Fortuna Puchar Polski. Dariusz Marzec: Jesteśmy inną drużyną niż jesienią

Piłka nożna
Fortuna Puchar Polski. Dariusz Marzec: Jesteśmy inną drużyną niż jesienią
fot. Cyfrasport
Trener Arki Gdynia Dariusz Marzec.

W ostatnim meczu 1/8 finału Pucharu Polski zmierzą się pierwszoligowcy – we wtorek o godzinie 18 Arka podejmie Górnika Łęczna. - Jesteśmy inną drużyną niż jesienią. Wierzę, że nowi wartościowi piłkarze pomogą nam awansować – powiedział trener gdynian Dariusz Marzec.

Górnik zajmuje po rundzie jesiennej trzecie miejsce i ma trzy punkty przewagi nad piątą Arką. 21 października w ligowym spotkaniu drużyna z Łęcznej pokonała na własnym stadionie swojego najbliższego rywala 2:0.

 

- Oglądałem tamten mecz, podobnie jak i wszystkie spotkania Arki z rundy jesiennej i wiem, jak one przebiegały. Nie przykładam jednak specjalnej wagi do październikowej konfrontacji, bo w obu zespołach zaszły spore zmiany, jest to również nasza pierwsza potyczka po dłuższej przerwie. Nie skupiam się na tym, co było, tylko na tym, co jest i będzie. Patrzymy tylko do przodu – przyznał w poniedziałek na konferencji prasowej w Gdyni trener Marzec.

 

50-letni szkoleniowiec przejął Arkę 17 grudnia po Ireneuszu Mamrocie. W przerwie zimowej do zespołu dołączyło siedmiu piłkarzy, w tym trzech obcokrajowców.

 

- Zmiany są spore i to jest już inna Arka od tej z jesieni. Planujemy grać ofensywnie, zdobywać bramki i wygrywać mecze. Ci zawodnicy nie trafili do nas przez przypadek, bo mieliśmy dobre rozeznanie, kogo chcemy pozyskać. Przyszli na konkretne pozycje, pokazali, że mają ogromne umiejętności i dobrze wkomponowali się do drużyny. Jestem bardzo zadowolony z przeprowadzonych transferów, bo nowi piłkarze wzmocnili zespół – zapewnił.

 

ZOBACZ TAKŻE: Tomas Pekhart zdyskwalifikowany na trzy mecze Fortuna Pucharu Polski

 

Marzec nie ukrywa jednak, że spotkanie z Górnikiem jest jednym z etapów przygotowań do rozpoczynającej się pod koniec lutego ligowej rywalizacji. Do tej pory żółto-niebiescy pracowali głównie nad wytrzymałością i szybkością, z mniejszym naciskiem na taktykę, ale ze względu na wtorkowy mecz trochę przestawili plany treningowe i ostatni mikrocykl.

 

- Szkoda tylko, że bezpośrednio ze sztucznego boiska przejdziemy na stadion. Nie trenowaliśmy jeszcze na naturalnej trawie, a te nawierzchnie znacząco się różnią. Zgodnie z zapowiedzią mieliśmy przeprowadzić jedną, dwie jednostki na głównej płycie, ale prace się opóźniły i takiej możliwości nie będziemy już mieć. Trudno, trzeba podjąć wyzwanie w takich warunkach, jakie są - zauważył.

 

W poprzednich meczach PP Arka rozgromiła w Polkowicach drugoligowego Górnika 5:0 i zwyciężyła na własnym stadionie spadkowicza z ekstraklasy Koronę Kielce 2:0, natomiast Górnik wygrał u siebie z pierwszoligowym GKS Bełchatów 3:0 oraz na wyjeździe z występującą w trzeciej lidze Ślęzą Wrocław 2:0.

 

Triumfator tego meczu zmierzy się w ćwierćfinale na początku marca na wyjeździe z pierwszoligową Puszczą Niepołomice, która w 1/8 finału pokonała 3:1 Lechię Gdańsk.

 

- Oczywiście wiemy, na kogo możemy trafić, jednak na razie w ogóle nas to nie interesuje. Podchodzimy z szacunkiem do najbliższego przeciwnika, ale chcemy wygrywać zarówno w Pucharze Polski, jak i w lidze. Te rzeczy się nie wykluczają, aczkolwiek najważniejsza jest dla nas ligowa rywalizacja i awans do ekstraklasy – podkreślił Marzec.

 

We wtorkowym spotkaniu w ekipie gospodarzy nie wystąpią dwaj młodzieżowcy - Mateusz Młyński pauzuje za żółte kartki, a Dawid Markiewicz jest kontuzjowany. A w PP w każdym zespole musi być w wyjściowym składzie co najmniej dwóch zawodników o takim statusie.

agb, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze