Echa odprawy Glika. Czy RL9 powinien podzielić się władzą w kadrze?

Piłka nożna
Echa odprawy Glika. Czy RL9 powinien podzielić się władzą w kadrze?
Fot. Cyfrasport
Kowalski: O tym, że Kamil i Robert Lewandowski za sobą, najdelikatniej mówiąc, nie przepadają, wiedzą wszyscy będący w miarę blisko kadry. Wielokrotnie między nimi iskrzyło, a kumulacja tej złej chemii miała miejsce przed mundialem w Rosji.

- Jeśli będzie taki moment, że trener czy prezes PZPN powiedzą, że nie ma dla mnie miejsca w kadrze, to pakuję walizkę. Jeśli dostanę taki sygnał, że nie jestem potrzebny, to po prostu odejdę - powiedział Kamil Glik w rozmowie z Marcinem Feddkiem po zakończeniu towarzyskiego meczu z Islandią.

Ta wypowiedź tak bardzo kontrastowała z zapewnieniami niektórych zawodników o doskonałej atmosferze kadrze, że można było się zastanawiać o co tu chodzi? Przecież to nie była precyzyjna odpowiedź na pytanie Marcina, ale raczej wyjście z własną inicjatywą. Tak jakby doświadczony obrońca próbował wyrzucić z siebie to co go gryzło, irytowało. Nie otworzył się do końca, ale jednak puścił sygnał. Co bystrzejsi odbiorcy od razu wychwycili, że coś jest „nie halo”. A przynajmniej ta rzekoma sielanka w kadrze nie dotyczy wszystkich.

 

Filmik, który wrzucił do sieci PZPN, będący formą mini reportażu o tym co działo się przed meczem z Hiszpanią i tuż po nim rzuca na tę przed turniejową wypowiedź Glika jeszcze ostrzejsze światło.

 

ZOBACZ TAKŻE: 60 tysięcy widzów obejrzy mecze na Wembley!

 

Otóż wynika z niego niezbicie, że to Glik był najostrzejszy w słowach, że to on de facto wyręczył w przedmeczowej oprawie kapitana. On najmocniej motywował, powoływał się na honor, odnosił się do ambicji, solidarności, wreszcie on najbardziej siarczyście przeklinał. Owszem, słychać także inne krzepiące głosy (UEFA nie zezwala na publikowanie filmów z szatni, więc materiał miał formę audio), ale ewidentnie to obrońca przejął stery przed naszym meczem o wszystko w Sevilli.

 

O tym, że Kamil i Robert Lewandowski za sobą, najdelikatniej mówiąc, nie przepadają, wiedzą wszyscy będący w miarę blisko kadry. Wielokrotnie między nimi iskrzyło, a kumulacja tej złej chemii miała miejsce przed mundialem w Rosji. Obaj skupiali wokół siebie spore grupy pozostałych graczy. „Lewy” tzw. stolik gwiazdorski, Glik spokojniejsze charaktery i młodzież. Dopóki wyniki były przyzwoite ewidentny podział w kadrze nikomu nie przeszkadzał. Przecież w drużynie mistrzów świata Francuzów jest jeszcze więcej grup, podziały są mocniejsze, niektórzy zawodnicy się wręcz nienawidzą, a na boisku potrafią współpracować świetnie. Podobnie przez lata było z Lewandowskim i Kubą Błaszczykowskim, którzy szczerze się nie znosili, a wspólnie dawali nam tyle radości.

 

Napięcia zaczynają się jednak potęgować, kiedy nie idzie. A skoro nie poszło po raz kolejny w meczu otwarcia Euro, zanosiło się na wybuch. Ewidentnie coś wisiało w powietrzu i w przypadku klęski z Hiszpanią, zapewne szambo mogło wybić. Te fragmenty z przedmeczowej odprawy napawają jednak optymizmem.

 

Bo oprócz tego, że odprawa przyniosła efekt i usłyszeliśmy jak potrafi zmotywować kolegów Kamil Glik, to przekonaliśmy się, że RL9, najlepszy napastnik świata jest w stanie nieco się przesunąć, ustąpić miejsca na przynajmniej jednym poletku. Na ile to była siła przebicia samego Glika, a na ile odpuszczenie Lewandowskiego to już inna sprawa. Ważne, że dobrze wyszło.

 

A idąc tym tropem można się zastanowić, czy nie powinno to być coś trwalszego. Owszem, Robert to człowiek instytucja, jego roli w kadrze nic nie umniejszy i już zawsze będzie wielki. Może jednak nie powinien dźwigać na sobie całego ciężaru? Może lepiej kiedy czasem podzieli się władzą, pewne rzeczy odpuści i skupi się na sobie, tak aby była jeszcze większa korzyść dla drużyny?

Cezary Kowalski, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie