Białoński: One way ticket Paulo Sousy

Piłka nożna
Białoński: One way ticket Paulo Sousy
Fot. Cyfrasport
Paulo Sousa już wie, że jeśli nie awansuje na mundial, będzie musiał odejść

Po ostatnim wywiadzie Cezarego Kuleszy stało się jasne – selekcjoner reprezentacji Polski ma wykupiony przez PZPN bilet w jedną stronę. Albo jedzie z kadrą na mundial w Katarze, albo żegna się z pracą w naszym kraju.

Szwecja bądź Hiszpania; Serbia lub Portugalia, Włochy albo Szwajcaria; Bośnia, Finlandia, ewentualnie Ukraina; Walia bądź Czechy; Holandia, Norwegia lub Turcja; Chorwacja, bądź Rosja; Rumunia, Macedonia Płn albo Armenia – to potencjalni rywale barażowi Polaków. Na pierwszym etapie będziemy rozstawieni i zagramy u siebie. Ale w finale barażu czeka nas losowanie, możemy więc trafić nawet na Hiszpanię czy Szwecję – rewanż między nimi zdecyduje, kto pojedzie na mundial automatycznie, a kto trafi do barażów – i umówimy się, nie będziemy faworytami.

 

Kulesza rozwiał wątpliwości ws. Sousy

 

Dlatego uważam, że Cezary Kulesza nie wzmocnił pozycji Sousy ostatnim wywiadem dla Polskiej Agencji Prasowej. Na pytanie: „Czy to prawda, że kontrakt Sousy w przypadku awansu z pierwszego miejsca w grupie przedłuży się automatycznie, natomiast w przypadku wywalczenia prawa gry w barażach, przedłuży się właśnie do tych marcowych meczów?” odpowiedział wprost: - Tak. I automatycznie, jeśli nie awansujemy, kontrakt zostaje rozwiązany – powiedział prezes Kulesza.

 

ZOBACZ TAKŻE: Jakie są zasady barażów?

 

Te słowa to tak naprawdę wystawienie biletu w jedną stronę Sousie. Prezes PZPN-u z góry przekreśla wariant, w którym, po pechowym losowaniu, trafiamy na Hiszpanię czy Szwecję, albo groźną Szwajcarię i po zaciętej rywalizacji przegrywamy. W tym momencie dla szefa PZPN-u przestaje istnieć styl, postęp w grze reprezentacji i najważniejsze - brak godnego następcy. Nie ma awansu, Sousa się pakuje i koniec.

 

Przeciek Rosjan o Czerczesowie

 

Dziwnym trafem kilka dni przed wywiadem Kuleszy światło dnia ujrzał przeciek rosyjskiej MatchTV o tym, że Stanisław Czerczesow jest już po wstępnych rozmowach z nowym prezesem PZPN-u i to on ma zastąpić Sousę, gdyby się Portugalczykowi podwinęła noga w walce o mundial. Dzieje się to wszystko w przeddzień zgrupowania, na którym „Biało-Czerwoni” mają przypieczętować awans do barażów.

 

Obecna konstrukcja kontraktu Sousy to pomysł jeszcze Zbigniewa Bońka, ale nie z powodu braku zaufania do Portugalczyka. Poprzedni prezes PZPN-u po prostu nie chciał swemu następcy zostawiać w spadku selekcjonera z długoletnim kontraktem, którego się nie da bez strat finansowych zerwać.

 

Za Sousą stoją piłkarze

 

Człowiek z bliskiego otoczenia kadry, który pracuje w niej już bardzo długo, stwierdził, że takiego selekcjonera jak Paulo Sousa jeszcze nie mieliśmy i lepszego długo mieć nie będziemy. Portugalczyka chwalą też piłkarze, także w rozmowach off the record.

 

Mam nadzieję, że nie doczekamy powtórki sytuacji z Leo Beenhakkerem po zmianie za sterami w PZPN-ie. Dopóki trzymał je Michał Listkiewicz, Holender miał parasol ochronny i wszyscy grali z nim do jednej bramki. Po przyjściu Grzegorza Laty to się zmieniło, Leo to czuł i sam zaczął ciałem i duchem odpływać do ojczyzny, do pracy w Feyenoordzie. Skończyło się sromotnie przegranymi eliminacjami do MŚ 2010 r.

 

Nawet najwięksi krytycy zgodzą się, że Paulo Sousa robi postępy z kadrą. Wyjazd na MŚ z Europy nie jest łatwy. Mamy tylko 13 miejsc na mundialu. Zatem w eliminacjach sito jest jeszcze gęstsze, niż w fazie grupowej finałów ME – do 1/8 finału przebija się 16 drużyn. Wszyscy się godzimy, że wyjście z grupy na każdym Euro jest planem minimum, który uszczęśliwia zdecydowaną większość Polaków.

 

Umówmy się, że na mundial nie jeździmy regularnie. Od upadku żelaznej kurtyny awansowaliśmy tylko trzy razy (2002, 2006, 2018), ale aż pięć razy nie było nas na mundialu (1990, 1994, 1998, 2010, 2014). Czyli udział w MŚ nie jest dla „Biało-Czerwonych” chlebem powszednim.

 

Oczywiście, teraz mamy apetyt na Katar. Przecież Robert Lewandowski za trzy tygodnie powinien podnieść w górę Złotą Piłką, co nigdy nie zdarzyło się jego wielkim poprzednikom – ani Grzegorzowi Lacie, Kazimierzowi Deynie, ani Zbigniewowi Bońkowi. Jednym z filarów Napoli, o czym ostatnio boleśnie przekonała się Legia, jest Piotr Zieliński. Ofensywny pomocnik, grający regularnie w zespole lidera mocnej ligi – tego nie mieliśmy dawno. Ale nie na każdej pozycji Sousa ma taki wybór. A już na pewno nie ma go na wahadłach. A mimo tego radzi sobie całkiem nieźle z wprowadzaniem nowoczesnego futbolu w reprezentacji.

Michał Białoński, Interia
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie