Wojciech Cygan: W piłce emocje są większe niż na sali sądowej
„Jeśli ktoś się zaangażuje w piłkę nożną, to emocje towarzyszące meczom trudno powtórzyć na sali sądowej” – powiedział PAP Wojciech Cygan wybrany w środę wiceprezesem PZPN ds. piłkarstwa profesjonalnego, prawnik z zawodu. W 2010 został kuratorem znajdującego się w bardzo trudnej sytuacji finansowej GKS Katowice, później był prezesem tego klubu, a od 2018 kieruje ekstraklasowym Rakowem Częstochowa.
Częstochowianie od kilku miesięcy spisują się rewelacyjnie. Zostali w minionym sezonie wicemistrzem kraju, zdobyli Puchar i Superpuchar Polski, przeszli dwie rundy kwalifikacji Ligi Konferencji.
Wyeliminowali litewską Suduvę Mariampol i rosyjski Rubin Kazań. W czwartek podejmą w Bielsku-Białej belgijski KAA Gent w ostatniej rundzie.
ZOBACZ TAKŻE: Marek Papszun: Jesteśmy zdeterminowani, aby pokazać się z jak najlepszej strony
- W 2010 roku nie było myślenia o dłuższej perspektywie niż kilkumiesięczna. Umówiłem się z władzami Katowic na uporządkowanie pewnych kwestii, chodziło o powstanie spółki i powrót do zajęć adwokackich – wspominał z uśmiechem nowy wiceprezes PZPN.
Podkreślił, że niełatwo się wydobyć z zaangażowania w sport, szczególnie w najpopularniejszy w Polsce futbol.
- Poznaje się wielu ludzi, adrenalinę. Emocje towarzyszące meczom, sezonowi, ciężko powtórzyć na sali sądowej będąc adwokatem – przyznał.
Nie ukrywał, że nowa funkcja w piłkarskiej centrali będzie wymagała pracy.
- Wyniki Rakowa są efektem działań wielu ludzi – zawodników, sztabu szkoleniowego, rady nadzorczej, właściciela. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało. Na ile moja funkcja w związku będzie mogła być łączona z bieżącym funkcjonowaniem w Rakowie? Jakieś plany są, ale zanim zostaną zrealizowane, musimy spokojnie porozmawiać w gronie władz PZPN i klubu – ocenił.
Zaznaczył, że właściciel Rakowa Michał Świerczewski wiedział o jego kandydowaniu na stawisko wiceprezesa federacji i możliwości wyboru podczas środowego zjazdu.
Przyznał, że ma nadzieję, iż najważniejsze mecze czekają częstochowian w fazie grupowej Ligi Konferencji.
- W czwartek i za tydzień mamy niełatwe spotkania z KAA Gent. Szykujemy się do nich i chcemy rywali wyeliminować, bo ważne jest dla nas, aby w europejskich rozgrywkach pozostać dłużej, niż tylko do końca sierpnia – powiedział.
Jego zdaniem po wyeliminowaniu przez zespół trenera Marka Papszuna dwóch przeciwników w kwalifikacjach Belgowie traktują częstochowian teraz „ciut poważniej”.
- Wiedzą, że jeśli byliśmy w stanie przejść zespół z Kazania, to możemy powalczyć też z nimi. A przecież Rubin ma zawodników wycenianych indywidualnie wyżej, niż połowa naszej drużyny – stwierdził.
W ostatnich tygodniach bohaterem kibiców Rakowa jest ściągnięty latem z FK Sarajewo 23-letni bośniacki bramkarz Vladan Kovacevic, który obronił m.in. rzut karny w doliczonym czasie dogrywki wyjazdowego rewanżu z Rubinem przy prowadzeniu polskiej drużyny 1:0.
- Kiedy patrzę, jak broni karne, to mam czasami wrażenie, że najchętniej bym go usynowił i związał rodzinnie. Bo to jest kapitalny chłopak jeśli chodzi o umiejętności, postawę na boisku, mental. Jednak to nie tylko on powoduje dobre wyniki, tylko cała drużyna. Chylę czoła przed tymi chłopakami, którzy - choć nasz klub nie ma doświadczenia w pucharach - pokazują, że mają charakter i chcą coś znaczyć na mapie Europy – dodał.
Przyznał, że premie finansowe za wyeliminowanie kolejnych rywali nie są przedmiotem rozmów w klubie.
- To temat sześcio-, siedmiorzędny w relacjach z zawodnikami. Oni sami chcą wygrywać, pokazać swoją wartość indywidualną i drużynową, a praca z takimi facetami to duma i wielki zaszczyt – zauważył Cygan.