Paralekkoatletyczne ME w Bydgoszczy ostatnią szansą kwalifikacji do Tokio

Inne
Paralekkoatletyczne ME w Bydgoszczy ostatnią szansą kwalifikacji do Tokio
fot. Materiały prasowe
Joanna Oleksiuk chce co najmniej obronić srebrny medal ME z Berlina i pojechać na igrzyska do Tokio

Siedemdziesiąt osiem osób liczy reprezentacja Polski na paralekkoatletyczne mistrzostwa Europy, które w dniach 1-5 czerwca odbędą się w Bydgoszczy. W sumie na stadionie Zawiszy rywalizować będzie około siedmiuset zawodników z 41 krajów. Będą to największe paralekkoatletyczne mistrzostwa Starego Kontynentu w historii i ostatnia szansa, by wywalczyć kwalifikacje na igrzyska paraolimpijskie w Tokio. Dzień po zakończeniu zawodów kończy się bowiem okres, w którym można uzyskiwać minima.

Poprzednie mistrzostwa Europy, które odbyły się trzy lata temu w Berlinie, zostały zdominowane przez Polaków, którzy zdobyli aż 61 medali w tym aż 26 złotych i wygrali klasyfikację medalową. Zawody w Bydgoszczy miały odbyć się przed rokiem, ale z wiadomych przyczyn zostały przełożone. 

 

- Liczymy na to, że w tym roku również będziemy mogli cieszyć się z wielu krążków naszych reprezentantów. W naszym przekonaniu mamy bardzo silną kadrę, w której nie brakuje mistrzów i medalistów igrzysk paraolimpijskich - powiedział Łukasz Szeliga, prezes Polskiego Związku Sportu Niepełnosprawnych Start.

 

ZOBACZ TAKŻE: Ciężkie treningi młociarzy mają zaowocować medalami w Tokio

 

Liczba zawodników oraz ranga zawodów pozwalają stwierdzić, że w Polsce takiej imprezy jeszcze nie było.

 

- Miedzy innymi z tego powodu traktujemy to wyzwanie organizacyjne bardzo poważnie. Chcemy, żeby mistrzostwa stały na jak najwyższym poziomie. Po niemal dwóch latach bez żadnej dużej imprezy paralekkoatletycznej, czeka nas największa impreza w sporcie paraolimpijskim przed igrzyskami w Tokio - stwierdził Marcel Jarosławski, dyrektor generalny zawodów.

 

On również liczy na powtórzenie sukcesu z Berlina, ale przypomina, że w stolicy Niemiec zabrakło jednej bardzo silnej reprezentacji.

 

- Tamta impreza odbywała się w niecodziennych warunkach, bo nie startowała w niej reprezentacja Rosji. Teraz Rosjanie zapowiedzieli wystawienie dużej ekipy i na pewno będą wielkim konkurentem. Na pewno fajnie byłoby znowu wygrać klasyfikację medalową, tym bardziej, że szlak jest przetarty. Dwa lata temu w Bydgoszczy nasi pełnosprawni lekkoatleci wygrali przecież drużynowe mistrzostwa Europy - dodaje.

 

Joanna Oleksiuk, srebrna medalistka mistrzostw Europy w Berlinie w pchnięciu kulą i czwarta zawodniczka mistrzostw świata w Dubaju, podkreśla, że rywalizacja o medale tak wielkiej imprezy we własnym kraju będzie dla polskich zawodników sprawą wyjątkową.

 

- Cieszymy się, że możemy reprezentować nasz kraj na naszej ziemi. Plan na Bydgoszcz? Chcę obronić wicemistrzostwo Europy z Berlina, a może uda się powalczyć o złoto - zapowiada.

 

Oleksiuk ma też w planach wyjazd do Tokio, a tam walkę o medal.

 

- Przełożenie igrzysk to był dla mnie bonus i przepracowałam ten rok jeszcze lepiej. Dziś jestem na pewno lepszą zawodniczką. Jestem mocniejsza, lepsza technicznie, lepsza psychicznie. Chcę walczyć w Tokio o medal, ale już sam wyjazd na igrzyska, oczywiście jeśli pojadę, będzie dla mnie wielkim sukcesem - mówi kulomiotka.

 

ZOBACZ TAKŻE: Stadion Śląski gospodarzem MŚ w 2025 roku?

 

Igrzyska w Tokio są imprezą docelową także dla Janusza Rokickiego, który oczywiście wystartuje również w ME w Bydgoszczy.

 

- Stadion w Bydgoszczy jest bardzo fajny, szkoda, że pandemia krzyżuje plany, bo pewnie nie będziemy mogli startować przed naszymi kibicami, ale będziemy robić wszystko, by godnie reprezentować nasz kraj. Natomiast igrzyska to nie jest codzienność, to jest zawsze święto, a zdobytego na nich medalu nie można porównać z żadnym innym. Ja już mam trzy srebrne i jedno czwarte miejsce przegrane o jeden centymetr. Zdrowie coraz bardziej szwankuje, ale myślę, że dam radę i w Tokio znów powalczę - zapowiada trzykrotny wicemistrz paraolimpijski w pchnięciu kulą.

 

Być może na stadionie Zawiszy będą jednak mogli pojawić się kibice, bo obostrzenia są sukcesywnie "luzowane". Plany organizatorów nie zostaną jednak w pełni zrealizowane, a były bardzo ambitne.

 

- Mieliśmy dużo pomysłów, jak promować sport paraolimpijski. Chcieliśmy stworzyć przed stadionem strefę paraolimpijską, gdzie wręczane byłyby medale. Z kolei konkurs skoku wzwyż chcieliśmy rozegrać na bydgoskim rynku. Niestety wszystkie te plany musieliśmy zawiesić, musimy się do tego dostosować i musimy przygotować imprezę dla zawodników w taki sposób, by mogli osiągać jak najlepsze wyniki - powiedział dyrektor Jarosławski.

Informacja prasowa, WŁ, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze