Marek Magiera: Polskie kluby na drodze do finałów
To, co zrobiły polskie męskie zespoły siatkarskie w europejskich pucharach w pierwszej części sezonu jest absolutnie nieprawdopodobne. Owszem, można było założyć, że będziemy odgrywać na tym etapie rywalizacji wiodącą rolę, ale nie było dotąd sezonu, żeby któremuś z naszych zespołów nie wpadł jakiś kamyk do ogródka w postaci nieoczekiwanej porażki z nieco niżej notowanymi rywalami. W tym sezonie to się nie przydarzyło.
Bilans 30 rozegranych spotkań i 30 zwycięstw niezależnie od klasy rywali musi budzić ogromny szacunek. Rozstawienie w fazie play off od razu w ćwierćfinałach w Lidze Mistrzów pozwoli naszym zespołom przede wszystkim nieco się podleczyć z mikrourazów, bo do dotychczasowej intensywności grania wrócą dopiero w marcu. A trochę zdrowotnych problemów ostatnio było głównie w Jastrzębiu i Zawierciu.
ZOBACZ TAKŻE: Plusligowy rekord sezonu w Gdańsku. Ten wynik robi wrażenie
W przypadku Ligi Mistrzów coraz głośniej pojawia się temat organizacji finałowego turnieju. Jak wiadomo CEV wrócił do klasyki gatunku i podjął decyzję o zorganizowaniu Final Four w klasycznej formie, w różnych miejscach, osobno dla pań i panów. W przypadku siatkarek wiadomo, że o prawo organizacji wystąpiły Stambuł i Mediolan i to między nimi rozstrzygnie się sprawa organizacji finałowej rozgrywki, w przypadku panów pojawił się temat Berlina i znanej z organizacji wielu sportowych eventów, w tym także siatkarskich – Max Schmeling Halle.
W tym miejscu na co dzień swoje mecze rozgrywają siatkarze klubu Berlin Recycling Volley, ostatnio grał tam PGE Projekt Warszawa, to miejsce organizowało już pamiętny dla nas turniej Final Four, bo z udziałem dwóch polskich ekip - Resovii Rzeszów i Skry Bełchatów. W tym sezonie niewykluczone, a nawet dość mocno prawdopodobne, że do finałów wejdą trzy polskie drużyny, bo szczęśliwie nie trafiły na siebie w ćwierćfinale.
Tutaj na razie trzeba się zatrzymać, gdyż sprawa Berlina nie jest jeszcze definitywnie rozstrzygnięta, a ewentualny udział trzech drużyn z jednego kraju nijako wymusza pewne zachowania i szeroko pojętą decyzyjność, która z oczywistych powodów może się nieco zmienić w stosunku do ubiegłorocznych pierwszych deklaracji. Zwłaszcza jeśli brać pod uwagę szeroko pojęte dobro kibiców, z tym że akurat w planowanym przypadku Berlina sama wyprawa polskich kibiców na turniej nie byłaby pewnie tak wymagająca, jak ostatnie wycieczki na Superfinały do Turynu, czy przede wszystkim Antalyi.
Z uwagą też będziemy śledzić rywalizację w niższych rangą pucharach – CEV Cup i Challenge Cup. Asseco Resovia jest na dobrej drodze do powtórzenia wyniku z poprzedniego roku, najpierw jednak musi poradzić sobie z tureckim Fenerbahce Stambuł, gdzie rozgrywającym jest były Resoviak Fabian Drzyzga. To na pewno będzie dodatkowy smaczek rywalizacji. Bogdanka LUK Lublin jest już w półfinale, gdzie zagra ze Sportingiem Lizbona i powinna sobie bez problemu poradzić z awansem do finałowego dwumeczu, a tam najpewniej zmierzy się z włoskim Lube Cucine Civitanowa i choć puchar może i najniższy rangą w hierarchii, to finałowe starcie szykuje się z gatunku tych wagi ciężkiej.

