Iwanow: Zaczyna się piłkarski wielki tydzień

Piłka nożna
Iwanow: Zaczyna się piłkarski wielki tydzień
Fot. PAP
Kto w tym roku wzniesie puchar za zwycięstwo w Lidze Mistrzów?

Wielki tydzień w europejskiej piłce klubowej zaczyna się… po świętach. Najbliższych niespełna 10 dni pokaże, który z gigantów będzie mógł ten specyficzny, pandemiczny sezon zakończyć z podniesioną przyłbicą, a kto poczuje olbrzymie rozczarowanie. Dotyczy to w szczególności Liverpoolu oraz Realu Madryt ale także i Manchesteru City, Paris SG i Bayernu Monachium. Dużo wyjaśnić się może już podczas pierwszych meczów ¼ finału UEFA Champions League. Oto plan na wtorkowy i środowy wieczór.

WTOREK

 

Real Madryt – Liverpool

 

Dla „Królewskich” to czas prawdziwej próby. Najpierw wizyta w Valdebebas „The Reds”, w weekend El Classico – też u siebie – z Barceloną, potem rewanż w Lidze Mistrzów na Anfield. W ciągu ośmiu dni można wszystko zyskać ale i wiele stracić. Pokonanie „Barcy” utrzyma Real w walce o tytuł w kraju, ale jak wiadomo w Madrycie zawsze poważnie myśli się o Pucharze Europy. Nie tylko dlatego, że ostatnio „łatwiej” było go zdobyć niż wygrać ligę w kraju.

 

W sobotę z Eibar zespół Zinedine’a Zidane’a zagrał pragmatycznie, wygrał 2-0 i - co ważne – w eksperymentalnym ustawieniu obrony Militao-Nacho-Mendy – zachował czyste konto. Świetny mecz rozegrał Asensio, choć wiadomo, że nie oznacza to wcale, że za chwilę będzie w stanie to powtórzyć.

 

Na 2-0 trafił niezawodny Benzema. Kroos rozpoczął mecz na ławce, po godzinie zmienił Modrića, a wszystko po to, żeby jeden z najlepszych tercetów środka pola (wraz z Casemiro) miał wystarczająco sił na najważniejszy tydzień sezon dla „Królewskich”.

 

Liverpool „postraszył” Real wygraną 3-0 na Emirates z Arsenalem. Drużynę po przerwie „obudził” Jota, który strzelił dwa gole, wynik otwierając w pierwszym kontakcie z piłką. Portugalczyk trafiał ostatnio regularnie także w reprezentacji, ale czy to oznacza, że posadzi na ławce Mane albo Firmino?

 

Pozycja Salaha wydaje się niepodważalna, Egipcjanin przedzielił zresztą trafienia Joty i zdobył swojego 18-tego gola w Premier League ale pierwszego prawą nogą. Para środkowych obrońców Kabak-Philips nie popełniła błędu. Ale we wtorek czeka ją trudniejsze zadanie bo Lacazette i Aubameyang byli w sobotę „bezzębni”.

 

Manchester City – Borussia Dortmund

 

Najskuteczniejszy snajper LM odwiedza klub swojego taty. Erling Haaland urodził się tego samego lata, kiedy Alf-Inge przenosił się z Leeds do niebieskiej części Manchesteru. Trochę inne to były piłkarskie czasy… Norweg przymierzany jest do zespołu Guardioli i jest w zasadzie jedynym promykiem nadziei dla drużyny z Westfalii.

 

City w weekend mogło sobie pozwolić na to, żeby posadzić na ławce trzech podstawowych reprezentantów Anglii: Stonesa, Sterlinga i Fodena, a i tak gładko rozprawiło się z trzecim w tabeli Leicester City, wygrywając na jego terenie 2-0. Jeżeli „The Citizens” nie wygrają Ligi Mistrzów w tym sezonie, to … chyba już nigdy.

 

Przejście Borussi wydaje się obowiązkiem. Dortmund ma inne problemy na głowie – chcąc zagrać w przyszłym sezonie wśród najlepszych musi odrobić siedem punktów straty do czwartego miejsca w Bundeslidze. Zadanie to karkołomne ale chyba i tak łatwiejsze niż zatrzymanie Gundogana, De Bruyne, Jesusa i innych. 

 

ŚRODA

 

FC Porto – Chelsea Londyn

 

Sprawcy największej sensacji w 1/8 finału po wyeliminowaniu z rozgrywek Juventusu z Cristiano Ronaldo i Wojciechem Szczęsnym, znów nie mają nic do stracenia. Brak Mehdiego Taremiego i Sergio Oliveiry to spore osłabienia, ale jak mówi Sergio Conceicao – „My nigdy nie przestajemy wierzyć! To prawdziwe DNA FC Porto. Atutu własnego boiska nie mogą użyć oba zespoły. Ze względu na pandemię zarówno pierwsze spotkanie jak i rewanż odbędą się bowiem w Sevilli.

 

Chelsea po zmianie trenera z Franka Lamparda na Thomasa Tuchela prezentowała się imponująco. Nikt nie grał tak dobrej piłki zarówno w poczynaniach obronnych jak i konstruowaniu akcji na dystansie kilku ostatnich tygodni, czego idealnym pokazem były oba mecze 1/8 z Atletico Madryt, którego – jak wiemy – złamać nie jest tak łatwo. Jednak sobotnie 2:5 na Stamford Bridge z przedostatnim w tabeli West Bromem to coś więcej niż zimny prysznic. Jasne, że zespół od 29 minuty , po czerwonej kartce dla Thiago Silvy, musiał grać w dziesiątkę, ale to nie tłumaczy aż takiego pogromu. Tym bardziej, że w poprzednich 14-stu spotkaniach pod wodzą Niemca „The Blues” stracili tylko dwie bramki. 

 

Bayern Monachium – Paris SG

 

Rewanż za ubiegłoroczny finał w Lizbonie choć w zasadzie będą to dwa rewanże, bo we wtorek 13 kwietnia oba te kluby spotkają się znowu na Parc De Princes. Może już z Robertem Lewandowskim, wielkim nieobecnym pierwszego meczu w stolicy Bawarii. Maxim Choupo-Moting w hitowym starciu z Lipskiem nie zagrał wielkiego meczu, kontaktów z piłką i strzałów nie miał za wiele, a gola wypracowali pomocnicy: Kimmich, Muller i Goretzka choć wszyscy oczekiwali, że pod nieobecność „Lewego” RB rozbiją skrzydłowi.

 

Flick posadził jednak najlepszego z nich – Gnabry’ego – wśród rezerwowych, wprowadził go na ostatnie 20 minut, bo potrzebuje jego świeżości na PSG. Bayern nie zachwycił ale zrobił swoje: wygrał 1-0 i w Bundeslidze ma już spokój. Tytułu nikt mu nie zabierze. Mniej spokojnie w tej kwestii jest w Paryżu.

 

PSG miał identyczne zadanie jak Bayern – jako lider podejmował drugi zespół w tabeli i miał zrobić to samo co Bawarczycy. Ale nie dość, że grał u siebie to przegrał z Lille 0-1, tracąc w końcówce ukaranego drugą żółtą kartką Neymara, który znów nie wytrzymał prowokacji.

 

Słabszą formę z meczów w reprezentacji „potwierdził” Kylian Mbappe. Środek pola wyraźnie nie funkcjonuje gdy nie gra Marco Verrati, a zakażenie koronawirusem eliminuje go z pierwszego spotkania ¼ finału. Podobnie jak jego rodaka, innego reprezentanta Italii, Alessandro Florenziego. Kingsley Coman już może zacierać ręcę, bo pamiętamy co zrobił z Thilo Kehrerem w Lizbonie. A to Niemiec zagra pewnie w miejsce Florenziego na prawej obronie PSG.

 

Transmisje ze wszystkich meczów na sportowych antenach Polsatu w programach Premium. 

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze