Ahmed Musa wybrał nietypowy kierunek. Nie będzie pobierał pensji za grę

Piłka nożna
Ahmed Musa wybrał nietypowy kierunek. Nie będzie pobierał pensji za grę
fot. PAP
Ahmed Musa wybrał nietypowy kierunek. Nie będzie pobierał wynagrodzenia za grę

W obecnych czasach coraz rzadziej słyszy się o historiach z futbolowym romantyzmem w tle. Przykład prosto z Nigerii pokazuje, że nadal zdarzają się takie sytuacje, które są w stanie zadowolić fanów poszukujących tego typu emocji. Chodzi o Ahmeda Musę, który od kilkunastu dni jest piłkarzem Kano Pillars. To tam stawiał swoje pierwsze futbolowe kroki. Nie będzie również pobierał za to żadnego wynagrodzenia. Dlaczego tak się stało?

Musa to znany piłkarz dla większości kibiców. W Europie pojawił się w 2011 roku, kiedy to trafił do Holandii na wypożyczenie do VVV-Venlo. To zaowocowało transferem do mocniejszego klubu, jakim zdecydowanie jest CSKA Moskwa. I to właśnie z pobytu w tym zespole jest najbardziej kojarzony. W klubie ze stolicy Rosji rozegrał 184 spotkania, w których strzelił 61 goli i zaliczył 33 asysty. Właściwie co sezon nie brakowało głosów, że powinien spróbować wykonać kolejny krok.

Zobacz także: Czesław Michniewicz zdyskwalifikowany! Jest oficjalna decyzja

 

Stało się to w 2016 roku, jednak przygody z Leicester City raczej nie będzie miło wspominał. Kosztował około 16,6 miliona funtów, co było na tamten moment rekordem transferowym "Lisów". Oczekiwania były więc spore. Nigeryjczyk jednak nie podołał. Rywalizacja z Riyadem Mahrezem czy Markiem Albrightonem, którzy byli wtedy etatowymi skrzydłowymi w ekipie Leicester City, na pewno nie należała do najprostszych, jednak 752 minuty i ledwie dwa gole w całym sezonie Premier League pozostawiły spory niedosyt.

Poprawa nigeryjskiego futbolu

Nic dziwnego, że w pewnym momencie musiał ratować się wypożyczeniem do znanego miejsca. Ponownie trafił do CSKA Moskwa, gdzie chciał odbudować karierę. Jego krótki pobyt można nawet zapisać do udanych, jednak później Musa wybrał inną drogę. Dwa lata w Al Nassr na pewno pomogły mu finansowo, jednak na dłuższą chwilę zniknął z futbolowego radaru. W kwietniu tego roku dość niespodziewanie podpisał kontrakt z nigeryjskim Kano Pillars.

 

W tym momencie wiele osób może zastanawiać się, dlaczego piłkarz ciągle w kwiecie wieku (28 lat) zdecydował się na taki ruch? Musa ma na to wytłumaczenie.

 

Zobacz także: Kto grał nieczystą kartą? Zbigniew Boniek zdradza kulisy wojny z Superligą

 

- Wszystko, co poprawi wizerunek nigeryjskiego futbolu, jest czymś, do czego będę dążył. Kano Pillars zajmuje specjalne miejsce w moim sercu - powiedział w rozmowie z BBC Sport Africa.

 

Nie są to tylko puste słowa. Musa w przeszłości wybudował m.in. dwa obiekty treningowe w Północnej Nigerii. Piłkarz miał zresztą oferty z Anglii, Rosji czy Turcji, jednak postanowił wrócić do korzeni. W jego kontrakcie znajduje się zapis, że w przypadku otrzymania oferty z Europy, będzie mógł odejść w dowolnym momencie, lecz na razie kompletnie o tym nie myśli. Swoją decyzję zamierza uzależnić od tego, co będzie dla niego najlepsze przed mistrzostwami świata w 2022 roku. A na tym turnieju potrafi przecież się pokazać. W siedmiu meczach strzelił cztery gole! Dwukrotnie pokonał bramkarza Argentyny w 2014 roku, by cztery lata później w pojedynkę rozbić Islandię.

Ahmed Musa i najlepsza strategia?

- Jego powrót do Kano Pillars to jedna z najlepszych strategii, by zwiększyć zainteresowanie naszym lokalnym futbolem - powiedział senator Shehu Sani.

 

- Rozmawiałem z nim o powrocie. Nie zastanawiał się długo. Chciało go wiele klubów, a on wybrał Kano Pillars. Nie będzie pobierał wynagrodzenia za grę - potwierdził Shehu Dikko, szef Związku Lig w Nigerii. 

 

Dikko uważa, że to ważny krok w kierunku uatrakcyjnienia futbolu w kraju. Jest zdania, że powroty tak zasłużonych graczy, nawet na chwilę, są w stanie zrobić dużo dobrego. Kano Pillars zajmuje w tym momencie drugie miejsce w lidze, mając tyle samo punktów co pierwsza Kwara.

Musa za swój pobyt w klubie nie będzie pobierał wynagrodzenia. To był jeden z jego warunków przy podpisaniu umowy. Chodzi bowiem o prosty gest, który ma pomóc każdemu. Jemu zapewni ogranie oraz odbudowanie formy fizycznej, a lidze oraz krajowi - odpowiednią promocję na znakomitym przecież zawodniku. A możemy być pewni, że 28-latek nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w kwestii europejskiego futbolu.

Jakub Baranowski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze