"Temu schodzi paznokieć, ten musi do stomatologa". Tomasz Hajto wspomina czasy trenowania Jagiellonii

Piłka nożna
"Temu schodzi paznokieć, ten musi do stomatologa". Tomasz Hajto wspomina czasy trenowania Jagiellonii
fot. Cyfrasport
Trener Jagiellonii Białystok Tomasz Hajto podczas wymiany zdań z Rafałem Grzybem po zakończonym w 2012 roku meczu.

- Jako trener jesteś 24 godziny na dobę pod telefonem. Temu schodzi paznokieć, temu się urodziło dziecko, ten musi iść do stomatologa. To jest multum problemów, które spadają ci na głowę - tłumaczył problematyczną stronę bycia mózgiem zespołu podczas trenowania Jagiellonii Białystok Tomasz Hajto, który gościł w ostatnim październikowym wydaniu Cafe Futbol.

Hajto, który w latach 2012-2013 trenował pierwszy zespół Jagiellonii Białystok, postanowił przybliżyć kulisy zatrudnienia go na Podlasiu.

 

- Zadzwonił do mnie Cezary Kulesza, wówczas prezes Jagiellonii, dziś prezes PZPN. Zapytał mnie, czy nie przyjechałbym do Białegostoku na rozmowę. Byłem zszokowany, bo byłem świeżo po egzaminie na trenerską licencję UEFA A - zagaił.

 

ZOBACZ TAKŻE: Tomasz Hajto przed walką Jana Błachowicza: Sam kiedyś miałem propozycję pojedynku

 

- Potem rozeszła się afera "jak to jest możliwe, że pilot bez papierów będzie latał samolotem". Wtedy w mojej obronie stanął Zbigniew Boniek i mówił, że kto miałby zostać trenerem, jak nie były piłkarz. Miałem chyba 40 lat, gdy dostałem tę propozycję i uznałem, że skorzystam z szansy. Musiałem zdać szybko egzaminy przyjęcia na UEFA Pro - kontynuował były szkoleniowiec.

 

Były reprezentant Polski powiedział również, jak trudny i pracowity był to dla niego okres oraz jak wiele obowiązków miał na głowie.

 

- Jeżeli jeszcze skoncentrowałbym się na samej pracy w Jagiellonii, w której podpisałem 1,5 roczny kontrakt, który wypełniłem do końca, to może byłoby wszystko okej. Pierwszy raz w historii białostockiego klubu, wygraliśmy z Legią w Warszawie 2:1, a ja nie mogłem pocieszyć się z zespołem nawet przez dwa dni, tylko musiałem zostawić asystentów i pojechać na kurs UEFA Pro - zauważał.

 

Szybko okazało się, że rzeczy, których nauczył się bezpośrednio na murawie, nie do końca są pomocne w sytuacji, gdy trzeba pojawić się po drugiej stronie linii końcowej i poprowadzić drużynę.

 

- Mimo że mam duży bagaż doświadczeń jako piłkarz, to brakowało mi kompetencji. Dzisiaj, z perspektywy czasu, pewnie kilka rzeczy zrobiłbym inaczej. To jest trochę nauka na żywym organizmie. Musisz uczyć się na bieżąco na własnych błędach. Kiedy masz obok siebie odpowiedni sztab ludzi, dobrego asystenta, trenera przygotowania fizycznego, mogą oni ściągnąć z ciebie pewne obowiązki, to wiele ułatwia. Może ktoś tego nie docenia, ale musisz mieć u siebie w zespole jednego z asystentów, który będzie umiał pójść z drużyną, porozmawiać i potrafić przynieść do ciebie te informacje. To wszystko wygląda trochę inaczej z dwóch perspektyw - dostrzegł 49-latek.

 

Hajto postanowił na koniec porównać psychikę piłkarza oraz trenera. Przedstawił, jak wygląda to z obu perspektyw.

 

- Jako piłkarz idziesz na trening i nie zastanawiasz się w mikro cyklu tygodniowym, dlaczego w poniedziałek jest to, we wtorek masz wytrzymałość specjalną w formie małych gier, w czwartek gierkę, w przeddzień meczu sprinty, czemu taka rozgrzewka itd. Natomiast jako trener jesteś 24 godziny na dobę pod telefonem. Temu schodzi paznokieć, temu się urodziło dziecko, ten musi iść do stomatologa. To jest multum problemów, które spadają ci na głowę - zakończył.

 

MS, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie