Iwanow: "Lewy" będzie zdrowy. Prawdopodobnie już w sobotę

Piłka nożna
Iwanow: "Lewy" będzie zdrowy. Prawdopodobnie już w sobotę
Fot. Cyfrasport
Uraz Roberta Lewandowskiego wymaga od pięciu do dziesięciu dni przerwy w treningach i grze

Nie chcę się bawić w proroka, ale gdybym dziś miał odpowiedzieć na pytanie, czy Robert Lewandowski będzie gotowy na sobotni mecz z RB Lipsk postawiłbym „dolary przeciw orzechom”, że tak. Wczorajsze stwierdzenie lekarza kadry, doktora Jacka Jaroszewskiego, że uraz Roberta wymaga od pięciu od dziesięciu dni pauzy wskazuje dokładnie, że ten „piąty” dzień wypada … w piątek, a hit Bundesligi rozgrywany jest w sobotę o 18.30.

Oczywiście, wiele rzeczy jeszcze może się wydarzyć, Roberta pod lupę wezmą za chwilę lekarze Bayernu Monachium, ale przy dzisiejszych możliwościach medycyny oraz istocie sobotniego meczu – także dla samego „Lewego” - wszystkie strony zrobią wszystko, aby najlepszy piłkarz globu był na „Wielką Sobotę” dostępny. Na Paris SG w środę w pierwszym ćwierćfinale Champions League będzie już na sto procent. Bez cienia wątpliwości.

 

Jaroszewski powiedział także, co powtórzył i prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek, że gdyby w środę czekał nas mecz o mistrzostwo świata, Robert by w nim wystąpił. Choć ryzyko pogłębienia urazu byłoby dość duże. Wembley to nie jest finał mundialu, po którym zawsze następuje dłuższy czas przerwy od poważnego grania.

 

Teraz wręcz przeciwnie: to właśnie po dacie naszego spotkania w Londynie zaczyna się dla Bayernu i Roberta najważniejszy czas, który wyznaczy im przyszłość zarówno w Bundeslidze - tu tytuł będzie obronić prościej - jak i w Champions League – gdzie odpadnięcie w ¼ finału byłoby dużym rozczarowaniem.

 

Nikt tego może otwarcie nie powie ale fakty są takie, że dla Lewandowskiego ważniejsze od meczu na Wembley będą mecze klubowe. Czy z nim czy bez niego – patrząc na nasze ostatnie mecze w reprezentacji przeciw mocnym przeciwnikom (Holandia, Włochy) – „Biało-Czerwoni” przegrywali, bądź też remisowali – jak w Gdańsku z Italią, gdzie jednak „Lewy” był na tyle dobrze „przykryty”, że nie oddał żadnego strzału.

 

ZOBACZ TAKŻE: Czy Krychowiak, mimo pozytywnego testu, zagra z Anglią?

 

W futbolu co prawda wszystko jest możliwe, nawet nasze zwycięstwo w Londynie, ale chyba nikt nie zakładał, że „jak będzie Lewy to na pewno jakieś punkty zdobędziemy”. Ostatni finał mistrzostw Europy Portugalia musiała rozgrywać bez schodzącego z kontuzją, jeszcze przed przerwą, swego największego asa Cristiano Ronaldo. Bohaterem spotkania z Francją został niejaki Eder, który nigdy wcześniej ani później nie zrobił w kadrze nic wyjątkowego. Niech będzie to dobry przykład na to, że największy sukces zespół może odnieść bez kogoś, kto go normalnie ciągnie za uszy. A tak przecież jest od lat z reprezentacją, której kapitanuje RL9.

 

Jesienią 2018 roku Lewandowski doznał drobnego urazu w towarzyskim spotkaniu z Czechami tuż przed wyjazdem do Guimaraes na ostatni mecz pierwszej edycji Ligi Narodów. Nikt wówczas nie zastanawiał się, czy powinien zagrać czy nie, chociaż była to gra mająca jedynie charakter sparingowy. Do Portugalii, gdzie musieliśmy się bić o punkt, aby utrzymać pierwszy koszyk przed eliminacjami do EURO 2020, udaliśmy się bez niego. To była ważna potyczka, wiemy, na kogo mogliśmy trafić w Dublinie, gdyby nie rozstawienie w gronie najmocniejszych ekip. Zremisowaliśmy.

 

Cztery dni później Robert wyszedł w podstawowym składzie Bayernu przeciw Fortunie Dusseldorf. Spotkaniu o dużo innym ciężarze gatunkowym niż to, co czeka Bayern w ciągu najbliższych dni. Ktoś będzie bardzo zdziwiony, jeżeli ten scenariusz powtórzy się tym razem? Ja nie. Nie tylko dlatego, że na Robercie wszystko goi się szybciej niż na innych.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie