Mityng Copernicus Cup. Marcin Lewandowski: To ja jestem osobą, której rywale się boją

Inne
Mityng Copernicus Cup. Marcin Lewandowski: To ja jestem osobą, której rywale się boją
fot. PAP
Marcin Lewandowski studzi emocje po tym, jak w mityngu Copernicus Cup w Toruniu wynikiem 3.35,71 poprawił własny rekord Polski w biegu na 1500 m.

Marcin Lewandowski studzi emocje po tym, jak w mityngu Copernicus Cup w Toruniu wynikiem 3.35,71 poprawił własny rekord Polski w biegu na 1500 m. Pytany o szanse na kolejny tytuł mistrza Europy powiedział, że to on jest osobą, której rywale się boją, a najważniejsze są igrzyska.

Poprzedni najlepszy wynik w historii w Polsce również należał do Lewandowskiego i wynosił 3,36.50. Zawodnik AZS UMCS Lublin ustanowił go w 2019 roku - także w Toruniu. W środę zajął drugie miejsce. Pierwszy linię mety w Toruniu minął Etiopczyk Salemon Barega - 3.32,97. Wynik lepszy od dotychczasowego rekordu Polski osiągnął także czwarty Michał Rozmys - 3.36,10.

 

"Nigdy nie można być pewnym tego, że poprawi się jakiś rekord. Dzień wcześniej - podczas konferencji prasowej - mówiłem na co mnie stać. Jestem przygotowany na rekord życiowy, a on w moim przypadku daje rekord kraju. To się potwierdziło" - mówił po biegu Lewandowski.

 

W jego ocenie to jednak nie wszystko, bo być może spróbuje ten czas jeszcze wyśrubować podczas ostatniego mityngu prestiżowego cyklu World Indoor Tour w Madrycie.

 

"Cieszę się, że brałem udział w tym biegu, a nie tylko zaatakowałem "z końcówki". Czynnie w nim uczestniczyłem. Prowadziłem drugą grupę. To dużo cięższe zadanie niż po prostu gonić. To pokazało, że praca idzie w dobrą stronę. To był tak naprawdę dopiero mój drugi start na tym dystansie w tym roku" - podkreślił.

 

Zobacz także: Marcin Lewandowski pobił rekord Polski na 1500 m. Świetne wyniki podczas Copernicus Cup

 

Ze swoim bratem Tomaszem zmienili w ostatnich miesiącach trening. Jest on dostosowany nawet pod bieganie pięciu kilometrów.

 

"Był okres, że łatwiej mi było przebiec 5000 m niż 1500. Teraz pomalutku się rozpędzam. Taki był plan. Dlatego "leciałem" od początku w czołówce, aby przyzwyczaić organizm do prędkości" - przyznał rekordzista kraju.

 

Podczas zaplanowanych na pierwszy weekend marca HME w Toruniu Lewandowski może wystartować nie tylko na 1500 m. Ma już minimum również na 3000 m, a zamierza zrobić jeszcze na 800 m.

 

"Jestem żołnierzem - dosłownie i w przenośni. Co zadecyduje mój brat, to zrobimy. Ja się podporządkuję" - dodał.

 

Przyznał, że czuje się świetnie, absolutnie nie na swoje lata. W ocenie doświadczonego biegacza to zasługa wieloletniego, mądrego treningu.

 

"Zawsze mówię odważnie, na co mnie stać. Mimo że jestem coraz starszy, to chce mi się coraz bardziej. To się sprawdza" - mówił dziennikarzom 33-letni lekkoatleta z Polic.

 

Nadal chce poprawiać rekordy życiowe - tak na 1500, jak i 800 m. Nic go nie boli, jest zdrowy i w pełni przygotowany do roku olimpijskiego.

 

"Wiem, że ani nazwiska, ani wyniki nie biegają podczas imprez mistrzowskich. Norweg Jakob Ingebrigtsen jest mocny i będzie ostra walka w mistrzostwach Europy. To ja jestem jednak osobą, której oni się boją i narzekają, że znowu szybko biegam" - powiedział.

 

Smuci go jednak fakt pustych trybun w Arenie Toruń.

 

"Największą przewagą podczas startów u siebie są kibice. Teraz ich nie ma. Mocno się to czuje. Myślałem o tym w trakcie biegu. Brakuje mi atmosfery, którą znam z tej hali" - przyznał Lewandowski.

 

Celem nadrzędnym są jednak nie medale HME, ale krążek igrzysk olimpijskich w Tokio. "Wszystko będzie temu podporządkowane" - dodał średniodystansowiec.

KN, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze