Marian Kmita: Polaku, nie żałuj niczego

Piłka nożna
Marian Kmita: Polaku, nie żałuj niczego
fot. Cyfrasport

Wstałem dzisiaj rano i - jak co roku - dotarło do mnie, że od północy nie zmieniło się nic, co mogłoby zwiastować, że Nowy Rok będzie lepszy od poprzedniego. Że będzie inny, to wiadomo, ale że lepszy to już niekoniecznie. Zresztą te nasze kryteria tego co lepsze i gorsze, co roku także ulegają zmianie w zależności od tego jak bardzo doświadczy nas los w świeżo zapisanej przeszłości. Także w sporcie trudno w chwili dramatycznego zdarzenia wydać definitywny werdykt - dobrze to czy źle?!

Weźmy choćby za przykład całą tę międzyświąteczną burzę z nieszczęsnym Paulo Sousą, medialnie odartym ze skóry i symbolicznie powieszonym za nogi w Polsce, niczym Duce we Włoszech w końcówce ostatniej wojny światowej. Cała ta furia z jaką Polacy ruszyli na tego dziwacznego i cwanego Portugalczyka nie przystoi przecież do skali popełnionego "przestępstwa". Oczywiście, czyn naganny ze względu na styl rozstania z PZPN i skrytobójczy strzał w dumne serce piłkarskiego Narodu Polskiego, ale czy rzeczywiście taki dramat? Rozmawiałem z kilkoma ludźmi, którzy dobrze znają tego trenera i każdy z nich twierdzi, że ucieczka Sousy z Polski to jest najlepsze, co teraz mogło nam się przydarzyć przed marcowymi barażami. Więcej, wszyscy oni uważają, że gdyby został dalej trenerem naszej kadry, to wiosną w Moskwie mielibyśmy mierne szanse na dobry wynik, bo po meczu z Węgrami w Warszawie popękały na trwałe wszystkie subtelne nitki łączące selekcjonera z zespołem. A dzisiejszy, teoretyczny kłopot może - jak to w Polsce w myśl zasady "im gorzej, tym lepiej" - dać nadspodziewanie pozytywne rezultaty. Bo po policzku od Sousy, nasza mobilizacja, na każdym poziomie przygotowań do meczu w Moskwie i daj Bóg, w Warszawie, będzie maksymalna.


Dlatego z Nowym Rokiem proponuję porzucić żal za utraconym Sousą i wsłuchać się uważnie w słowa Zbigniewa Bońka udzielającego wywiadu Bogdanowi Rymanowskiemu w czwartkowym wydaniu "Gościa Wydarzeń". Na pytanie - czy nie czuje się winny całej tej sytuacji - były prezes PZPN odpowiada krótko i mądrze: "Jestem rozczarowany Sousą tak jak wszyscy i może nawet popełniłem błąd zatrudniając go, ale pewnych rzeczy nie sposób przewidzieć. Cokolwiek jednak się stało, teraz liczy się tylko przyszłość. O tym musimy rozmawiać i na tym się skoncentrować".

 

I o to właśnie chodzi. My Polacy zawsze mamy kłopot, gdy ktoś nas zrobi w konia. Gdy jest odwrotnie, a tak jest najczęściej, jesteśmy dla siebie bardzo tolerancyjni i potrafimy sobie wytłumaczyć wszystko. I stąd pewnie ta cała awantura, o której trzeba jak najszybciej zapomnieć, bo też imię Paulo Sousy nie zasługuje już na naszą pamięć i - bynajmniej - jakikolwiek rodzaj wendetty. Tak jak mówi Zibi - stało się i teraz róbmy swoje, a przecież gdy pracujemy uczciwie i spokojnie los przynosi nam sukcesy. Ostatni sportowy rok dostarczył wiele przykładów z różnych dyscyplin, gdzie nasi reprezentanci byli lepsi od innych. Cudowny występ naszych lekkoatletów w Tokio z trzecim złotem olimpijskim Anity Włodarczyk na czele. Hubert Hurkacz po czterech dekadach polskiej przerwy w turnieju finałowym ATP Masters. Siatkarska Liga Mistrzów dla ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. I wiele, wiele innych powodów do dumy z polskich sportowców. Dlatego zostawmy Sousę Brazylijczykom i zajmijmy się sobą. Niczego nie żałujmy, opanujmy gniew i rozżalenie. Optymizm i do przodu Polsko! Do siego roku!

Marian Kmita/Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie