Bartłomiej Marszałek, czyli łódką przez świat

Moto
Bartłomiej Marszałek, czyli łódką przez świat
fot. Facebook
Bartłomiej Marszałek

W portugalskim Figueira da Foz zafundowano podwójną dawkę emocji miłośnikom sportów motorowodnych. Po wrześniowej rundzie MŚ we włoskim San Nazzaro, w której polski rodzynek Bartłomiej Marszałek uplasował się na piątej pozycji, pora na decydujące rozdanie w walce o medale.

Jorge Pereira sprzedaje pączki, czekoladę oraz serwuje kawę w letniskowym miasteczku nieopodal Coimbry. Czasami pracuje nawet do północy, ale uśmiech rzadko schodzi z jego twarzy. - W mieście mnóstwo plakatów i billboardów o F1 na wodzie. Tak się nazywa ten sport? Pójdę obejrzeć nad rzekę te zawody. Nigdy nie widziałem takich łodzi... Jaką prędkość rozwija taki bolid? - dopytuje z błyskiem w oku.


Portugalię nazywają krainą brandos costumes, ziemią łagodnych obyczajów. Tu kochają wyścigi łodzi, których długość wynosi 6 metrów, a szerokość 2,1 metra. 16 razy GP Portugalii rozgrywano w Portimao. Raz wyścigi odbyły się w Porto. Figueira da Foz – miasteczko słynące z kasyna i szerokich plaży nad Oceanem Atlantyckim uratowało kalendarz tegorocznych MŚ w wyścigach powerboats. Dwie rundy wyścigów, podwójne kwalifikacje i walka z prędkością. Aktualny mistrz świata, Amerykanin Shaun Torrente podczas porannego, czwartkowego treningu rozwinął prędkość 160 km/h, ale każdy kto wsiadł do łódki zbudowanej z włókien węglowych, nomexu i kevlaru, doskonale zdaje sobie sprawę, że można nią pędzić na poziomie 220 km/h. - Przekonałeś mnie. To musi być fascynujące zjawisko. I do tego zapach spalanego paliwa... Zabieram żonę i idę nad rzekę - Jorge z dumą podkreślił, że złapał "zajawkę" na wyścigi F1H20.

 

120 litrów paliwa

 

Bartek Marszałek, syn legendarnego mistrza walki o adrenalinę – Waldemara Marszałka – uwielbia grzebać w klamotach. Warsztat w Nieporęcie, miłość radiomana – w tej roli występuje kobieta życia Bartka – Irina – oraz grono oddanych mechaników z Andrzejem Dziubkiem na czele, tworzą obraz wielkiego pasjonata. Bartek pragnie perfekcji (jak przystało na zodiakalną Pannę), więc zbiera bezcenne doświadczenie. Przemierzył wiele mil w pogoni za marzeniami. Rzadko stać go było na luksus podróży samolotem. Jego koleżanka z teamu Stromoy Racing, Norweżka Marit Stromoy, która fenomenalnie ściga się (jako pierwsza kobieta zdobyła pole position w Portimao w 2011 roku i wygrała GP w Sharjah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w 2015 roku) i rozwija talent wokalny (jej jazzowe aranżacje są znakomite), przyleciała do Lizbony bezpośrednio z Oslo. Bartek z San Nazzaro (północna część Italii) wracał na kołach busem... Owszem, do Portugalii z racji skąpej przestrzeni czasowej, wyruszył samolotem wraz z Iriną, ale takie podróże rodem z Bizancjum należą do rzadkości. - Od 0 do 100 km/h łódka rozpędza się w 4 sekundy... 400 koni mechanicznych przy ograniczeniu obrotów silnika na poziomie 10 500, dwu i półlitrowy silnik. Tego nie można nie kochać. Udowodniłem swoim życiem, że warto sprzedać mieszkanie, aby kupić łódkę o wartości 200 000 euro. Bardzo pomógł mi Orlen. Kibicuję Jonasowi Anderssonowi, który pechowo stracił szansę na tytuł mistrza świata w 2019 roku. Jeżeli komukolwiek oprócz siebie życzyłbym tytułu, to właśnie Szwedowi. Zasługuje na to wyróżnienie po latach znojnej pracy. W tym sporcie nie ma miejsca dla celebrytów - mówi Marszałek, który zajął piąte miejsce w Portimao w 2017 roku.


Partnerka życiowa Jonasa Anderssona – Jane Persson, kipi entuzjazmem śledząc telemetrię. - Nie znoszę drugiej części kwalifikacji. Umieram z nerwów. Boję się o mojego mężczyznę. Wiem, że nie mamy takiego budżetu jak Team Abu Dhabi, ale im wysiadła dziś telemetria, a my, z mniejszą sakiewką, mamy komputer, który działa i pokazuje zużycie paliwa, temperaturę wody etc. Wiem, że Shaun Torrente nie zrezygnuje z rywalizacji o palmę pierwszeństwa. On nie jest minimalistą. W tym sporcie nie ma miejsca na bylejakość. A mój Jonas? Kochany facet... Kiedy tylko może, ogląda szwedzki żużel i swój ulubiony zespół Indianerna Kumla! - opowiada waćpanna Persson. Zawiesza głos. - Muszę iść popracować z zespołem - rzuca i znika w czeluściach namiotu.


Marit Stromoy, Norweżka też kocha analizować dane telemetryczne i jeść specjały z kuchni męża Włocha, ale szefem teamu mechaników jest Australijczyk Craig Bailey. Craig przez lata ścigał się łódkami tak jak tata Marit – były perkusista jazzowy. W Portugalii Craig Bailey, inżynier i były kierowca, szykuje sobie tosty w warunkach polowych. - Tu nie ma miejsca na primadonny. Trzeba jeść naprędce, biegać w deszczu, rozmyślać o ustawieniach łodzi, gdy twój kierowca szykuje się na gościnę w kasynie w Figueira da Foz. Hermetyczny światek. Nikt nie nosi głowy w chmurach. I najważniejsze: uczynność i determinacja w dążeniu do sukcesu. Wszystko po to, aby rozkładając się na plaży Bondi w moim rodzinnym Sydney, nie mieć sobie niczego do zarzucenia. Zrobiłem wszystko i basta. Dałem maksa. Więcej nie mogłem uczynić - wyznaje Bailey zagryzając bułkę z bekonem wątpliwej świeżości. Tu mieszka freestyle...


Słowo klucz w wyścigach łodzi: determinacja. Do namiotu w San Nazzaro wkracza dwukrotny mistrz świata rodem z Homestead. Waży 65 kilogramów i mierzy 178 centymetrów. Shaun Torrente debiutował w F1H20 w 2007 roku. - Czekałem 11 lat, aby zostać mistrzem świata. Determinacja. Trzeba wierzyć w sukces nawet wtedy, gdy masz tylko jeden silnik... Bartek Marszałek ma w sobie tą wiarę! - prawi urzędujący mistrz świata Shaun Torrente, który dziś ma małą armię inżynierów i finanse rodem z Abu Dhabi. Warto...

 

Tomasz Lorek z Figueira da Foz, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie