Polish Open: Rogozińska-Dzik i Kawa grają dalej

Tenis
Polish Open: Rogozińska-Dzik i Kawa grają dalej
Fot. Materiały prasowe
Polish Open: Rogozińska-Dzik i Kawa grają dalej

Stefania Rogozińska-Dzik awansowała do trzeciej rundy turnieju ITF W100 Memoriału Pary Prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich - Polish Open na twardych kortach Centrum Szkoleniowego Polskiego Związku Tenisowego w Kozerkach. O miejsce w ćwierćfinale zagra z najwyżej rozstawioną Magdą Linette. 1/8 finału osiągnęła w środę także Katarzyna Kawa., natomiast w drugiej rundzie odpadła nieoczekiwanie Magdalena Fręch (nr 2.).

Polish Open 2022 to największa impreza dla tenisistek w ramach czwartej już edycji LOTOS PZT Polish Tour – Narodowy Puchar Polski, cyklu składającego się w tym roku z 12 turniejów, w tym 10 międzynarodowych. To pierwszy w kraju impreza rangi ITF W100 i zarazem pierwszy w Polsce zawodowy turniej rozgrywany na twardych kortach.

- Bardzo mi zależy na tenisie i staram się dawać z siebie zawsze 100 procent na korcie, dlatego towarzyszą mi zawsze ogromne emocje. Cały czas wierzę w siebie. Czuję, że jestem teraz w życiowej formie i wierzę, że jutro znowu dobrze mi pójdzie. Nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć, bo nadal jestem w szoku z osiągniętego wyniku. To bardzo duży turniej z mocną obsadą, a ja cały czas wychodzę na kort jako „czarny koń”. Odpowiada mi takie nastawienie i jak widać, przynosi mi to dużo korzyści, więc nie zamierzam zmieniać swojego podejścia – powiedziała Rogozińska-Dzik (KS Górnik Bytom).

 

ZOBACZ TAKŻE: Udany powrót Naomi Osaki na kort


Wyszła do gry na korcie centralnym już o godzinie 10.00 i pokonała Słowaczkę Rebeccę Sramkovą (nr 15.) 6:4, 6:2.

- Jak zobaczyłam, że znowu gram rano, to się trochę zdziwiłam, ponieważ po deblu w domu byłam dopiero po 21. Po dwunastu godzinach przerwy już musiałam wyjść na kolejny mecz. Dodatkowo bardzo słabo spałam. Nie wiem dlaczego, być może ze stresu, a może organizm był przemęczony. O 6 zrobiłam godzinne rozciąganie, żeby w ogóle móc wyjść dzisiaj na kort i jak widać, pomogło. Mam nadzieję, że jutro mecz odbędzie się późniejszej prośbie, żebym miała czas się zregenerować i odzyskać siły. Uwielbiam upały, bo to są moje warunki, w których trenuje w Los Angeles. Dla mnie 40–50 stopni nie jest problem, a jutro mają być tylko 33 stopnie, więc tak jakbym w Stanach grała o 8 rano – dodała.

Do trzeciej rundy awansowała także rozstawiona z numerem siódmym Katarzyna Kawa (BKT Advantage Bielsko-Biała), po wygranej z Włoszką Camillą Rosatello 7:5, 6:1.

- Był to naprawdę trudny mecz, szczególnie, że po raz pierwszy grałam na nawierzchni twardej po przejściu z ziemi. Tutaj jest o wiele szybciej, przez co musiałam poruszać się zdecydowanie bliżej linii, także była to bardzo niewygodna przeciwniczka. Na dodatek serwowała o wiele szybciej niż się tego spodziewałam. Cieszę się, że udało mi się wywalczyć pierwszego seta, pomimo tego, że zaczęła go dość słabo. Drugi set był zdecydowanie łatwiejszy – powiedziała Kawa.

- Tu w Kozerkach gra się dobrze. Jak na nowy kort nie jest aż tak wolny, bo zazwyczaj nowe korty są strasznie wolne i tępe, natomiast tutaj jest to tak zrobione, że od samego początku można grać turnieje i naprawdę jest bezpiecznie. W ogóle to bardzo ładny obiekt i robi duże wrażenie. Myślę, że jest to fantastyczna inicjatywa Polskiego Związku Tenisowego – dodała.

Nie powiodło się natomiast w drugiej rundzie Magdalenie Fręch (KS Górnik Bytom) rozstawionej z numerem drugim. Zawodniczka LOTOS PZT Team przegrała Kristiną Dmitruk 6:7 (7-9), 3:6.


- Przede wszystkim grałam zbyt wolno i nie robiłam jej krzywdy. Nawierzchnia jest trochę wolna. W pierwszych meczach w turnieju przeważnie jest ciężko, aczkolwiek nie zagrałam tak jakbym chciała. Myślę, że w ostatnim czasie miałam za dużo grania, przez co motywacja też spadła. Postaram się zrobić wszystko, żeby być gotowa na tournée po Stanach Zjednoczonych – powiedziała Fręch, która w tie-breaku nie wykorzystała czterech setboli, prowadząc 6-3 i potem jeszcze 7-6.

- Przy pierwszej piłce setowej myślę, że trochę się pospieszyłam. Chciałam skończyć ją za bardzo widowiskowo, zupełnie niepotrzebnie. Wystarczyło ją przebić na drugą stronę, bo przeciwniczki nie było na korcie. Takie błędy mszczą się później, bo dalej zrobiło się nerwowo. Zdecydowanie łatwiej jest jak się ma kilka meczów w nogach na takiej nawierzchni. Nie będę narzekać, bo dzięki temu będę teraz miała więcej czasu na przygotowania. Zamierzam w sierpniu zagrać turnieje w Concorde, Cincinnati, Granby i US Open – powiedziała Fręch.

Informacja prasowa
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie