Liga Europy. Kądzior: Trzymam kciuki za Dinamo!

Piłka nożna
Liga Europy. Kądzior: Trzymam kciuki za Dinamo!
Fot. Cyfrasport
Mislav Orsić jest jednym z liderów Dinama. Czy uda mu się poprowadzić zespół z Zagrzebia do zwycięstwa nad hiszpańskim Villarreal?

Uważam, że Dinamo ma duże szanse awansu, a kluczowe będzie spotkanie w Zagrzebiu. W rewanżu w Hiszpanii o pozytywny wynik będzie ciężej - mówi w rozmowie z Polsatsport.pl reprezentant Polski i były zawodnik Dinama Zagrzeb, Damian Kądzior, który przed tym sezonem przeszedł do hiszpańskiego Eibaru, obecnie gra na wypożyczeniu w tureckim Alanyasporze. Transmisja pierwszego meczu ćwierćfinałowego Ligi Europy Dinamo Zagrzeb - Villarreal w czwartek 8 kwietnia o 20:15 w Polsacie Sport Premium 4.

Grzegorz Michalewski: Awans do ćwierćfinału Ligi Europy Twojego byłego klubu Dinamo Zagrzeb jest bardzo dużą niespodzianką. Dinamo ostatni raz grało na tym poziomie w europejskich pucharach ponad pięćdziesiąt lat temu. Wyeliminowanie rosyjskiego Krasnodaru i po świetnym dwumeczu - zwłaszcza w rewanżu - angielskiego Tottenhamu odbiło się szerokim echem. Co sprawiło, że to klub z Zagrzebia gra dalej, a nie zespół prowadzony przez legendarnego trenera Jose Mourinho?

 

Na pewno to jest wielki sukces dla Dinama. Kiedy ja byłem zawodnikiem tego klubu, to w Lidze Europy odpadliśmy z Benfiką na tym etapie rozgrywek, czyli w 1/8 finału. Teraz Dinamo awansowało do ćwierćfinału po świetnym meczu rewanżowym z Tottenhamem. Oglądałem oba spotkania, kibicowałem. Pierwszy mecz był ciężki, na wyjeździe skończyło się przegraną 0:2, choć Dinamo miało też swoją szansę, którą mogło wykorzystać na początku starcia. Mislav Orsić miał tę okazję bodajże już w 30 sekundzie. Ten rewanż to był już koncert. To był taki dzień, że jak była dogrywka to wiedziałem, że oni awansują. Livaković łapał wszystko, Orsić po prostu grał mecz życia, bo będzie ciężko powtórzyć taki wyczyn. Dawno nie widziałem żeby ktoś zagrał taki indywidualny koncert, bo co nie uderzył to wpadało. To naprawdę były piękne bramki. Na ten awans złożyło się wiele rzeczy. Świetna gra Dinama, do tego też trochę zmieniona taktyka w porównaniu do tego pierwszego meczu. Zdecydowanie bardziej odważna gra, szczególnie w drugiej połowie. Wiadomo, że grając z tej klasy przeciwnikiem potrzebne było szczęście, które Dinamo w końcówce spotkania miało naprawdę dużo. Plus wspomniany w bramce Livaković, który podobnie jak Orsić grał mecz życia.

 

Dlaczego w obecnym sezonie piłkarzom z Zagrzebia nie udało się awansować do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Kiedy grałeś w Dinamie to wtedy ta sztuka wam się udała. Zresztą wtedy Orsić w pierwszym meczu grupowym z Atalantą także skompletował hattricka. Teraz nie udało im się przebrnąć kwalifikacji po przegranej w trzeciej rundzie z Ferencvarosem. Czego zabrakło, aby powtórzyć to osiągnięcie z poprzedniego sezonu?

 

Dinamo aby dostać się do Ligi Mistrzów musiało przejść długą drogę. Teraz w związku z koronawirusem te rozgrywki zupełnie inaczej wyglądają i nie można zapominać, że Dinamo grało w rundzie tylko jeden mecz. Z Ferencvarosem było to spotkanie na wyjeździe i o tym kto awansował zadecydowała dyspozycja dnia. To było tylko jedno spotkanie i uważam, że to była główna przyczyna, że Dinamo na tym etapie odpadło. Zresztą jeżeli chodzi o grę Ferencvarosu w Lidze Mistrzów, to ten klub też pokazał się z dobrej strony, więc to pokazuje, że Dinamo nie odpadło w kwalifikacjach z jakimś słabym przeciwnikiem. 

 

Teraz w walce o awans do półfinału Ligi Europy rywalem Dinama będzie Villarreal. To nie jest tak mocny zespół jak Tottenham. Nie obawiasz się, że to może być dla Twoich byłych kolegów trochę mylące? Ci teoretycznie słabsi Hiszpanie awansowali przecież do najlepszej ósemki Ligi Europy.

 

Przede wszystkim jest to zupełnie inny przeciwnik niż Tottenham. Zresztą jako zawodnik Eibaru mierzyłem się w obecnych rozgrywkach z Villarreal i wiem, że jest to drużyna, która stara się grać w piłkę jeszcze bardziej niż Tottenham. Oni jeszcze więcej utrzymują się przy piłce, mają kilku bardziej kreatywnych zawodników. A Tottenham to jest to piłka mocno fizyczna, jak cała liga angielska, więc ciężko porównać oba zespoły.

 

ZOBACZ TAKŻE: Pięć bramek z meczu Bayern - PSG

 

Wydaje mi się, że teraz układ meczów jest zupełnie inny, bo wtedy Dinamo pierwszy mecz grało u siebie, natomiast teraz zagra na wyjeździe. Zatem w tym pierwszym spotkaniu trzeba będzie wypracować sobie jakąś przewagę, żeby do Hiszpanii pojechać już z zaliczką. Na pewno teraz zespół Villarreal będzie zupełnie inaczej patrzył na Dinamo, bo po prostu widzą co może się wydarzyć, jeśli nie podejdą do tego spotkania w stu procentach.

 

Wydaje mi się, że Tottenham w tym meczu nie był zespołem w swoje topowej formie, co zresztą Mourinho podkreślił. Wadomo, że ja kibicuję Dinamu. Znam też ligę hiszpańską i wiem, że Villarreal nie jest najlepszym zespołem w tych rozgrywkach, ale jest taką drużyną, która stara się grać w piłkę i ma kilku fajnych zawodników. Na pewno podobała mi się ich gra i jestem przekonany, że to będzie ciężkie spotkanie.

 

Wprawdzie mamy pandemię i kibiców nie ma na stadionach, to jednak Dinamo zawsze w meczach wyjazdowych gra zdecydowanie słabiej. Kiedy występowaliśmy w Lidze Mistrzów i w Lidze Europy mieliśmy więcej problemów ze zdobywaniem punktów na wyjazdach.

 

Bohaterem dwumeczu z Tottenhamem - a w szczególności rewanżu - był Mislav Orsić. Jaki to jest człowiek nie tylko w szatni i na boisku, ale także i poza nim. Czy to jest typowy lider i przywódca, a do tego jest osobą uśmiechniętą i wygadaną. Wygląda na to, że macie ze sobą wiele wspólnego?

 

Zdecydowanie tak. Wydaje mi się, że ludzie podobni do siebie często starają się „łapać” ze sobą kontakt i „Orsza” to był mój taki najlepszy kolega w Dinamo. Spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu. Zresztą obaj jesteśmy z tego samego rocznika, w dodatku podobni do siebie. Dużo pracowaliśmy ze sobą także indywidualnie. Jest to bardzo fajny kolega.

 

Rozmawiałem z nim chwilę po rewanżu z Tottenhamem, bo byłem w szoku, że coś takiego się wydarzyło. Na boisku jest to zawodnik bardzo ambitny i pracowity. Na ten najwyższy poziom miał trochę inną drogę, musiał się wspinać poprzez inne kluby. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem go w Dinamie, to nie wierzyłem, że cztery i pół roku grał w Korei Południowej i bodajże kolejne pół roku spędził w Chinach.

 

Dziwiło mnie, że w Europie nikt mu nie dał szansy. Kiedyś nawet został „odpalony” z Rijeki, gdzie ówczesny szkoleniowiec Matjaż Kek, który obecnie jest trenerem reprezentacji Słowenii, nie widział dla niego miejsca. On właśnie poprzez Koreę Południową wrócił do swojego ukochanego Zagrzebia i teraz jest tam królem. Jest u siebie w domu, razem z rodziną, czuje się tam bardzo dobrze i to na pewno mu pomaga. Prywatnie jest osobą mega otwartą, poza boiskiem jest bardzo spokojny, ale na murawie jest już bardzo zawzięty. Ma charakter lidera, bo zawsze chce wygrywać.

 

Poza futbolem jego hobby to golf. Miałeś już okazję przekonać się o jego umiejętnościach?

 

Z tego co wiem, to w Korei Południowej bardzo dużo ludzi gra w golfa i „Orsza” mówił, że właśnie gdy tam występował, miał możliwość grać wspólnie z zawodnikami. Kiedyś podczas obozu w Turcji miałem okazję z nim zagrać i byłem w szoku jeśli chodzi o jego umiejętności. Byłem przekonany, że przyjdzie nam pograć typowo rekreacyjnie. Było nas tam bodajże czterech początkujących i dopiero uczyliśmy się podstaw tej dyscypliny. Umiejętności do gry w golfa za dużych nie miałem, a on naprawdę bardzo fajnie sobie radził. Uderzał piłkę bardzo celnie i na duże odległości. Wydaje mi się, że gdy ma trochę czasu, to sobie gra, ale chyba nie w Zagrzebiu. Tutaj jest to taki człowiek, który po treningu wraca do domu. Zresztą teraz urodziło mu się drugie dziecko, więc czas wolny na pewno spędza z rodziną. 

 

Zimą zeszłego roku Orsić był bardzo bliski zmiany barw klubowych. Mówiło się o przejściu do angielskiego zespołu West Bromich Albion, którego trenerem był wówczas Chorwat Slaven Bilić. Ostatecznie do tego transferu nie doszło, choć podobno zabrakło naprawdę niewiele, aby trafił do Premier League.

 

Doskonale pamiętam tę sytuację. Byliśmy na obozie w chorwackim Rovinju i wieczorami siedzieliśmy w saunie lub na siłowni gdy wracaliśmy z treningu. Siłą rzeczy przewinął nam się ten temat i tam się chyba „rozeszło” o milion euro. Miało być dziesięć milionów euro, WBA dawał dziewięć, coś tam nie było dogadane i później okazało się, że z tego miliona Dinamo nie „zejdzie”.

 

Mislav musiałby oddawać te pieniądze ze swojej pensji, która była wcześniej dogadana i zaczęło się to wszystko rozpadać. Koniec końców wzięli nie jego, a Kamila Grosickiego i jest to taka dosyć dziwna historia. Dwóch ludzi, z którymi grałem wcześniej miało trafić do jednego klubu. Jeden nie znalazł się tam ze względów finansowych, a drugi za mniejsze pieniądze wskoczył na miejsce Mislava.

 

To było takie jego spełnienie marzeń, ale i tak bardzo szybko doszedł do siebie. Jeżeli prześledzimy jego karierę, to po tym nieudanym transferze miał taki moment, że trochę podupadł mentalnie i może trochę myślał, że przepadł mu transfer życia. Z wyborowego strzelca, naglę wiosną nie mógł zdobyć bramki. Potem doszła do tego pandemia i w sumie przez kilka miesięcy nie mógł strzelić gola. Na szczęście ułożył to sobie wszystko w głowie, wrócił do wysokiej formy i teraz znowu „odpalił”.

 

Na pewno jest to gość, który ma umiejętności na top 5 lig europejskich. Teraz latem powinien spróbować swoich sił, bo może to być ostatni moment. W tym roku będzie obchodził dwudzieste dziewiąte urodziny i trzeba się sprawdzić w mocniejszej lidze, tak jak ja to zrobiłem. Odszedłem i próbowałem swoich sił w lidze top 5. Akurat w moim przypadku wiele rzeczy złożyło się na to, że gdzieś na tą chwilę to nie wyszło.

 

Jeśli chodzi o „Orszę” to mam nadzieję, że dobrze wybierze, bo na pewno kilka ofert będzie miał. Może to też pójść w drugą stronę i będzie chciał zostać w Zagrzebiu, bo wiem że się dogadał z klubem i całkiem niedawno podpisał nowy kontrakt na bardzo fajne pieniądze, których mógłby nie dostać nawet w kilku tych topowych klubach. Do tego buduje dom w Zagrzebiu, urodziło mu się drugie dziecko, więc on może wychodzi z założenia, że być może lepiej jest być królem w Zagrzebiu.

 

I tak będzie miał okazję zagrać w europejskich pucharach, niż iść do jakiegoś przeciętnego klubu, ale z ligi top 5. On ma już prawie dwadzieścia dziewięć lat, a już w tym wieku człowiek zaczyna spoglądać trochę na inne kwestie takie jak rodzina czy finanse, a wydaje mi się, że u „Orszy” rodzina jest na pierwszym miejscu. Szacunek dla niego, że zbudował sobie taką pozycję i mam nadzieję, że odpowiednio wybierze.

Grzegorz Michalewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze