Absurdalny mecz w Kolumbii. Grali w siódemkę, a rywale strzelili gola... w 57. minucie

Piłka nożna
Absurdalny mecz w Kolumbii. Grali w siódemkę, a rywale strzelili gola... w 57. minucie
Fot. PAP
Flaga Kolumbii

Zdziesiątkowana koronawirusem drużyna Rionegro Aguilas przegrała 0:3 w meczu ligi kolumbijskiej z Boyaca Chico. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że gospodarze grali całe spotkanie w siódemkę, a rywale zdołali wbić im bramkę dopiero w 57. minucie. Na tym jednak absurdy się nie skończyły...

Cała komedia rozpoczęła się jeszcze na długo przed meczem. Rionegro Aguilas została przetrzebiona przez pandemię koronawirusa i kontuzje, a z kadry wypadło aż 22 piłkarzy. Przed spotkaniem z Boyaca Chico trener miał do dyspozycji zaledwie siedmiu piłkarzy spełniając tym samym limit umożliwiający rozegranie meczu. Gospodarze starcia poprosili o przełożenie meczu z Chico na inny termin, ale liga była nieubłagalna. Aguilas musieli rozegrać spotkanie zgodnie z zaplanowanym terminarzem.

 

 

ZOBACZ TAKŻE: Mundial, FIFA, chaos! Polska bez asów na Wembley...


Siedmiu piłkarzy, w tym dwóch bramkarzy (jeden z nich zagrał w polu) wyszło na boisko i podbiło serca fanów. Zanim jednak to się stało zostali spotkali się z żenującą cenzurą ze strony telewizji transmitującej mecz. Piłkarze Rionegro ustawili na prezentacji dwa transparenty o treści "Życie przede wszystkim" i "Fair play", co było oczywistym nawiązaniem do decyzji ligi. Tego jednak nie zobaczyli kibice, a realizator pilnie unikał pokazania banerów na wizji. Całej komedii dopełnił przebieg meczu.

 

Spotkanie od początku miało wyrównany przebieg, a trener Boyaca Chico już w 14. minucie musiał dokonać zmian, bowiem nie trafił z taktyką na mecz z siedmioosobowym zespołem... Na boisko weszły świeże siły w postaci dwóch piłkarzy, ale efekt był mizerny. W pierwszej połowie nie padła żadna bramka, choć Chico oddali cztery (!) celne strzały. Co ciekawe dwie próby strzału podjęli także gospodarze.

 


Druga połowa przyniosła znacznie więcej emocji, bowiem w 50. minucie goście trafili do siatki Rionegro Aguilas, ale weryfikacja VAR wskazała na nieprawidłowo zdobytą bramkę po czterech minutach przerwy. W 57. minucie udało się strzelić gola na 1:0 dla gości, a trener Eduardo Pimentel wprowadził na boisko swojego syna Jacobo. Sprawę skomentował brytyjski dziennikarz mieszkający z Kolumbii, Carl Worswick. – Zapewniam, że normalnie Jacobo nie dostałby kontraktu w żadnym innym zespole pierwszej czy drugiej ligi w Kolumbii – powiedział wątpiąc w umiejętności Pimentela juniora.

 


ZOBACZ TAKŻE: Były piłkarz reprezentacji Kolumbii na długie lata trafi za kratki

 

W 68. minucie padła jeszcze jedna bramka, a w 77. minucie trzecia z rzutu karnego. Relacjonujący mecz Worswick napisał, że prawdopodobnie zaraz zobaczymy "kontuzję" piłkarza Rionegro i był w swoich przewidywaniach bezbłędny. Zawodnik gospodarzy padł na ziemię i zszedł z boiska z "urazem". W związku z nieprzepisową liczbą graczy w drużynie Aguilas mecz zakończył się walkowerem 3:0 oraz trzema punktami dla Chico. Niesmak jednak pozostał.

PI, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze