Tajemnica sukcesu Kędzierzyna. "W ZAKSIE najważniejsza jest... ZAKSA"

Siatkówka
Tajemnica sukcesu Kędzierzyna. "W ZAKSIE najważniejsza jest... ZAKSA"
Fot. Cyfrasport
Finał siatkarskiej Ligi Mistrzów 1 maja w Weronie. ZAKSA zagra w nim z Itasem Trentino

Niemal 700 tysięcy widzów oglądało najważniejsze momenty meczu Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Zenit Kazań. Gratulacje siatkarzom z Kędzierzyna Koźla złożył prezydent Andrzej Duda. W czym tkwi tajemnica sukcesu klubu z Kędzierzyna-Koźla? Czy podopiecznych Nikoli Grbicia stać na pokonanie Itasu Trentino w finale siatkarskiej Ligi Mistrzów. Zapytaliśmy o to wybitnych, siatkarskich ekspertów.

Najważniejsza w ZAKSIE jest sama ZAKSA – komentuje Ireneusz Mazur, były trener naszej reprezentacji, ekspert Polsatu Sport. – Co to oznacza? Oczywiście fakt, że to jest drużyna. Że ważny jest w niej każdy element. Jest szeroka podstawa, na której stoi ta drużyna i jej wierzchołek – czyli Ben Toniutti, który tym wszystkim kieruje - ocenie Mazur, który dwa razy zdobywał mistrzostwo Polski ze Skrą Bełchatów.

 

- Siła mentalna, przekonanie, że razem są w stanie zdziałać wszystko – to jest najważniejsza cecha ZAKS-y – dodaje Ryszard Bosek, mistrz świata i mistrz olimpijski, były trener kadry, członek legendarnej drużyny Płomienia Milowice, która do tej pory jest nie tylko jedyną polską siatkarską ekipą, ale jedyną polską, klubową drużyną w ogóle, która wywalczyła Puchar Europy. – W ZAKSIE nawet trudno kogoś wyróżnić. Bo każdy z nich może być liderem. Ba w każdym secie, czy w trakcie seta wyrastają kolejni liderzy. Przez to tak trudno ich złamać – dodaje Bosek.

 

- Siatkarze to jedno, ale ten zespół tworzy też sztab z Nikolą Grbiciem na czele. Trzeba też podkreślić, że to prezes Sebastian Świderski budował tę drużynę, on wymyślił Grbicia, dobierał siatkarzy. To też jest jego wielki triumf. To nie przyszło od razu. To jest efekt dwóch lat pracy tej grupy ze sobą – dodaje Maciej Jarosz, były reprezentant Polski, były trener. Jako zawodnik z Gwardią Wrocław zajął trzecie miejsce w Pucharze Europy w 1981 roku.

 

ZOBACZ TAKŻE: Jak Polska gratulowała ZAKSIE...

 

- Po pierwszym secie byłem trochę zawiedziony, że ZAKSA nie wyciąga wniosków z poprzednich meczów i znów zaczyna słabo. Po tym, jak w czwartym secie Łukasz Kaczmarek, przy stanie 23:21 dla naszej ekipy zaserwował w pół siatki, byłem wręcz wściekły i zacząłem się bać, że te niewykorzystane szanse się zemszczą. Zwłaszcza, że w tiebreaku też mieliśmy w górze piłki setowe i też ich nie wykorzystaliśmy – komentuje Mazur. – To trochę przeczy tezie, że ZAKSA ma betonowy charakter. To są jednak ludzie, ale najważniejsze, że potrafią się podnieść.

 

- Szczerze mówiąc to byłem zaskoczony tym, jak dobrze radził sobie w pierwszym secie Zenit. Nie wierzyłem, że wytrzymają presję, bo to na nich była większa. A potem bałem się o ZAKSĘ, gdy przegrała tiebreaka. Często przecież w takich momentach, drużyna, który odrabia straty, wchodzi na poziom nieosiągalny dla rywala  – komentuje Jarosz.

 

- Co do ZKASY to musimy się chyba przyzwyczaić, że potrzebują tego jednego seta na rozkręcenie – uspokaja Bosek.

 

- Trentino? Chyba lepiej byłoby dla ZAKSY, gdyby to Perugia awansowała do finału, bo nie jest w tak wysokiej formie, jak powinien być zespół tej klasy. W zasadzie gra tylko Leon – uważa Bosek.

 

- Ale i Wilfredo nie jest w najwyższej swojej dyspozycji – dodaje Mazur.

 

- Od pewnego czasu głosiłem tezę, że obecna ekipa Perugii, z osamotnionym Leonem, nie da rady w decydujących meczach takim zespołom jak Itas, czy Lube i to się potwierdza – przypomina Jarosz. – Itas będzie zdecydowanie trudniejszym rywalem. Choć ja stawiam tezę, że szanse rozkładają się 60 do 40 dla ZAKSY. To nasza drużyna wyeliminowała, moim zdaniem najsilniejszą personalnie drużynę w Europie, jaką jest Cucine Lube Civitanova – dodaje były trener m.in. AZS Częstochowa, z którym wywalczył mistrzostwo Polski.

 

- Spotkają się dwie drużyny o bardzo podobnej charakterystyce. Trentino gra zespołowo. Bardzo trudno złamać tę drużynę. W składzie ma kilka gwiazd. Szanse oceniam 50/50 – uważa Bosek.

 

- Gianelli to moim zdaniem obecnie najlepszy rozgrywający na świecie. Trentino będzie szalenie trudno pokonać. Jednego możemy być pewni. Ten finał to będzie prawdziwa siatkarska uczta. Obie drużyny grają w tej chwili najlepszą siatkówkę w Europie – kończy Mazur.

 

- I tylko szkoda, że ZAKSA w tym składzie po sezonie przestaje istnieć. Płomień Milowice po zdobyciu Pucharu Europy przestał w ogóle istnieć. ZAKSIE życzę, by istniała jeszcze 100 lat i cieszyła nasze kibicowskie serca – kończy Ryszard Bosek.

 

Finał siatkarskiej Ligi Mistrzów 1 maja w Weronie. 

Robert Małolepszy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze