Szykują się potężne zmiany w kadrze polskich skoków. Dłużej nie mógł milczeć
- Wątpię, żeby Maciusiak po zakończeniu sezonu dalej był szkoleniowcem kadry polskich skoczków – mówi nam Kazimierz Długopolski. – Jakby nie Tomasiak, to wyniki byłyby gorsze od ubiegłorocznych. Igrzyska humorów nam nie poprawią. Już dawno wiedzieliśmy, że nie będzie kim straszyć, a jeszcze wypadł nam Kamil Stoch – dodaje znany polski trener.

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport: Pan rozumie, dlaczego w duetach skakał Dawid Kubacki?
Kazimierz Długopolski, trener skoków: Ponoć na treningach był lepszy od Stocha.
Trzecie miejsce zrobił nam jednak Tomasiak, bo Kubacki skakał przeciętnie.
Tak, jak przez całą zimę. Niczego nie zawalił, ale nie dodał też niczego ekstra. Jest jednak pierwszy sukces tej zimy, więc tu nie ma co narzekać.
Na igrzyskach możemy to powtórzyć?
Mało prawdopodobne.
A w jakim składzie?
Kto by nie był tym drugim, to szału nie będzie. Jedynym mocnym punktem jest Tomasiak.
Jeszcze kilka dni temu powiedzieliśmy, że Tomasiak i Stoch to najlepszy duet na duety.
Jednak Kamil skacze coraz gorzej. Idzie w dół, zamiast w górę. Rozłożył się kompletnie. Nie wiem, czy to ma sens, żeby on na te igrzyska jechał.
Też mam wątpliwości.
Pewnie jednak pojedzie. Z braku laku. Ciężko będzie znaleźć kogoś lepszego w zamian.
Mamy jeszcze trochę czasu, bo wyboru trzeba dokonać po drugim konkursie w Sapporo.
Nie ma co czekać. Pan wie, że w Sapporo jest zwykle loteria. Wieje, śnieg pada, to nie są obiektywne warunki.
Jednak trener Maciusiak chyba chce dać sobie czas, bo do Japonii zabiera Kubackiego zamiast Stocha. To może on zamiast Stocha?
Trudne pytania pan zadaje. Powiem, że ktokolwiek to nie będzie, to efekt będzie taki sam, czyli skoki na słabym poziomie. A jeśli chodzi o trenera Maciusiaka, to wątpię, żeby po tym sezonie dalej prowadził reprezentację Polski.
Chyba wiem dlaczego.
Wyniki to jedno. Druga sprawa, to proszę zwrócić uwagę, że ci najlepsi nie trenują u Maciusiaka. Nie trenuje u niego Tomasiak, nie trenuje Kot, a i Kamil ma przecież innego trenera. Źle to świadczy o szkoleniowcu, jak nie ma zawodnika, który osiągałby sukcesy.
To samo mówił mi ostatnio Krzysztof Sobański, pierwszy trener Stocha.
I tak dochodzimy do tego, że może nie trzeba było zmieniać Thurnbichlera, ale należało wymienić zawodników. Żyliśmy nadzieją, że Stoch, Żyła, Kubacki coś jeszcze wyczarują, ale to już trwa trzeci sezon. A oni już nic nie wyczarują. Trzeba szukać kolejnego Tomasiaka. Od razu zresztą powiem, że na tym zapleczu mamy ciekawych zawodników i oni do tej kadry zaraz wskoczą.
Szkoda, że nie teraz, bo przydałby się taki drugi Tomasiaka do składu na igrzyska.
To prawda. Jest Tomasiak, jest Kot i koniec. Nie ma konkurencji i nie będzie. Igrzyska humorów nam nie poprawią, bo cudów w sporcie nie ma.
Przejdź na Polsatsport.pl
