LM w futsalu. Kałuża: Barcelona faworytem, ale tylko kibiców

Piłka nożna
LM w futsalu. Kałuża: Barcelona faworytem, ale tylko kibiców
Fot. PAP
Michał Kałuża broni dostępu do bramki reprezentacji Polski. Na co dzień gra w lidze hiszpańskiej

Z tego co mi wiadomo drabinka jest tak ułożona, że Barcelona i Inter Movistar mogą się spotkać dopiero w finale, więc jak najbardziej jest na to szansa, że mecz o złoto będzie „hiszpański” - mówi przed turniejem finałowym Ligi Mistrzów w futsalu bramkarz reprezentacji Polski i hiszpańskiego klubu Pescados Ruben Burela, Michał Kałuża. Transmisja wszystkich spotkań UEFA Futsal Champions League w Polsacie Sport Premium.

Grzegorz Michalewski: Kto jest Twoim największym faworytem do wygrania tegorocznej edycji futsalowej Ligi Mistrzów?

 

Michał Kałuża: Myślę, że największym faworytem kibiców jest Barcelona jako jej ostatni zwycięzca. Patrząc jednak na ostatnią formę i problemy zespołu z Katalonii, to droga do obrony tytułu będzie dla nich bardzo ciężka. Jednoznacznego faworyta ciężko wskazać, ale ja po cichu liczę na Inter Movistar, który pokazał w ostatnim czasie, że mimo piątego miejsca w lidze, potrafi zagrać kapitalne mecze turniejowe w wygranych przez nich rozgrywkach Super Copy czy Superpucharu Hiszpanii.

 

Kto może zostać MVP turnieju finałowego?

 

Bardzo ciężkie pytanie. Kandydatów do MVP turnieju już na wstępie mamy kilku, jeśli nie kilkunastu. Na pewno ten tytuł zgarnie zawodnik, który doprowadzi swój zespół minimum do finału rozgrywek. Jeśli z formą na ten turniej trafi Barcelona to Pivota Ximbinha uważam za faworyta, który jest w kapitalnej formie. Skoro już wskazałem Inter jako zwycięzcę, to niech to będzie ich gwiazda - Pito.

 

W zeszłym sezonie - też mocno zmienionym i ograniczonym przez koronawirusa - turniej Final Four wygrała Barcelona, która w wielkim finale, po bardzo zaciętym spotkaniu pokonała EL Pozo Murcię 2:1. Czy zbliżający się finał może być także spotkaniem dwóch klubów hiszpańskich?

 

ZOBACZ TAKŻE: Czy buntownicy z Superligi zostaną wyrzuceni z Ligi Mistrzów?

 

Z tego co mi wiadomo drabinka jest tak ułożona, że Barcelona i Inter Movistar mogą się spotkać dopiero w finale, więc jak najbardziej jest szansa, że finał będzie „hiszpański”. Oczywiście droga do tego jest daleka i ciężka, począwszy już od ćwierćfinałów, ale wierzę że te dwa zespoły udowodnią, że najsilniejszą ligą Europy jest hiszpańska.

 

Jak ocenisz obie ekipy hiszpańskie, które zagrają w Zadarze. Jakie style gry preferuje Barcelona oraz Inter Futbol Sala i którzy zawodnicy są liderami tych zespołów?

 

Te dwie drużyny spotykały się w ostatnim czasie dosyć często i zwycięsko wychodził Inter. Styl gry Barcelony oparty jest bardziej na indywidualnościach takich jak Ferrao, Dyego czy Daniel. Jeśli któryś z tych zawodników nie bierze na siebie ciężaru gry, to mam wrażenie, że zaczynają się problemy. Natomiast Inter bazuje na kolektywie. Jest to przebudowana przed sezonem drużyna, która tworzy niesamowity monolit, szczególnie w defensywie. Oczywiście są gwiazdy, takie jak Pito, czy Borja, ale jednak ciężar prowadzenia gry rozkłada się równomiernie na cały zespół.

 

Która z drużyn, które wystąpią w Zadarze może sprawić największą niespodziankę?

 

Ciężko powiedzieć. Każda z tych ośmiu ekip jest bardzo mocna i jedzie na turniej z zamiarem zwycięstwa. Mega niespodzianką będzie, jeśli już w pierwszym meczu ekipa ze Słowenii ogra Barcelonę, a jeszcze większą gdyby sięgnęła po tytuł. Natomiast patrząc trochę bardziej realistycznie to dla mnie niespodziankę może sprawić ekipa Sportingu, która niedawno sięgnęła po to trofeum, a obecnie jest liderem portugalskiej ekstraklasy. Na co dzień nie śledzę ligi rosyjskiej, ale na pewno z Yugrą czy KPRF-em trzeba będzie się liczyć. Należy pamiętać, że w ostatnim turnieju finałowym oprócz dwóch zespołów hiszpańskich wystąpiły również dwie drużyny rosyjskie.

 

To Twój drugi sezon w hiszpańskiej Primera Division. Jak go oceniasz i na co stać Twój zespół? Do końca sezonu macie do rozegrania jeszcze sześć spotkań.

 

Sezon zleciał bardzo szybko, mimo obecnej sytuacji, jaka panuje na świecie. Zostało nam sześć kluczowych spotkań. Walczymy o utrzymanie i to jest cel numer jeden na najbliższy miesiąc. Z mojej strony ten sezon uważam za dobry, ale czuję niedosyt. Chciałbym mimo wszystko grać więcej. Wiem, że stać mnie na więcej i to będę chciał udowodnić w najbliższym roku. W styczniu będzie Euro w Holandii i na pewno będę walczył o miejsce w składzie, a w tym mogą mi tylko pomoc regularne występy w lidze.

 

Trzeci raz w historii, a drugi raz z rzędu reprezentacja Polski awansowała do finałów mistrzostw Europy. Jak oceniasz te eliminacje i na co stać Polaków w turnieju finałowym, który odbędzie się w Holandii?

 

Mimo wszystkich problemów, które pojawiały się przed prawie każdym meczem, pokazaliśmy, że tworzymy niesamowity kolektyw. Wyszliśmy z niełatwej grupy, więc tym bardziej cieszy, że tego dokonaliśmy, a przy tym uniknęliśmy meczów barażowych i dodatkowych nerwów. Do Euro pozostaje ponad pół roku, więc jest czas na przygotowania. Na razie każdy wrócił do klubu, decydujące mecze przed nami i to są teraz priorytety. Na pewno wszyscy cieszymy się na zbliżające się miesiące i emocje futsalowe, ale wiemy też że czeka nas dużo pracy przed turniejem finałowym Mistrzostw Europy, ponieważ na pewno nie będziemy chcieli jechać tam po lekcję.

 

Turniej finałowy Ligi Mistrzów w futsalu od 28 kwietnia do 3 maja na żywo w Polsacie Sport Premium.

 

Grzegorz Michalewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze