Półfinał LM: Guardiola nonszalancki, PSG drży o Mbappe

Piłka nożna
Półfinał LM: Guardiola nonszalancki, PSG drży o Mbappe
Fot. PAP
Guardiola w meczu ligowym z Crystal Palace (2:0) dał odpocząć ośmiu graczom, którzy wybiegli w pierwszym składzie na zwycięski mecz w Paryżu (m.in. kluczowi De Bruyne, Foden, Dias, Guendongan, Mahrez). Zastępujący ich Laporte, Sterling, Jesus, Ake, Aguero czy Torres na Selhurst Park byli świetni i musieli dać trenerowi do myślenia.

„Powiedziałem chłopakom, że mają nie myśleć za bardzo o tym meczu i że nic nie muszą. Mają po prostu zagrać tak jak potrafią i to powinno wystarczyć – powiedział trener Manchesteru City przed rewanżowym meczu półfinałowym z Paris Saint Germain. Wicemistrzowie Anglii bronią zaliczki z Paryża, gdzie w ubiegłym tygodniu wygrali 2:1. Guardiola ewidentnie stara się zdjąć presję ze swoich graczy, a pewna nonszalancja w jego głosie jest na pokaz. W środku się kotłuje.

Oto bowiem trener, który dwa razy z Barceloną sięgnął po Puchar Europy dostał nieograniczone środki i czas w City, aby te sukcesy powtórzyć. Cierpliwość szejków kiedyś się jednak skończy. Katalończyk jest w trakcie swojej piątej próby sięgnięcia po najcenniejsze trofeum z City. I jeszcze nigdy nie był tak blisko. Wystarczy nie przegrać we wtorek z PSG i wygrać w finale. „Podchodzimy do tej gry, jak do każdej innej” – kokietował na konferencji prasowej, ale czy ktoś mu wierzy? Ten mecz musi być dla niego wyjątkowy. Musi się wreszcie potwierdzić. Owszem był wielki, ale jednak wszystko co najlepsze obecny 50-latek wygrał dekadę temu.

 

City, którzy mają do dyspozycji wszystkich najważniejszych graczy (i jak się mają do tego narzekania Guardioli na kontuzje, pandemię, zmęczenie sezonem?), ma szansę pobić rekord angielskiej drużyny, która wygrała sześć meczów z rzędu w drodze po Puchar Europy. Ewentualny triumf nad PSG byłby siódmym z rzędu (wcześniej sześć kolejnych wygranych notowały Manchester United (1965/66), Leeds United (1969/70) i Arsenal (2005).

 

ZOBACZ TAKŻE: PSG rozbite po porażce z City

 

Gdyby Manchester City awansował, dostałby się do pierwszego europejskiego finału od 51 lat, od wygrania finału Pucharu Zdobywców Pucharów w 1970 roku z Górnikiem Zabrze.

 

Guardiola w meczu ligowym z Crystal Palace (2:0) dał odpocząć ośmiu graczom, którzy wybiegli w pierwszym składzie na zwycięski mecz w Paryżu (m.in. kluczowi De Bruyne, Foden, Dias, Guendongan, Mahrez). Zastępujący ich Laporte, Sterling, Jesus, Ake, Aguero czy Torres na Selhurst Park byli świetni i musieli dać trenerowi do myślenia.

 

„Zdaję sobie sprawę jak ważne, jest, aby ci którzy nie grają w każdym meczu także byli szczęśliwi. Ja też cierpię, kiedy sadzam wspaniałych graczy w bardzo dobrej formie na ławce rezerwowych. Najlepiej jest wyładować swoją złość na boisku, kiedy na nie wchodzą. I z Crystal Palace właśnie to zrobili” – powiedział trener City, który najprawdopodobniej wystawi identyczny skład jak w pierwszym meczu w Paryżu i wcześniej przeciwko Borussii Dortmund.

 

„Dzięki wyjątkowo mocnej ławce rezerwowych mamy 80 punktów w lidze, półfinał Ligi Mistrzów i trzy Puchary Ligi z rzędu” – wyjaśnił. Wtórował mu były trener reprezentacji Anglii Roy Hodgson: „Jeśli mówimy o współczesnej piłce nożnej, to nie sądzę, abyśmy w przeciągu dwóch czy trzech lat zobaczyli na świecie lepszą, bardziej wyrównaną i wyrafinowaną taktycznie drużynę niż City – ocenił trenerski nestor.

 

Tymczasem będący w trudniejszej sytuacji PSG musi drżeć także o zdrowie swojego asa Kyliana Mbappe. Mistrz świata, który wcześniej wbił cztery gole Barcelonie i dwa Bayernowi Monachium ma kontuzję łydki i jego występ stoi pod znakiem zapytania. Nie zagra Gueye zawieszony za czerwoną kartkę w pierwszym meczu, wciąż kontuzjowany jest także Juan Bernat.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze