Formuła 1: Sergio Perez wygrał Grand Prix Monako

Moto
Formuła 1: Sergio Perez wygrał Grand Prix Monako
fot. PAP/EPA
Sergio Perez był najlepszy podczas Grand Prix Monako

Meksykanin Sergio Perez z Red Bulla wygrał w niedzielę na ulicznym torze w Monte Carlo wyścig Formuły 1 o Grand Prix Monako, siódmą rundę mistrzostw świata. Wyścig z powodu intensywnych opadów deszczu rozpoczął się z prawie godzinnym opóźnieniem.

Drugie miejsce zajął Carlos Sainz Jr. z Ferrari, a trzecie aktualny lider mistrzostw świata i obrońca tytułu Holender Max Verstappen z Red Bulla.

 

Dopiero na czwartej pozycji wyścig ukończył zdobywca pole position Monakijczyk Charles Leclerc z Ferrari. Leclerc prowadził na początku rywalizacji, ale na skutek błędnych decyzji jego teamu dotyczących zjazdów do serwisu na zmianę opon, spadł na czwartą lokatę i nie był w stanie jej poprawić.

 

W Monako groźny wypadek miał Mick Schumacher z teamu Haas. Syn siedmiokrotnego mistrza świata nie opanował bolidu na śliskiej nawierzchni i uderzył w barierę bezpieczeństwa. Samochód rozpadł się na dwie części, jedną stanowił silnik i skrzynia biegów, drugą kokpit kierowcy, który na szczęście nie odniósł obrażeń i sam opuścił rozbity pojazd.

 

Liderem MŚ jest nadal Verstappem, który powiększył przewagę nad Leclercem do dziewięciu punktów.

 

ZOBACZ TAKŻE: Robert Lewandowski pojawił się na Grand Prix Monako. Polak gościł w garażu Astona Martina

 

Przed zaplanowanym na godz. 15 startem nad Monte Carlo pojawiły się ciemne chmury z których kilka minut później lunął deszcz. Opady były na tyle intensywne, że ulicami płynęły rwące potoki. W tej sytuacji po przejechaniu w ulewie kilku okrążeń rozgrzewkowych za samochodem bezpieczeństwa zdecydowano, że wyścig trzeba przerwać. Kierowcy zjechali do pit stopu, spędzili w nim prawie godzinę.

 

Gdy rywalizację wznowiono około godz. 16, wszyscy mieli założone opony deszczowe. Ale już po kilku kółkach, gdy przestało padać, okazało się, że można założyć slicki. I to był przełomowy moment w tym wyścigu, w którym dotychczas prowadził Leclerc. Za nim jechał Sainz Jr., Perez i Verstappen. Jako pierwsi opony wymienili swoim kierowcom w Red Bullu, ekipa Ferrari zwyczajnie zaspała. Do tego brak koordynacji spowodował, że w tym samym czasie w pit stopie pojawił się Sainz i Leclerc. Ten drugi, lider, musiał czekać na swoją kolejkę. Stracił kilkanaście sekund i na tor wrócił dopiero na czwartej pozycji.

 

Prowadził Perez przed Sainzem i Verstappenem. "Co robicie, co się dzieje" - krzyczał zdenerwowany przez radio Monakijczyk, gdy czekał na zmianę opon.

 

W drugiej fazie rywalizacji sytuacja w czołówce nie uległa zmianie. Perez dowiózł trzecie w karierze, a pierwsze w Monako zwycięstwo do mety, a Leclerc "u siebie" był tylko czwarty.

 

Na 27 okrążeniu rozbił się Schumacher Jr. Jak później mówił, "nie wiem, co się stało" - powtarzał. Jego Haas najpierw uderzył przodem w barierę, obrócił się o 180 stopni i tyłem ponownie trafił w barierę bezpieczeństwa. Samochód uległ całkowitemu zniszczeniu, Haas chyba nawet nie będzie go próbował odbudować.

 

Po tym wypadku wyścig został ponownie przerwany na prawie 20 minut, służby techniczne musiały odbudować barierę bezpieczeństwa. Po jej naprawie, gdy rywalizację wznowiono, w czołówce żadnych zmian już nie było. Wygrał Perez odnosząc największy sukces w karierze. "Dedykuję swoje zwycięstwo mojej ojczyźnie Meksykowi" - powiedział na mecie.

 

Natomiast smutny Leclerc stwierdził krótko: "nie mam słów na to, co się stało, nie mam słów. To nie powinno się wydarzyć" - zaznaczył.

AA, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl
ZOBACZ TAKŻE WIDEO: Kronika Rajdu Dakar - 15.01

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie