyba bardziej nr 8 niż defensywny pomocnik i widać gołym okiem, że ciągnie go do przodu. Szczerze mówiąc po tym, jak wypadli Bielik z Góralskim nie ma zbyt dużego wyboru.


Krychowiak w Lokomotiwie Moskwa gra nieco wyżej.


- I wyglądał bardzo dobrze, będąc przesuniętym do ofensywy. Na jego podstawie możemy powiedzieć, że typowych „szóstek” już nie ma, obowiązuje model dwóch graczy „box-to-box”. Mamy takich kilku, choćby Sebastiana Szymańskiego, i nie mówię o nim tylko dlatego, że jest w mojej stajni. Sebastian jest w wybornej formie, w Dynamie Moskwa gra na pozycji tzw. 8+. Władze Dynama są bardzo zadowolone, niemiecki trener Sandro Schwarz mocno go chwali. Uważam, że błędem jest wystawiać tego gracza na boku pomocy. W marcu startuje liga rosyjska, trener Sousa powinien się bacznie przyglądać. Zresztą nie tylko jemu, nie zapominajmy np. o Karolu Linettym, Piotrku Zielińskim. W ustawieniu z dwiema „ósemkami” wybór jest spory, ale nie zamierzam wchodzić w kompetencje trenera kadry, zwłaszcza że niewiele wiemy o stylu, jaki preferuje i w jakim zagra kadra.

 

Selekcjoner rozmawiał z Szymańskim, na jakiej pozycji widzi go na boisku?

 

- Każdy, kto się zna na piłce, będzie go stawiał w środku. Oczywiście Sebastian może zagrać także na boku, co czyni go graczem wszechstronnym, ale po obejrzeniu sparingów jestem przekonany, gdzie jest jego miejsce. Szczerze mówiąc po tym, co Sebastian zaprezentował jesienią, a uznawano go za jednego z najlepszych piłkarzy całej ligi, sądzę, że w Rosji długo nie zabawi, może jeszcze rok. To był dobry pomysł z wyjazdem do tej ligi, naprawdę mocno się rozwinął, trener Schwarz bardzo mu ufa.

 

ZOBACZ TAKŻE: Dayot Upamecano wybrał Bayern Monachium. Trzeci najdroższy transfer


Z jakich lig padają propozycje dla Sebastiana?

 

- Na razie nie ma konkretów, żyjemy w trudnych kryzysowych czasach. Są zapytania o ewentualną chęć przenosin i cenę, jaką trzeba będzie zapłacić. Kiedy świat wróci do normy, trybuny się zapełnią, loże biznesowe będą tętnić życiem, to i kluby będą mogły liczyć na większe przychody i poważne transfery. Wiele zmienił także Brexit i wynikające z niego przepisy transferowe. Ruch między Europą a Wyspami będzie przez to trochę mniejszy. A to właśnie Anglia powoduje efekt domina. Kupując zawodników do siebie, robi się miejsce w innych dobrych klubach europejskich, a ci, którzy sprzedają, mają więcej kasy. Może się coś zmieni w tej kwestii, są rozmowy na ten temat.


Mówi Pan o Wyspach, więc porozmawiajmy o Karbowniku, który zadebiutował w środę w Brighton w meczu Pucharu Anglii z Leicester. Mewy przegrały 0:1 w samej końcówce, ale trener Graham Potter nie szczędził komplementów ani Karbownikowi, ani Moderowi. W obliczu kontuzji dwóch graczy z prawej strony pomocy niewykluczone, że Karbownik i dziś dostanie szansę w ligowym starciu z Aston Villą.


- Jestem bardzo zadowolony. Michał miał długą przerwę, pękła mu kość piszczelowa, wcześniej przeszedł COVID, wypadł w sumie na siedem tygodni. Tym bardziej satysfakcjonuje mnie takie wejście po 11 dniach treningu. Trener zaskoczył nas tą nominacją do pierwszego składu, widocznie chciał zrobić niespodziankę, a Michał w pełni to wykorzystał, będąc bardzo aktywnym, wytrzymując całe spotkanie. Był bardzo wyrazistą postacią swojego zespołu, to wnosi wiele optymizmu na przyszłość. Z biegiem czasu, kiedy pozna się z drużyną, może to wyglądać jeszcze lepiej. Brighton ściągało Michała na prawe wahadło, choć przecież dobrze wiemy, że może zagrać również w środku pola czy na lewej stronie, jak w Legii czy reprezentacji.


Pana zdaniem Karbownik pojedzie na Euro?

 

- Nie znam na tyle trenera Sousy, by odpowiedzieć. Ale jestem pewien, że Michał da selekcjonerowi powody, takiego piłkarza nie można pominąć, zwłaszcza że we współczesnej piłce szybkość jest mocno w cenie.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze