Selekcjoner zabrał głos po dotkliwej porażce. "Co można było zrobić przez dwa dni?"

Piłka ręczna
Selekcjoner zabrał głos po dotkliwej porażce. "Co można było zrobić przez dwa dni?"
fot. PAP
Bartosz Jurecki nie ma powodów do radości po porażce z reprezentacją Francji

Bartosz Jurecki uznał, że o porażce 28:38 polskich piłkarzy ręcznych w Gdańsku z Francją w eliminacjach mistrzostw Europy zadecydowała pierwsza połowa. – Rywale wykorzystywali każdy nasz błąd i pokazali, że są jedną z najlepszych drużyn na świecie – przyznał trener biało-czerwonych.

– Nie przyjechaliśmy na kadrę, aby przegrać mecz, jednak dobrze wiedzieliśmy, z kim przyszło nam się zmierzyć. W ostatnich 15 latach chyba tylko raz wygraliśmy w Francją i raz zremisowaliśmy. Statystyki nie były nam przychylne, ale wyszliśmy z wiarą, że jeśli zagramy na 100 procent w każdym elemencie, to jesteśmy w stanie zwyciężyć – zapewnił Jurecki.

 

ZOBACZ TAKŻE: Bolesna porażka polskich piłkarzy ręcznych. Wicemistrzowie świata zbyt mocni

 

Polacy bardzo słabo wypadli jednak w pierwszej połowie, którą przegrali różnicą aż 11 trafień – 11:22.

 

– Do przerwy mieliśmy czyste sytuacje, poza tym nie trafiliśmy dwóch karnych. Rywale nam odjechali, do tego doszła kontra Francuzów w drugie tempo i właśnie w ten sposób, jeśli się nie mylę, straciliśmy aż osiem bramek – dodał.

 

44-letni szkoleniowiec podkreślił, że nie miał za wiele czasu na przygotowania drużyny do konfrontacji z wicemistrzami świata.

 

– Co można było zrobić przez dwa dni? Czasu nie było wcale, chłopcy grali swoje spotkania w niedzielę, po których przyjechali do Gdańska. O przebiegu meczu zadecydowała pierwsza połowa, bo od początku Francuzi ustawili sobie spotkanie, a później nas kontrowali i dochodzili do czystych pozycji. Z kontrą mieliśmy największy problem, bo musimy wymieniać zawodników. Jeśli zostaną w obronie, to widzieliśmy, co się dzieje... – tłumaczył.

 

Najwięcej bramek dla gospodarzy zdobył prawy rozgrywający Gwardii Opole Andrzej Widomski – 5. Udanie zaprezentował się również debiutant, bramkarz Orlen Wisły Płock Marcel Jastrzębski.

 

– Obaj wyróżniają się w polskiej lidze. Andrzej, który pierwszy raz rywalizował w reprezentacji o punkty, z dobrej strony pokazał się w turniejach świątecznych i noworocznych. Dzisiaj też zagrał przyzwoite zawody. Może skuteczność nie była idealna, ale widać, że ma parcie do przodu. Jest także Mikołaj Czaplicki, który zbiera pochlebne recenzje w Hiszpanii, nieźle wypadł również Damian Przytuła – ocenił Jurecki.

 

Były reprezentacyjny kołowy przekonuje, że polskim reprezentantom brakuje głównie doświadczenia na międzynarodowej arenie.

 

– Polska liga jest za słaba. Trzeba ją wzmocnić albo sprawić, żeby zawodnicy, którzy mogą, wyjeżdżali za granicę. Wystarczy zobaczyć, w jakich klubach występują Francuzi. To drużyny na najwyższym poziomie, dzięki czemu co trzy dni bądź co tydzień grają mecze na poziomie Ligi Mistrzów. Są obyci, dla nich nie ma znaczenia, czy rywalizują z Duńczykami, Hiszpanami, czy też z nami. To chleb powszedni, a dla naszych młodych szczypiornistów zupełnie inne wyzwanie – zauważył.

 

W grupie B kwalifikacji ME biało-czerwoni mają na koncie dwa zwycięstwa i porażkę, a Francuzi komplet trzech wygranych – wcześniej obie ekipy okazały się lepsze od Włoch i Łotwy. W sobotę w Aix-en-Provence odbędzie się rewanż.

 

– W pierwszej połowie Francuzi wykorzystywali każdy nasz błąd i pokazali nam, że są jedną z najlepszych drużyn na świecie. Po przerwie nasza gra wyglądała zdecydowanie lepiej. Mamy dwa dni, żeby się "oczyścić" i zobaczyć, co było nie tak. Wychodzimy i walczymy dalej. Bierzemy się do pracy, nie tylko przed sobotnim meczem – podsumował.

MSZ, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie