Kobiecym okiem: Jekatierina Kurakowa – reprezentantka Polski na igrzyska w Pekinie

Zimowe
Kobiecym okiem: Jekatierina Kurakowa – reprezentantka Polski na igrzyska w Pekinie
fot. Polsat Sport
Jekatierina Kurakowa

Nazywa się Jekatierina Kurakowa. Ma 19 lat i pochodzi z Rosji. Kilka dni temu wywalczyła dla Polski kwalifikację olimpijską w kategorii solistek w łyżwiarstwie figurowym. Podczas igrzysk w Pekinie w tej konkurencji naszą reprezentantkę będziemy oglądać po raz pierwszy od 11 lat.

Jekatierina Kurakowa – dla bliskich, a w zasadzie dla wszystkich - Katia – do Polski przeprowadziła się w 2017 roku.

 

- Dwa razy przyjechałam na zawody Mentor Cup w Toruniu. Bardzo mi się podobało, byli bardzo mili ludzie. Poznałam pana Marka Kaliszka, który bardzo mi pomógł. Zdecydowałam się zmienić kraj, bo w Rosji niestety, albo stety bardzo szybko kończy się karierę. Reprezentantki Rosji mają po 15, 16, maksymalnie 17 lat, a potem idą na emeryturę. Ja miałam już 15 lat i niestety nie dano mi szansy, żeby pojechać chociażby na juniorskie Grand Prix. Wiedziałam, że albo skończę karierę, albo spróbuję czegoś nowego. Czułam, że kocham to, co robię i chcę dostać szansę, żeby się pokazać. Czułam, że mogę jeszcze coś wnieść do tego sportu. Dlatego zdecydowałam się zaryzykować i albo się uda i będzie super, albo by się nie udało i skończyłabym karierę - mówi nienaganną polszczyzną w wywiadzie dla Polsatsport.pl.

 

Języka polskiego nauczyła się sama, podczas pobytu w ośrodku treningowym w… Kanadzie.

 

- Codziennie przed treningiem chodziłam do kawiarni i tam uczyłam się słówek – opowiada.

 

Zapytana o trudność języka, odpowiada ze spokojem i pewnością siebie…

 

- Jak masz motywację, cel, to możesz osiągnąć wszystko.

 

Motywacja była. Klub MKS Axel Toruń i Polski Związek Łyżwiarstwa Figurowego zainwestowali w nią spore pieniądze. Wysłali do jednego z najlepszych ośrodków łyżwiarstwa figurowego na świecie i zatrudnili najlepszego trenera. Od 2019 roku mogła reprezentować biało-czerwone barwy. Później nadeszła pandemia…

 

- To był ciężki rok. Nie mogłam pojechać do Kanady i trenować ze swoim trenerem. Trenowałam praktycznie sama. To bardzo ciężko, bo nie widzisz swoich błędów, powielasz je i potem pewne jest, że zrobisz je na zawodach – tłumaczy.

 

Ten rok wpłynął na jej formę. Poleciała na mistrzostwa świata do Sztokholmu i sensacyjnie nie zakwalifikowała się do finału. O kwalifikacji olimpijskiej nie było mowy. Związek nie cofnął finansowania. Wyjechała do Włoch, solidnie przepracowała pół roku z trenerem Lorenzo Magrim i w świetnym stylu wywalczyła kwalifikację olimpijską w drugiej możliwej próbie, sięgając po srebrny medal zawodów Nebelhorn Trophy.

 

Kwalifikacja olimpijska to dla niej spełnienie marzenia, ale pierwsze uczucie było zupełnie inne.

 

- Powiedziałabym, że to była wolność. Przez pół roku czułam tą odpowiedzialność, że chcę, że muszę, czułam, że tyle osób we nie wierzy, że nie mogłam tego zniszczyć. To było trudne, psychicznie bardzo trudne. Jak skończyłam i poczułam, że chyba się udało, to było takie uczucie wolności i od kilku dni szczęście – mówi pełna emocji. - To jest trudne. Pół roku pracujesz, cały czas tylko o tym myślisz i wszystko zależy od czterech minut (red. programu) dowolnego. Nawet nie shorta, a dowolnego. Cztery minuty! Cztery minuty a pół roku życia! Budziłam się w nocy i biegłam do szafy, bo schowałam swój medal w szafie i sprawdzałam, czy to nie był sen, bo się bałam. Teraz cieszę się, że to nie był sen, że to jest prawda i teraz jestem naprawdę szczęśliwa.

 

Docenia to, co otrzymała w naszym kraju.

 

- Jak skończyłam program dowolny na kwalifikacjach olimpijskich i siedziałam w strefie „kiss and cry”, tego nie było słychać, ale ja powiedziałam dwa słowa: Kocham Was. I to było chyba do wszystkich, którzy mnie wspierali, bo kocham Was – przyznaje ze szczerością w oczach.

 

Choć w igrzyskach olimpijskich może powalczyć o wysokie lokaty, zdejmuje z siebie presję.

 

- Chciałabym pojechać jak najlepiej, nie będę mówić o punktach, czy miejscach, bo to jest dla mnie bardzo stresujące, najgorsze podejście. Chce pokazać dobry występ, nie gorszy niż ostatnio.

 

Na razie skupia się tylko na igrzyskach. O tym co będzie później póki co nie myśli, choć jedno chyba już wie.

 

- Szczerze ja teraz bardziej widzę swoje życie w Polsce niż w Rosji. Podoba mi się mentalność, podobają mi się ludzie. Już mam tutaj dużo więcej kolegów, przyjaciół, chłopaka i wszystkich bliskich ludzi. Nie chciałabym ich stracić – przyznaje studentka drugiego roku kierunku trenerskiego.

 

I choć żyje na walizkach, a trenuje we Włoszech, to najlepiej czuje się w Polsce.

 

- Jak ja tu wracam, to czuję się jak w domu i po prostu jestem szczęśliwa – kończy.

 

Igrzyska olimpijskie w Pekinie rozpoczną się 4 lutego 2022 roku. Poza Jekatieriną Kurakową Polskę w konkurencji tańców w łyżwiarstwie figurowym reprezentować będą Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew. Sezon rozpoczną podczas zawodów Skate America w Las Vegas. Cykl Grand Prix w łyżwiarstwie figurowym oraz imprezy rangi mistrzowskiej w sezonie 2021/2022 będzie można oglądać na sportowych antenach Polsatu.

Aleksandra Szutenberg, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie