Anita Włodarczyk: Ten medal będzie mi zdobyć najtrudniej, ale patrzę w przyszłość z optymizmem

Inne
Anita Włodarczyk: Ten medal będzie mi zdobyć najtrudniej, ale patrzę w przyszłość z optymizmem
fot. Materiały prasowe
Anita Włodarczyk i wzorowana na niej lalka Barbie.

Na wyjątkowy czas, wyjątkowa bohaterka - Anita Włodarczyk, która niedawno odebrała jedną z najbardziej niesamowitych nagród - wzorowaną na sobie Lalkę Barbie! Dwukrotna mistrzyni olimpijska i czterokrotna mistrzyni świata i Europy w szczerym wywiadzie dla Polsatsport.pl opowiada o przygotowaniach do Tokio, formie, celach, procesie projektowania własnej lalki Barbie i przygotowaniach Kataru do… piłkarskich mistrzostw świata!

Aleksandra Szutenberg: Do tego przedstawienia dodałabym jeszcze - "wielka wielbicielka jajek" - czy wszystko się zgadza?


Anita Włodarczyk: Tak, zgadza się. Jajka nadal goszczą na moim talerzu. Teraz będąc na zgrupowaniu właśnie w Katarze na śniadaniu świątecznym jajka też zagoszczą. To jest taka moja tradycja. Na szczęście w każdym zakątku świata, w jakim byłam, mogę liczyć na gotowane jajka, bo wszędzie są.


Katar to takie miejsce, które w ostatnich latach wybierałaś na zgrupowania dość często. Teraz chyba także trener Ivica Jakielić jest dodatkową motywacją, by właśnie tam trenować?


Tak, mój trener na co dzień pracuje tutaj w Aspire Academy, nie może zbyt często wyjeżdżać, dlatego większość czasu spędzam na zgrupowaniu właśnie tu. Na szczęście Katar znam doskonale, jestem tu już po raz ósmy, więc czuję się jak w domu. Jeszcze nigdy w swoich przygotowaniach nie spędzałam tyle czasu w jednym miejscu. Na przełomie roku byłam tutaj trzy miesiące, teraz też będę do początku maja. Moje przygotowania tak naprawdę mają miejsce w Doha.


Ostatnio bardzo często dzielisz się z kibicami tym, jak wyglądają Twoje przygotowania, czy sam Katar. Jesteśmy tuż po meczach eliminacji piłkarskich mistrzostw świata. Powiedz, czy Katar jest już gotowy do mistrzostw? Ostatnio pokazywałaś jeden ze stadionów…


Ostatnio akurat zaliczyłam pierwszą przejażdżkę metrem, które pod koniec ubiegłego roku zostało otwarte w Doha. Pojechałam do Luzajl – to jedno z miast nieopodal, gdzie powstaje największy stadion. Widziałam go, oczywiście jest jeszcze w budowie. Kilka stadionów jest już ukończonych, ale cały czas trwają przygotowania i niesamowite jest to w jakim tempie Katar się zmienia. Od 2016 roku tu przyjeżdżam. Jak byłam ostatni raz w październiku 2019 i rok później przyjechałam do Doha – zastałam nowe ulice, nowe wiadukty, wszystko w ekspresowym tempie tutaj rośnie i na pewno Katarczycy zrobią wszystko, żeby pod kątem organizacyjnym ten mundial był świetnie przygotowany.


Obserwując Twoje media społecznościowe widzimy, że Ty też robisz wszystko, żeby być świetnie przygotowaną do igrzysk olimpijskich. Zostało trochę ponad 100 dni. Powiedz, jak się czujesz, w jakiej jesteś formie i jak idą Twoje przygotowania?


Przede wszystkim jestem zdrowa i to mnie bardzo cieszy. Odkąd zaczęliśmy przygotowania w listopadzie, mogę realizować cały plan treningowy. Żadnych dolegliwości zdrowotnych nie miałam, więc oby tak dalej. W jakiej jestem formie? Jestem na razie na dobrej drodze. Młot już przekracza granicę 70 metrów na treningach, więc to jest optymistyczne. Na początku maja planuję pierwsze starty. To będzie dla mnie wielka niewiadoma, bo wrócę do koła po dwuletniej przerwie. Nie wiem też, jak się będę czuła. Na pewno jestem spragniona startów, bo ostatnie dwa lata spędzałam głównie na rehabilitacji. Od kilku miesięcy jestem w treningu i czuję taki głód startowy.


Nic nie boli, nic nie strzyka? Faktycznie możesz spokojnie trenować na sto procent swoich możliwości?


Tak, już tak. W grudniu zaczęłam pierwsze treningi rzutowe. To też była niesamowita radość, że po prawie dziewięciu miesiącach przerwy wróciłam do koła. Początki były trudne, bo tak naprawdę od podstaw musiałam uczyć się techniki. Mimo że jestem rekordzistką świata, to trzeba było trochę czasu, żeby mięśnie i mój układ nerwowy przypomniały sobie całą pracę. Z treningiem siłowym nie było żadnych problemów, bo tę siłę można zawsze szybko zbudować. Natomiast ja zawsze powtarzałam, że młot jest bardzo trudną konkurencją techniczną. Zawsze dużo czasu poświęcałam na technikę, to teraz po powrocie tego czasu trzeba było jeszcze więcej poświęcić. Najważniejsze teraz dla mnie jest to, że jestem zdrowa. Idąc na trening nie myślę o tym, czy coś mnie boli i to jest fajne.


Jak układa się Twoja współpraca z chorwackim trenerem Ivicą Jakieliciem?


Jestem zadowolona z dotychczasowej współpracy przede wszystkim dlatego, że złapaliśmy dobry kontakt, jeżeli chodzi o trening na rzutni. Z treningiem siłowym, sprawnościowym, funkcjonalnym zwykle nie ma problemów, natomiast nie wiedziałam, jakie będą między nami relacje na rzutni. Jestem bardzo doświadczonym zawodnikiem. Dla trenera to też jest wyzwanie - trenować rekordzistkę świata, więc cieszę, się, że tutaj się rozumiemy. Zarówno, jeśli chodzi o trening rzutowy i technikę. Dużych zmian nie zrobiliśmy, bo stwierdziłam, że nie ma sensu kombinować i wprowadzać dużej ilości nowych ćwiczeń. Już 20 lat trenuję , wiec teraz jakbyśmy na koniec kariery zaczęli kombinować, to po prostu nie ma na to czasu. Igrzyska też już tuż, tuż, więc jak zaczęliśmy rzucać to stwierdziliśmy, że zostajemy przy tym, co miałam i na dzień dzisiejszy jestem bardzo, bardzo zadowolona.


Powiedziałaś, że rzucasz teraz powyżej 70 metrów, a podczas całej swojej kariery przyzwyczaiłaś nas do rzutów dużo, dużo dalszych, nawet ponad 80 metrów. Czy zdążysz ze swoją najwyższą formą na igrzyska? Jak to czujesz?


Cały czas jestem optymistycznie nastawiona. Na pewno jak się zacznie sezon startowy nie będę w stanie rzucić od razu 78 metrów. To jest niemożliwe, nigdy też tak daleko od razu nie rzucałam. Jak będzie, zobaczymy. Jeżeli miałabym porównywać okresy, jak byłam zdrowa i normalnie trenowałam, ile rzucałam, to teraz rzucam 2-3 metry mniej, więc to nie jest jakaś duża różnica. Dla mnie najważniejsze jest to, że jestem zdrowa i to mnie cieszy.


Dla wielu ludzi nie tylko w Polsce, ale także na świecie już od dawna jesteś prawdziwą bohaterką. Teraz zostałaś doceniona także przez amerykańskiego producenta lalki Barbie. Została stworzona lalka Barbie na Twoje podobieństwo, to jesteś cała Ty! Kiedy dowiedziałaś się o tym pomyśle? Jaka była Twoja reakcja i na ile mogłaś uczestniczyć w jej tworzeniu?


Dowiedziałam się pod koniec 2019 roku, kiedy skontaktowała się zemną przedstawicielka producenta z Polski z informacją, że firma chciałaby mnie nagrodzić w postaci lalki. Znałam wcześniej Barbie Shero, bo pamiętałam moment, jak Martyna Wojciechowska, jako pierwsza Polka została tak wyróżniona. Dla mnie to było duże wyróżnienie bo nie sądziłam, że będę miała swoją lalkę Barbie. Przed wszystkim się cieszę, że moje sukcesy i moja postawa zostały docenione i jestem motywacją dla małych dziewczynek.


Miałam możliwość współtworzenia tej swojej lalki Barbie, tak jak sobie wymarzyłam, jak chciałam, żeby wyglądała. Miałam specjalną sesję zdjęciową przeprowadzoną w Polsce, a sama lalka powstawała w Stanach Zjednoczonych. Zależało mi, żeby lalka była w stroju biało-czerwonym, w takim stroju, w jakim startuje na najważniejszych zawodach, żeby miała moje najważniejsze atrybuty, czyli młot i rękawicę. Rękawica jest niesamowita, jest z takiej delikatnej, mięciutkiej skórki! Zależało mi, żeby miała dwa medale olimpijskie i to było wszystko. Lalka była już dostępna w zeszłym roku, ale nie chciałam jej wtedy zobaczyć. Chciałam ją zobaczyć w momencie ogłoszenia w Polsce, że zostałam SHERO na rok 2021.


Na tle wszystkich pucharów i medali, jakie ta lalka ma dla Ciebie znaczenie?


Było to dla mnie bardzo wyjątkowe wyróżnienie. Medali w swojej karierze zdobyłam mnóstwo, lalkę Barbie mam jedyną, szkoda tylko, że lalka nie będzie w sprzedaży. W tym roku zostało wyróżnionych sześć Europejek, w ogóle niecałe 60 kobiet na świecie i od początku wiedziałam, że to będzie jeden jedyny egzemplarz i na pewno zajmie miejsce obok moich medali.

 

Jako mała dziewczynka bawiłaś się lalkami Barbie, czy byłaś taką trochę chłopczycą i wybierałaś inne zabawy?


Raczej wolałam inne zabawy. Miałam jedną lalkę Barbie wśród łącznie czterech lalek. Większość miałam zabawek męskich, samochodów, itp. Niesamowite było to, że mama zostawiła na pamiątkę kilka moich zabawek z dzieciństwa i wśród nich właśnie te jedną lalkę Barbie. Bawiłam się nią, jak miałam 4 lata. Może coś czuła… Zaraz po tym jak dostałam telefon, że będę mieć swoją lalkę Barbie zadzwoniłam do mamy i powiedziałam, zobacz, jaka to jest niesamowita historia. Mama mi wyjęła z szafy tę lalkę, przywiozła do Warszawy i opowiedziała historię, jak bardzo chciałam mieć wtedy lalkę Barbie.


Opowiedz jeszcze o swoich najbliższych planach. Jak będą wyglądały Twoje przygotowania do igrzysk?


To jest moje ostatnie zgrupowania zagraniczne. Na początku maja wracam do Polski. Niedawno otrzymaliśmy informację, że zimowy puchar Europy w rzutach zostaje przeniesiony na początek maja do Chorwacji – do Splitu, czyli rodzinnej miejscowości mojego trenera, więc niesamowita historia. Myślę, że tam wystartujemy, ale decyzja zapadnie w najbliższych dniach,. Jak już wrócę do Polski, to wtedy mam starty zaplanowane. Wtedy jest plan, żeby osiedlić się w Arłamowie, tak, jak w poprzednich latach i stamtąd będę przemieszczała się na starty.


Jak będziesz spędzać Wielkanoc w Katarze?


To już moja druga Wielkanoc tu, bo spędzałam te święta w Katarze także w roku 2019. Tak naprawdę tylko śniadanie wielkanocne i to był cały wielkanocny rytuał. Oczywiście dużo jajek ugotowanych i tak samo będzie tym razem. Nowy Rok też spędziłam w Katarze i dużym zaskoczenie było dla mnie to, że Katarczycy w ogóle Nowego Roku nie świętują – to po prostu zwykły dzień jak każdy. To było dziwne uczucie. Spotkaliśmy się z europejczykami na takiej swojej domówce, ale nawet fajerwerków nie można było kupić. Wielkanocy też nie obchodzą, ale po raz pierwszy spędzę tu ramadan. Zaczyna się 12 kwietnia, ale już mamy wszystko zaplanowane, bo problem jest choćby z wyżywieniem, bo jeść można dopiero po zachodzie słońca, ale mam nadzieję, że to się wszystko dobrze poukłada i że będę mogła normalnie trenować i przede wszystkim normalnie jeść. Mam nadzieję, że ten ramadan przetrwam bez problemów.


Tego Ci oczywiście życzę, ale powiedz, czego Ci jeszcze życzyć oprócz zdrowia, bo to oczywiste, że każdy sportowiec właśnie tego chce…

 

Dla każdego sportowca i człowieka zdrowie jest najważniejsze, bo bez tego ani rusz, a dla mnie tym bardziej, bo przez dwa ostatnie lata miałam spore problemy, więc tym bardziej to doceniam. Poza tym myślę, że trzeciego medalu olimpijskiego, tego złotego, bo to jest moje marzenie i zdaje sobie sprawę, że najtrudniej będzie mi ten medal zdobyć, bo przez ostatnie dwa lata droga była bardzo wyboista. Ale ja zawsze z optymizmem patrzyłam w przyszłość i cieszę się, że jestem w tym miejscu, w którym jestem, że udało mi się wrócić do treningów i dalej będę walczyła o zdobycie trzeciego medalu olimpijskiego.


Jesteś kobiecą bohaterką, jesteś Barbie Shero, więc kto, jak nie Ty?


Dziękuję bardzo!

 

Aleksandra Szutenberg, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze