Były selekcjoner: Zawodnicy muszą zrozumieć jedną, ważną zasadę...

Piłka nożna
Były selekcjoner: Zawodnicy muszą zrozumieć jedną, ważną zasadę...
Fot. Cyfrasport
Jerzy Engel: Zawodnicy muszą zrozumieć, że jedna bramka nie daje zwycięstwa. Szczególnie taka zdobyta szybko. Mimo tego trzeba realizować swoje cele dalej. My pierwsze piętnaście, dwadzieścia minut zagraliśmy fantastycznie.

Klich, Świerczok, Frankowski, Helik, ci zawodnicy zdaniem Jerzego Engela mogą zaliczyć test w meczu z Rosją do udanych. – Nie skreślałbym też Puchacza. Okazało się, że z teoretycznie rezerwowych zawodników też możemy ulepić ciekawą drużynę – przekonuje Engel. - Zawodnicy muszą jednak zrozumieć, że jedna bramka nie daje zwycięstwa - dodaje były selekcjoner.

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport: To mieliśmy we Wrocławiu wejście smoka.

 

Jerzy Engel, były selekcjoner reprezentacji: Ma pan na myśli grę Świerczoka?

 

Też, ale przede wszystkim grę zespołu. Po pierwszych minutach przecierałem oczy, nie wierzyłem, że to gra Polska. Zwłaszcza że to był umowny drugi garnitur.

 

To wrażenie chyba z tego, że my cały czas jesteśmy minimalistami. Wydaje nam się, że jesteśmy słabi, a jak nie wystawimy najlepszych, to w ogóle będzie źle. Tak jednak nie jest. Mecz z Rosją pokazał, że tych dobrych zawodników mamy więcej niż jedenastu i można z nich ulepić ciekawą drużynę.

 

ZOBACZ TAKŻE: Sousa podał ostateczny skład na Euro 

 

Czego jeszcze dowiedzieliśmy się po meczu z Rosją?

 

Odkryciem na pewno był Świerczok. Myślę, że selekcjoner postrzegał go inaczej niż zawodników grających w ligach zagranicznych. Okazało się jednak, że Świerczok potrafi grać na poziomie międzynarodowym. Był znakomity. Strzelił gola, mógł dołożyć następnego. Co godne podkreślenia on się tak dobrze pokazał w otoczeniu zawodników, których nie uważamy za najlepszych.

 

Lewandowskiego jednak nie wygryzie.

 

Nie, ale odpadł nam Piątek, mamy znak zapytania przy Miliku, więc selekcjoner musi patrzeć, kto jest następny. Mogło się wydawać, że będzie duży kłopot, jak Milik nie zagra na Euro. We wtorek się okazało, że jest zawodnik, którego stać na to, by go zastąpić.

 

Kto jeszcze pokazał się z dobrej strony?

 

Frankowski. Dobrze go znamy, ale selekcjoner dopiero teraz poznał jego wartość. Zawodnik z taką szybkością jest potrzebny tej reprezentacji na boku pomocy. Jak był Grosicki z lewej i Frankowski z prawej, to mieliśmy skrzydła, które dawały nam przewagę w grze z kontry. Frankowski zaprezentował takie atuty, jak umiejętność znalezienia się na pozycji, dobry timing. Gdyby nie to, że źle przyjął piłkę po podaniu Klicha, to strzeliłby bramkę. Znalazł się jednak naprawił błąd dobrze podając do Świerczoka. Myślę, że Sousa zapisał jego nazwisko w notesiku, bo pokazał dobry futbol.

 

A jak się panu podobał Puchacz na lewej obronie?

 

Pokazał swoje naturalne walory, jak umiejętność gry defensywnej i podłączania się do ofensywy. Kłopot z nim jest taki, że brak mu dyscypliny w obronie, a taki błąd, jak zrobił z Rosją, są natychmiast wykorzystywane przez rywali na tym poziomie. Stąd stracona bramka, która w sumie obciąż trzech zawodników. Frankowski pozwolił dośrodkować, Puchacz nie pokrył, a Fabiański nie zachował spokoju w bramce. Te detale zdecydowały, że mamy remis.

 

Media bodaj najgorzej z polskich zawodników oceniły właśnie Puchacza.

 

Niesłusznie. Nie był najsłabszy na boisku. A jeśli będzie bardziej skoncentrowany w defensywie, jak wyeliminuje błędy, to może być bardzo pożyteczny.

 

To koniec kadrowych pozytywów?

 

Nie. Dodałbym jeszcze, że pozytywnie zapisał się Helik. Dziuba jest trudnym przeciwnikiem, a on nieźle sobie z nim radził. Myślę, że to ważna wiadomość dla Sousy, który stawia na Helika. Ten zawodnik nabiera doświadczenia, po meczu z Rosją wiemy, że może być jednym z trzech środkowych. Walka z Dziubą z pewnością była trudnym testem, a on go zdał.

 

Porozmawiajmy o grze zespołu. Odniosłem wrażenie, że po zdobyciu gola nie bardzo wiedzieliśmy, co z tym fantem zrobić. Trochę brakowało mi pomysłu na spożytkowanie tej chwilowej przewagi.

 

Nie zgodzę się z tym. Rosjanie wzięli się do roboty, a nie ma co  owijać w bawełnę, oni są piłkarsko od nas lepsi. Oni zarządzali grą, a my skupiliśmy się na kontrach. To lubimy i z tego wynikało to, że się cofnęliśmy i oddaliśmy środek pola. Tymczasem Rosjanie dobrze rozgrywali piłkę. Jednak, co ważne, nie pozwoliliśmy im na stworzenie czystych sytuacji strzeleckich. Nie twierdzę, że wszystko było dobrze, nasi na pewno nie chcieli aż tak bardzo się cofać, ale to na pewno nie było tak, że my nie wiedzieliśmy, co zrobić po zdobyciu bramki. To rywal sprawił, że tak to wyglądało.

 

Po pierwszej, obfitującej w gorące momenty pierwszej połowie, w drugiej było już spokojnie. Sousa pozytywnie ocenił ten fragment gry.

 

Druga połowa była nudnawa, bo żaden z zespołów nie chciał ryzykować. Dużo było też zmian, jak one są, to drużyna potrzebuje czasu na to, żeby się przestawić i to się przekłada na jakość gry.

 

Proszę powiedzieć, czy był sens robienia takiego sprawdzianu dla zawodników z drugiego szeregu? Sousa ma dwa mecze na przygotowanie zespołu na Euro, więc może powinien skupić się na szlifowaniu zgrania u podstawowych zawodników.

 

Niby tak, ale efektem tego sprawdzianu z Rosją jest kilka nazwisk, które musiały przypaść selekcjonerowi do gustu. Mimo wszystko uważam, że to był pożyteczny sprawdzian. Na pewno z Islandią wyjdzie inny zespół. Niemniej dobrze, że duża grupa naszych zawodników sprawdziła się na tle Rosji, która jest mocna, dobrze ułożona.

 

Martwi pana to, że po meczu Sousa powiedział, że czeka nas dużo pracy. I to mówi na kilka dni przed pierwszym spotkaniem na Euro.

 

On jednak myślał głównie o pracy mentalnej. Zawodnicy muszą zrozumieć, że jedna bramka nie daje zwycięstwa. Szczególnie taka zdobyta szybko. Mimo tego trzeba realizować swoje cele dalej. My pierwsze piętnaście, dwadzieścia minut zagraliśmy fantastycznie. Była akcja za akcją, mogło być lepiej, gdyby Świderski wykorzystał podanie Klicha. O nim nie wspomniałem, a to była kolejna pozytywna postać. Wracając do okazji mieliśmy jeszcze chytry strzał Świerczoka i poprzeczkę. Przy odrobinie szczęścia mogło być lepiej.

 

Którzy zawodnicy z tych, co zagrali z Rosją, mają w pana ocenie szansę wskoczenia do jedenastki na Euro?

 

Nie wiem, kto wskoczy, ale Klich z Krychowiakiem potwierdzili swoje walory i zabezpieczyli środek pola. Wielki plus dla Świerczoka i Frankowskiego, choć ten drugi nie ustrzegł się błędu. Nie zapominajmy o Heliku, który nie dopuścił do tego, by Dziuba strzelił gola i stoczył z nim wiele ciężkich pojedynków. Kilka przegrał, ale finalnie wyszedł na plus. Myślę, że Sousa ma sporo zapisków w notesie.

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie