Ukraińskie dzieci w polskich rozgrywkach ligowych? PZPN już wysłał pismo do FIFA

Piłka nożna
Ukraińskie dzieci w polskich rozgrywkach ligowych? PZPN już wysłał pismo do FIFA
fot. Ruh Lwów
Polski Związek Piłki Nożnej nadaje rytm w piłkarskim aspekcie kryzysu uchodźczego. Nie chodzi tylko o bojkot Rosji i odmowę gry w barażach o mundial z reprezentacją agresora.

Polski Związek Piłki Nożnej nadaje rytm w piłkarskim aspekcie kryzysu uchodźczego. Nie chodzi tylko o bojkot Rosji i odmowę gry w barażach o mundial z reprezentacją agresora. Jego władze zawnioskowały do FIFA, by dziewczynki i chłopcy uciekający przed wojną z Ukrainy mogli nie tylko trenować w polskich klubach, ale także rozgrywać mecze ligowe.

Polska, za sprawą administracji publicznej, ale przede wszystkim dzięki otwartym sercom każdego z nas, przyjęła już ponad milion uchodźców ze Wschodu. Ze względu na powszechną mobilizację w Ukrainie mężczyzn w wieku 18-60 lat są to głównie kobiet i dzieci. Wśród nich tacy, którzy u siebie w kraju regularnie uprawiali sport, głównie piłkę nożną.

 

ZOBACZ TAKŻE: MŚ 2022: Kolejny problem z barażem z powodu wojny w Ukrainie!

 

Polskie środowisko piłkarskie natychmiast ruszyło z pomocą. Nie tylko zbiórek żywności i najpotrzebniejszych rzeczy dla uciekających w popłochu z jedną torbą, ale także proponując bezpłatne treningi w wielu polskich klubach i akademiach. I tych profesjonalnych, i tych z mniejszych ośrodków, gdzie istotą sprawy jest rekreacja.

 

Trenować to jedno, ale uczestniczyć w meczach rozpoczętej w miniony weekend rundy wiosennej rozgrywek młodzieżowych to druga sprawa, którą należy załatwić. Zabrał się za to PZPN, ale z pewnością zbierze poparcie innych federacji z krajów przyjmujących uchodźców, bo sport może nie tylko zaleczyć traumy związane z wojną i ucieczką, ale również pozwoli odkryć masę prawdziwych talentów. Poza tym same treningi bez gry w meczach są tylko substytutem uprawiania sportu.

 

- Ponad 700 podmiotów związanych z naszą federacją zaoferowało przyjęcie ukraińskich dzieci do swoich klubów – mówi Łukasz Wachowski, sekretarz generalny PZPN. – Zabawa z piłką to jedno, ale duża część klubów i same dzieciaki chciałyby mieć możliwość zarejestrowania ich w rozgrywkach ligowych. Tych nadzorowanych przez wojewódzkie związki, jak i tych ogólnopolskich pod szyldu PZPN. W ubiegłym tygodniu wysłaliśmy pismo w tej sprawie zwracając uwagę na ten problem, naszym zdaniem dość poważny.

 

To bardzo ważny i przełomowy apel, ponieważ regulacje FIFA są w tej kwestii bardzo rygorystyczne. Chcąc uniknąć transferów małoletnich, nie dopuszczając do tego, by najbogatsze kluby świata zabierały z mniejszych ośrodków najbardziej rokujące dzieci, zawodnik może zmienić klub na zagraniczny dopiero w momencie, kiedy osiągnie pełnoletność. Wyjątkiem są kraje Unii Europejskiej, gdzie można przenosić się w obrębie jej obszaru po ukończeniu 16. roku życia. Ukraina do UE jeszcze nie należy, toteż FIFA powinna jak najszybciej rozpatrzeć wniosek polskiej federacji.

 

Od reguł narzuconych przez FIFA są wyjątki (np. przeprowadzka obojga rodziców do innego państwa za pracą), ale to bardzo żmudna i długotrwała procedura, poza tym nikt przybyły do nas z Ukrainy (głównie matki) nie ma teraz do tego głowy.

 

- Ta procedura musi zostać maksymalnie uproszczona. Czekamy na odpowiedź w tej sprawie – mówi Wachowski.

 

- Zapraszamy wszystkich z Ukrainy do siebie na bezpłatne zajęcia we wszystkich kategoriach wiekowych. Jest duże zainteresowanie, nie tylko naszym klubem, ale i innymi w powiecie otwockim. Jesteśmy przygotowani do tego, że przekażemy odpowiedni sprzęt. Ważnym jest jednak, by piłkarskie władze pozwoliły tym dzieciakom grać w meczach ligowych – dodaje Cezary Kowalski, komentator Polsatu Sport, a także wiceprezes podwarszawskiej Józefovii.

 

Futbol na Ukrainie to nie tylko dobrze spisujące się w pucharach przed wybuchem wojny Dynamo Kijów czy Szachtar Donieck. To także nowopowstałe akademie, które są w stanie wychowywać wielu znakomitych graczy. W obecnych warunkach ich funkcjonowanie jest po prostu niemożliwe. Przykładem tego jest akademia Ruhu Lwów, którego inwestorzy wpompowali w ośrodek… 300 mln euro. Nie został on zniszczony działaniami wojennymi, ale nie wiadomo, co będzie dalej. W chwili wybuchu wojny przebywało tam około 300 chłopców z całej Ukrainy, bo akurat wtedy odbywał się tam jeden z najważniejszych turniejów w kilku kategoriach wiekowych. Wychowawcy u trenerzy akademii nie zdecydowali się wypuścić dzieci do momentu odbioru ich przez rodziców lub wskazanych opiekunów. Ponieważ sytuacja zmieniała się na niekorzyść błyskawicznie, do sporej grupy dzieci dołączyli rodzice, by przeczekać koszmarny czas wojny.

 

O tym, jak wielki jest potencjał dzieci i młodzieży grającej na Ukrainie, wiedzą polskie kluby. Jeszcze pod koniec stycznia chłopcy z akademii Legii mieli zaplanowany wyjazd do Kijowa na sparingowe mecze z Dynamem i Szachtarem. Legia oraz Górnik Zabrze nawiązały współpracę z Ruhem, regularnie dochodzi do spotkań między lwowskimi drużynami i ekipami z Polski.

 

Jak rozwiązać sprawę dziewczynek i chłopców chcących grać w polskich rozgrywkach mimo twardych regulacji FIFA? Można zastosować okres przejściowy, np. trzech lat, gdzie dzieciaki z ukraińskim paszportem traktowane byłyby w Europie jak mieszkańcy krajów, do których dotarli uciekając przed wojną. Czy FIFA na to przystanie? Biorąc pod uwagę, jak mocno zblatowana jest z władzami agresora, można spodziewać się, że będzie piętrzyć trudności.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie