Zbigniew Boniek: Cash postanowił zagrać dla Polski. Może dlatego, że mamy Brexit?

Piłka nożna
Zbigniew Boniek: Cash postanowił zagrać dla Polski. Może dlatego, że mamy Brexit?
fot. Cyfrasport
Zbigniew Boniek: Cash postanowił zagrać dla Polski. Może dlatego, że mamy Brexit?

Zbigniew Boniek w rozmowie z Cezarym Kowalskim wypowiedział się na temat możliwej gry Matty'ego Casha w reprezentacji Polski. Honorowy prezes PZPN opowiedział także o dotychczasowej pracy Paulo Sousy.

Cezary Kowalski: Lider Seria A, Napoli pokonał piętnastą obecnie drużynę Ekstraklasy – Legię 3:0. Do 75 minuty było 0:0. Wierzył pan, że uda się nie przegrać?

 

Zbigniew Boniek: Z całą przykrością musze stwierdzić, że szanse były marne. Legia nastawiła się na grę defensywną, bo trudno było zakładać, że jest sens iść na wymianę ciosów. Plan działał dopóki trener Włochów nie zaczął wprowadzać zawodników z podstawowego składu. Ta porażka nie pomoże trenerowi Czesławowi Michniewiczowi, który jak czytam, znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Jego pozycja jest zagrożona. Jak nie wygra z Piastem, to wszystkiego się można spodziewać. Szkoda, bo uważam go za jednego z najbardziej uzdolnionych polskich trenerów.

 

ZOBACZ TAKŻE: Paulo Sousa jest w Londynie. Selekcjoner w sobotę rano spotka się z Mattym Cashem

 

Matty Cash z Aston Villi ma być powołany już na najbliższe mecze reprezentacji Polski. To dobry pomysł?

 

Kiedy przed dziewięcioma laty przychodziłem do PZPN założyliśmy sobie, że będą nas interesować wszyscy zawodnicy z polskimi paszportami mówiący po polsku. Nie muszą umieć poezji pisać, chodzi o stopień komunikatywny, aby mogli się dogadać w ojczystym języku w szatni drużyny narodowej, którą reprezentują. Kryterium było proste i oczywiste. Być może teraz jest inne, nie oceniam czy to dobrze czy źle. Ja zdania nie zmieniam.

 

Cash po polsku nie mówi…

 

I z jakiegoś powodu postanowił wystąpić o polski paszport w wieku 25 lat.

 

Może uznał, że już definitywnie nie ma szans zagrać dla Anglii?

 

Trudno powiedzieć. Pod uwagę należy brać również Brexit. Dla piłkarzy z Wysp Brytyjskich możliwość uzyskania paszportu Unii Europejskiej i ewentualnego kontynuowania kariery poza Anglią może mieć bardzo duże znaczenie. Bez tego dokumentu będzie im trudno o angaż.

 

W świecie współczesnej piłki, gdzie prawie wszystko robi się dla zysku, trudno zarzucać komuś koniunkturalizm…

 

Ja nie mam nic przeciwko Cashowi. W przeciwieństwie do wielu, którzy na jego temat zabierają głos, widziałem go na żywo. To ciekawy, bardzo dynamiczny zawodnik, szybki potrafiący dobrze dośrodkować.

 

Podobny do naszych skrzydłowych?

 

Zupełnie inny niż Kamil Jóźwiak, raczej stylem zbliżony do Bartosza Bereszyńskiego.

 

Lepszy od nich?

 

Dobry chłopak, ale na pewno nie taki, od którego trener będzie rozpoczynał ustalanie składu.

 

Jakiś ruch w temacie Casha w polskiej reprezentacji był jeszcze za czasów pana kadencji w PZPN?

 

Trzy lata temu dzwonili do mnie ludzie z jego otoczenia, informując, że mogliby postarać o polski paszport dla zawodnika. Odpowiedziałem, żeby oddzwonili jeśli sprawa będzie załatwiona.

 

Po blisko roku od pomysłu zatrudnienia w roli selekcjonera Paulo Sousy jest pan pewien, że dokonał wtedy dobrego wyboru?

 

Jak najbardziej. Przypomnijmy sobie tamten czas. Sytuacja wokół kadry prowadzonej przez Jerzego Brzęczka była nie do zniesienia. Panował marazm, niechęć z wielu stron była ogromna. Postawiłem na Sousę, bo chciałem, żeby kadra zaczęła grać ofensywniej, żeby zaczęła nas znowu cieszyć.

 

Na Mistrzostwach jednak znowu zawiodła…

 

Pyta pan o całokształt, więc mówię, że idziemy w dobrym kierunku. Nawet w tych meczach, w których nie wygrywaliśmy jak z Węgrami albo przegrywaliśmy jak choć na Wembley z Anglią, mieliśmy bardzo dobre momenty i niewiele brakowało do szczęścia. Sousa jest odważny, potrafi postawić na młodych zawodników, wielu z nich jest już integralną częścią drużyny. Widać jak chce grać.

 

Mecz z Albanią pana przekonał?

 

Tak, wygraliśmy, bo musieliśmy. Dla nich to był mecz jak dla nas Wembley w 1973 roku. Zdobyli sporo punktów i w przypadku zwycięstwa nad nami, mogli myśleć o awansie. Fakt, że byli kadrowo pokiereszowani, ale wybiliśmy im to z głowy. Nie stworzyli żadnej sytuacji. Czasy się zmieniają, ale Polska zawsze przynajmniej te 1:0 z Albanią musi wygrać. Dlatego byłem spokojny o wynik.

 

Po tym meczu dosyć brutalnie potraktował pan w mediach społecznościowych wytykających Sousie nieobecność na meczach polskich drużyn…

 

Bo to takie nasze typowe czepianie się szczegółów w momencie, gdy coś pójdzie nie tak. Kiedy wygrywamy, to jest cisza i nic nikomu nie przeszkadza. Naprawdę w obecnych czasach siedząc w domu można zobaczyć więcej niż jadąc na mecz. To nie tylko na podróżowaniu polega praca selekcjonera. Trener Roberto Mancini rzadko bywa na meczach ligi włoskiej, ale udało mu się wybrać zawodników, którzy zdobyli mistrzostwo Europy. A wie pan jaki stadion wizytował najczęściej Adam Nawałka?

 

Wisły w Krakowie?

 

Brawo. Bo tam mieszka i miał blisko do domu. I jakoś nikomu to zupełnie nie przeszkadzało.

 

W gabinecie prezesa PZPN znaleziono instalację podsłuchową…

 

Jestem człowiekiem piłki, a nie jakiegoś knucia, podsłuchiwania. To jest tak śmieszne, że nawet nie chce mi się na ten temat zabierać głosu.

Cezary Kowalski, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie