Burza w kadrze skoczków po słowach Kubackiego i Stocha! Adam Małysz wkracza do akcji

Zimowe
Burza w kadrze skoczków po słowach Kubackiego i Stocha! Adam Małysz wkracza do akcji
Polsat Sport
Prezes Adam Małysz reaguje na niesnaski, jakie pojawiły się w kadrze skoczków po słowach Dawida Kubackiego (w środku) o metodach trenera Thomasa Thurnbichlera (z prawej)

Po falstarcie na Pucharze Świata w Ruce liderzy polskiej kadry podważyli niektóre metody pracy trenera Thomasa Thurnbichlera. – Nie tędy droga – powiedział przed kamerami Dawid Kubacki. - Rozmawiałem zarówno z Thomasem, jak i z zawodnikami. Dziwię się, że ta dyskusja rozpoczęła się w mediach. Od tego są trenerzy i zawodnicy, że jeśli występuje nieporozumienie, czy niezgoda, żeby to wyjaśnić we własnym gronie. I oni to zrobili! – powiedział nam prezes PZN-u i legenda skoków Adam Małysz.

Michał Białoński, Polsat Sport: Co się stało z naszymi skoczkami? Tak słabej inauguracji sezonu nie mieli od dziewięciu lat. Podobno sam pan nie był entuzjastą wyjazdu na gorący Cypr tuż przed sezonem rozpoczynającym się w mroźnej Ruce.

Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego: To prawda, że nie byłem entuzjastą pomysłu wyjazdu na Cypr, ale nie protestowałem, gdyż to trenerzy wyznaczają plany kadry. Wiele ekip postępuje podobnie, Austriacy, Niemcy, czy Norwegowie również często podróżują na Cypr. Praktykowali to nawet przed samymi igrzyskami, żeby zrobić reset, by skoczkowie wrócili wypoczęci na imprezę czterolecia.

 

ZOBACZ TAKŻE: Thurnbichler popełnił błędy? Wymowne reakcje Stocha i Kubackiego

 

Zatem szybki przeskok z Cypru do zimnej Norwegii na treningi może miał wpływ na ten słaby start, a może nie. W okresie startów mi to faktycznie nie pasowało. Dwa razy byłem na Cyprze, a później miałem duży problem, żeby wrócić do normalności. Szybka zmiana klimatu, temperatury mogła mieć na to wpływ. Wolałem stopniowe wejście w zimę, gdy stopniowo mrozu przybywało, niż gwałtowne skoki temperatur.

Adam Małysz: Nawet w najgorszym scenariuszu nie przypuszczałem, że w Ruce będzie tak źle

Ówczesny trener Łukasz Kruczek, w 2011 r., również zabrał skoczków na tygodniowy obóz na Cypr, ale wrócił stamtąd do Polski na 17 dni przed rozpoczęciem Pucharu Świata. Drużyna zaadoptowała się do niskich temperatur w Polsce, później w Klingenthal, a dopiero 27 listopada wystartowała w Ruce. Teraz skoczkowie z 28 stopni, a taka temperatura panowała na Cyprze, od razu przelecieli do Norwegii, gdzie w dniu przylotu było minus jeden, ale nazajutrz minus sześć, a później nawet zanotowano osiem stopni mrozu. To mogło spowodować choroby i osłabienie u naszych skoczków. Na dodatek powrót z Cypru nastąpił na 13 dni przed startem PŚ.

 

To wszystko jest trochę gdybaniem. Ciężko w tym momencie jednoznacznie powiedzieć, co najbardziej zawiodło. Jak to mówią, Polak mądry po szkodzie. De facto rozpoczęcie sezonu było złe. Nawet w najgorszych scenariuszach nie przypuszczałem, że może być aż tak źle jak było.

 

W czym pan znajduje nadzieję na poprawę?

 

Treningi w Lillehammer mogą dużo zmienić. Śledziliśmy to, że ekipy, które wcześniej rozpoczynały skoki na śniegu w Lillehammer, jak Niemcy, Austriacy, a później jechały prosto do Kuusamo, miały podobne problemy. Może nie aż na taką skalę, jak nasi skoczkowie, ale mieli. Pytanie, czy te skocznie tak bardzo różnią się od siebie, że jest się ciężko przestawić, czy bardziej problem leży w czymś innym.

 

Na przykład w czym?

 

Nie wierzę w to, żeby problem leżał w szkoleniu, bo jednak przepracowali dobrze całe lato. Letnie starty i pierwsze skoki na śniegu, a rozmawiałem o nich z trenerem Thurnbichlerem, wyglądały bardzo obiecująco. Coś musiało po prostu nie zaskoczyć.

Skoczkowie podważają metody trenera. Adam Małysz reaguje

Nie martwi pana fakt, że skoczkowie zaczynają podważać metody trenera Thurnbichlera? Dawid Kubacki mówi publicznie, że nie tędy droga, że za dużo elementów trener próbuje mu poprawić naraz. Kamil Stoch również apeluje o to, że trzeba się skupić na prostych zasadach, bo „kombinowanie jest najgorsze”. Na początku współpracy zawodnicy akceptowali wszystkie pomysły trenera, teraz na tej współpracy pojawiają się rysy.

 

Myślę, że trener nadal się cieszy zaufaniem. Rozmawiałem zarówno z Thomasem, jak i z zawodnikami. Dziwię się tylko, że ta dyskusja rozpoczęła się w mediach. Myślę, że od tego są trenerzy i zawodnicy, iż jeśli występuje jakieś nieporozumienie, czy drobna niezgoda, żeby to sobie wyjaśnić we własnym gronie. I oni to zrobili! Tylko niepotrzebne były te wszystkie sytuacje i media się trochę do tego przyczyniły, że to rozdmuchały do rangi nie wiadomo jakiego problemu.

Adam Małysz: Rozumiem, że Kamil Stoch mógł być sfrustrowany

Ja to rozumiem, że Kamil mógł być sfrustrowany po tych startach. W pierwszym konkursie nie dostaje się do „trzydziestki”, a w drugim do „pięćdziesiątki”. W takiej sytuacji każdy zawodnik o pozycji, jaką on ma w światowych skokach może być nie tylko sfrustrowany, ale też zły, że coś jest nie tak. Z drugiej strony, nie ma się co dziwić Thomasowi, że przekazywał zawodnikom dużo informacji szczególnie przed drugim konkursem.

Dlaczego pana to nie dziwi?

 

Trener miał czytelny zamiar – chciał poprawić sytuację, a mało miał czasu. W zasadzie nie miał tego czasu w ogóle. Finalnie, może faktycznie tych informacji za dużo zawodnikom przekazał, ale też nie ma się co dziwić mu. Wiadomą sprawą jest, że chce dobrze, jak najlepiej. Nikt przecież nie chce źle.

 

Myślę, że forma przekazania i tego, co się wydarzyło i to, iż faktycznie stało się to tematem tabu, że jest niby jakiś konflikt w drużynie, a nic takiego nie ma, było całkiem niepotrzebnie.

 

Czy fakt, że spośród Polaków najwyżej w klasyfikacji Pucharu Świata jest Dawid Kubacki, który nie uczestniczył w obozie na Cyprze, ani w pierwszych zimowych treningach nie jest kamyczkiem do ogródka trenera Thurnbichlera? Teoretycznie, przez zaległości treningowe, Dawid powinien odstawać z całej czwórki.

 

Dawid był przeziębiony, przez co oddał bardzo mało skoków w Lillehammer. Z drugiej strony, drugi konkurs w Ruce zdecydowanie lepszy miał Piotrek Żyła. Był najbliżej tego, aby odzyskać swoje dobre czucie skoku. Ogólnie wszyscy nasi skoczkowie mieli duży problem ze stabilnością i z pozycją dojazdową, a wszyscy doskonale wiemy, że ona jest kluczowa, jeśli chodzi o skoki narciarskie. Od tego się wszystko zaczyna i można powiedzieć, że na tym się wszystko kończy. Jeśli źle dojedziesz, to masz problem z odbiciem, z prędkością w locie. To się wszystko później nawarstwia. Thomas doskonale wie, że tu jest pies pogrzebany.

 

Jak temu zaradzić?

 

Podczas startów jest dość kłopotliwe znalezienie optymalnej pozycji najazdowej. Czasu jest mało, do tego dochodzi wiele czynników zewnętrznych, jak prószący śnieg, „łapanie” w torach, szerokie tory, wąskie tory. Jest tak dużo zmiennych, że ciężko jest to zgrać, a to wszystko powoduje, że ciężej jest złapać swój optymalny moment i pozycję. Sądzę, że dużo mogą wnieść treningi, które chłopaki mają w Lillehammer.

 

Czego się możemy spodziewać po weekendzie z PŚ w Lillehammer?

 

Oczywiście, w tym momencie nie możemy się spodziewać na tyle dużej poprawy, że nasi skoczkowie będą wygrywać. Uważam jednak, że są w stanie zrobić duży krok do przodu.

Adam Małysz: Praca Thurnbichlera nad odmłodzeniem kadry musi przyspieszyć

Austriacy i Niemcy, którzy w Ruce wystrzelili jak z procy, mają o wiele młodsze kadry. Austriacy, głównie dzięki 21-letniemu Tschofenigowi, średnią wieku czterech najlepszych skoczków mają 27 lat. Średnia wieku czołowych sześciu Niemców, dzięki 23-letniemu Raimundowi, to 28,5 roku. Nasza czwórka, pomimo obecności w niej 24-letniego Pawła Wąska, ma przeciętnie 31,6 roku. Hasło „no future” ciśnie się samo na usta.

 

Przy zatrudnianiu Thomasa Thurnbichlera jako jeden z głównych celów postawiliśmy mu odmłodzenie kadry. Nasze zaufanie do Thomasa przejawiało się również poprzez to, że mieliśmy świadomość, iż jest to cel do realizacji przez lata, a nie od razu, z dnia na dzień. Teraz jednak wymagamy od niego, aby nasza młodzież faktycznie zaczęła robić postępy i to zdecydowane. Nawet podczas ostatniej rozmowy uczuliłem trenera, że naprawdę trzeba się wziąć bardzo solidnie za odmłodzenie kadry, bo w tym momencie, jeśli nasi starsi zawodnicy mają problem, to my zostajemy z niczym. Bo nadal nie mamy młodych, którzy mogą ich zastąpić. Ta praca musi przyspieszyć i to zdecydowanie! Ona jest, ale na razie nie przynosi owoców, jakich byśmy oczekiwali. Zaczynamy wymagać zdecydowanie więcej od trenera.

Michał Białoński/Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie