Piechniczek: Warto wrócić do Nawałki

Piłka nożna
Piechniczek: Warto wrócić do Nawałki
Fot. Cyfrasport
Piechniczek: Największe sukcesy w polskiej piłce odnosiliśmy pod wodzą polskich trenerów. Nie chodzi tylko o Górskiego, Gmocha czy mnie. Ale także o ostatni czas i ćwierćfinał Euro za Nawałki w 2016. Moim zdaniem powinniśmy wrócić do Nawałki.

Były selekcjoner reprezentacji Polski Antoni Piechniczek w rozmowie z Cezarym Kowalskim podsumowuje Euro 2020. Jaką ocenę wystawia Paulo Sousie? Czy Portugalczyk powinien zostać w kadrze, a może jednak wrócić do Adama Nawałki. A jeśli tak, to kiedy?

Cezary Kowalski: Pan także jest pod wrażeniem ostatnich mistrzostw Europy?

 

Antonii Piechniczek: Poziom był taki, że żałowało się niektórych drużyn, które przegrywały i musiały jechać do domu. Nie tylko ci, którzy zdobyli medale zasłużyli na pochwały.

 

ZOBACZ TAKŻE: Najdłużej pracujący na szczeblu centralnym polski trener przedłużył kontrakt

 

Niesmak po tym, jak holowano zwłaszcza Anglików jednak pozostaje.

 

Wszyscy to wiedzieliśmy. Ale z drugiej strony... Jak tak popatrzymy na współczesną piłkę nożną, to jednak ma ona coś Anglii do zawdzięczenia. Większość najlepszych zawodników uczestniczących w turnieju gra na Wyspach, ściągnęli tam najzdolniejszych graczy z całego świata. I także najlepszych trenerów. Finał Ligi Mistrzów to były kluby angielskie. Najwięcej pieniędzy na ten sport wydaje się właśnie tam, oni ten futbol holują od lat. Ich reprezentacja ostatni raz w finale wielkiej imprezy grała jednak w 1966 roku.

 

Wielu tego nie pamięta. Ja pamiętam doskonale. Byłem już po studiach i z Legii wyemigrowałem do Chorzowa. Grałem w Ruchu. Oglądaliśmy finał z RFN w czarno-białym telewizorze. Hurst strzelił w poprzeczkę w dogrywce, piłka odbiła się od murawy i wyszła w pole. Sędzia stwierdził, że przekroczyła linię bramkową i gola uznał. Do dziś nie wiadomo jaka była prawda. Inna rzecz, że później jeszcze Anglicy strzelili kolejnego gola i było 4:2... Do czego zmierzam? Nie powinniśmy futbolu traktować zero jedynkowo, że wszystko musi być takie wyważone i akuratne. To jest piękna plastyczna materia, wywołująca namiętności, skłaniająca do refleksji i dyskusji. Na pewne rzeczy można przymykać oko.

 

Ale nie na wszystko...

 

Drażniła mnie praca sędziów. Nie dość, że pozwalają na brutalną grę, to jeszcze kradną czas. Instruują zawodników przy każdym rzucie wolnym czy karnym, co wolno a czego nie wolno. Jeśli tych wolnych jest w meczu ze dwadzieścia, a na każdy poświęcą minutę to już ma pan 20 minut z meczu wyjęte. Przy rzutach karnych instruując bramkarzy, że mają stać na linii, kiedy mogą wykonać ruch i tak dalej, przeszkadzają w koncentracji. To wszystko można zrobić przed meczem. Za bardzo przesuwany akcenty w tym sporcie na pracę sędziów. Oni powinni pomagać, a nie stawać się gwiazdami.

 

VAR w kluczowej sytuacji w półfinale Anglia – Dania też nie zadziałał. Sterling nie był faulowany w polu karnym, a holenderski sędzia nawet nie podszedł do monitora, aby to sprawdzić choć miał taką możliwość...
 

Kto wie, czy nie było wytycznej, aby nie drażnić publiczności gospodarzy i sędzia celowo tego nie sprawdzał. Zagrał alibi, przerzucił odpowiedzialność na tych sędziów, którzy siedzieli w wozie i podpowiadali mu do ucha. Oczywiście ostateczna decyzja należała do sędziego głównego, ale jednak część odpowiedzialności za największy błąd turnieju spłynęła na tych, którzy siedzieli na VAR.

 

Paulo Sousa powinien dostać więcej czasu?

 

Byłem za Brzęczkiem cały czas. Nie mam nic przeciwko Portugalczykowi. Potrafi się znaleźć. Dobrze wygląda, dobrze mówi, z nikim nie zadziera, to jest ważne. Nie mam zamiaru tu drwić. Zasada powinna być taka: niech robi co chce, byle były sukcesy.

 

Ale Brzęczek był niemiłosiernie krytykowany, a drużyna grała bardzo słabo...

 

Ale wygrywała. Piłka nożna to nie jest balet. Trzeba wbić o jednego gola więcej od rywala i tyle. Po raz pierwszy daliśmy facetowi z zewnątrz drużynę, która awansowała na mistrzostwa. Sousa dostał ten udział w Euro na tacy. Miał poprowadzić całkiem przyjemny zespół z wybitnym graczem w ataku. Czy się wywiązał? Druga sprawa. Protestuję przeciwko nazywaniu Polaków nieudacznikami, pracownikami drugiej kategorii, ludźmi niezdolnymi. Moim zdaniem sięganie na siłę po obcokrajowców jest wynikiem jakichś kompleksów. Największe sukcesy w polskiej piłce odnosiliśmy pod wodzą polskich trenerów. Nie chodzi tylko o Górskiego, Gmocha czy mnie. Ale także o ostatni czas i ćwierćfinał Euro za Nawałki w 2016. Moim zdaniem powinniśmy wrócić do Nawałki.

 

Może Sousa się rozkręci?

 

Pod warunkiem, że nie dostanie jakiejś dobrej propozycji z klubu za duże pieniądze, bo słyszę, że wciąż istnieje taka możliwość. Wtedy bez wahania postawiłbym na Nawałkę. On spełnia wszystkie wymogi, zawodnicy znają go, a on zna ich. Jego wejście do reprezentacji byłoby łatwiejsze niż Sousy.

 

Nie pasowaliśmy do towarzystwa na Euro?

 

Zasługują nasi na krytykę, ale nie można powiedzieć, że ta ekipa nie ma możliwości. Ukraińcy, którzy nie mają większego potencjału od nas do każdej kontry szli jak do pożaru. Aż się przyjemnie na nich patrzyło. Zawsze zadaję sobie pytanie, a dlaczego nie my? Za kadencji nowego trenera, nie było pół meczu, w którym zabiegalibyśmy przeciwnika? Bo ja już nawet nie mówię o organizacji gry.

 

Nie wydaje się panu, że naszemu selekcjonerowi zabrakło trochę rozeznania? Źle ocenił potencjał graczy na konkretnych pozycjach?

 

To powinno być tak, że trener zna zawodników, oni dużo wcześniej mniej więcej wiedzą, że jadą na turniej, mają nakreślone zadania w drużynie i sposób przygotowania się do imprezy wcale nie podczas krótkiego zgrupowania, ale dużo wcześniej. Później trzeba zrobić badania na tym ostatnim obozie i wiadomo kogo trzeba pogonić, a komu odpuścić. Jak tak robiłem z nie najgorszym efektem. Ja wiem, że są inne czasy, ale też nie róbmy z tego jakiejś wielkiej filozofii. Zastanawiałem się nad tym dlaczego nasze gwiazdy w kadrze nie świecą tak jak w klubach i wychodzi mi na to, że to jest jednak trochę brak presji. Oni są Europejczykami. Czy wyczuwają oczekiwania narodu, czy od tego jak zagrają w reprezentacji zależy ich przyszłość, finanse, cokolwiek? Nawet jak trenują, to ochrona dba, aby nikt przypadkiem nie wszedł, żeby nie było żadnego kontaktu z kibicami. Żyją w bańce nie tylko z powodu pandemii.

Cezary Kowalski, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie