Patryk Dziczek: Powołanie do kadry to kop motywacyjny

Piłka nożna
Patryk Dziczek: Powołanie do kadry to kop motywacyjny
fot. PAP
Patryk Dziczek

„Powołanie do szerokiej kadry na mistrzostwa świata to dla mnie kop motywacyjny” – powiedział piłkarz Piasta Gliwice Patryk Dziczek, który latem po półtorarocznej przerwie spowodowanej kłopotami zdrowotnymi wrócił do gry.

„Twardo stąpam po ziemi. Wiem, w jakim miejscu byłem, co przeszedłem, ale też wiem, na co mnie stać. To powołanie do reprezentacji to coś pięknego, tym bardziej, że za mną ciężki okres. To daje do myślenia, że praca daje efekty, nie poddałem się, wierzyłem w powrót” – dodał pomocnik.

 

24-letni wychowanek Piasta trzy lata wcześniej – po wywalczeniu mistrzostwa Polski – przeszedł do włoskiego Lazio, skąd został wypożyczony do Salernitany. W lutym 2021 zasłabł w końcówce wyjazdowego meczu z Ascoli w drugiej lidze włoskiej. Stało się to bez kontaktu z rywalem. Pod koniec sierpnia podpisał ponownie kontrakt z macierzystym klubem, w którym zaczynał futbolową przygodę w wieku siedmiu lat.

 

ZOBACZ TAKŻE: MŚ 2022: Znamy godzinę towarzyskiego meczu Polska - Chile

 

„Moje historie z kadrami (młodzieżowymi) zaczynały się tak, że jeździłem na zgrupowania, grałem mało, albo wcale, siedziałem na ławce rezerwowych czy na trybunach. Musiałem udowadniać swoją wartość, ale kiedy już wywalczyłem miejsce w składzie – zostawałem w nim na stałe. Mam nadzieję, że teraz też tak będzie” – stwierdził zawodnik.

 

Zaznaczył, że w czwartek, kiedy trener Czesław Michniewicz ogłaszał szeroki skład kadry, jechał z żoną do rodziców na obiad.

 

„Tata się ucieszył, ale mówił, że trzeba dalej robić swoje. Zobaczymy, jak to wyjdzie. Muszę dbać o zdrowie i ciężko pracować. Byłem zaskoczony, bo wiemy, co się wydarzyło półtora roku temu. Długo nie grałem, na początku była walka o powrót na boisko, potem o miejsce w pierwszym składzie, by poczuć się pewniej. A teraz powołanie do szerokiej kadry. Serce mi mocniej zabiło, jestem dumny. Wiem, że konkurencja jest duża, wróciłem do grania na końcu, więc będzie ciężko pojechać na MŚ. Ale w piłce wszystko jest możliwe” – powiedział Dziczek.

 

Nie ukrywał, że decyzja Michniewicza dała mu motywacyjnego kopa.

 

„Do ogłoszenia ostatecznej kadry zostały trzy tygodnie. Każdy musi w tym czasie dać z siebie więcej, niż 100 procent. Ja muszę dać trenerowi powód do myślenia, czy jestem faktycznie w stanie w krótkim czasie pojechać i zagrać na tak wysokim poziomie” – zauważył.

 

Przyznał, że zapewne utarł nosa ludziom, którzy nie wierzyli w jego powrót na boisko.

 

„Nie poddałem się, nie spuściłem głowy, wierzyłem w powrót. Chcę się rozwijać, iść do przodu. Moim marzeniem jest debiut z orzełkiem na piersi w pierwszej reprezentacji. Twardo stąpam po ziemi. Wiem, w jakim miejscu byłem, co przeszedłem, ale też wiem, na co mnie stać” – podkreślił.

 

Po podpisaniu w sierpniu umowy z Piastem zawodnik wyjaśnił, że nie ma ostatecznej diagnozy tego, co mu się przytrafiło. Prawdopodobnie przeszedł zapalenie mięśnia sercowego lub wypłukanie z organizmu elektrolitów. Był wnikliwie badany w Polsce i w specjalistycznym ośrodku w Katarze.

 

Selekcjoner Czesław Michniewicz ogłosił w czwartek nazwiska 47 piłkarzy powołanych do szerokiej kadry na mistrzostwa świata w Katarze. Ostateczną, złożoną z 26 graczy, poda 10 listopada. W mistrzostwach świata, które rozpoczną się 20 listopada, a zakończą 18 grudnia, biało-czerwoni zagrają w grupie C 22 listopada z Meksykiem, 26. z Arabią Saudyjską i cztery dni później z Argentyną.

KN, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie