Dwa medale Polaków ostatniego dnia ME w short tracku! Dobre wyniki przed igrzyskami
To był najlepszy dla Polaków dzień ME w short tracku! Biało-Czerwoni w Tilburgu wywalczyli srebrny medal w wyścigu sztafety mieszanej, a na koniec zawodów również brąz w sztafecie męskiej! – Cieszymy się z tych sukcesów, a mieszana sztafeta na pewno będzie naszym mocnym punktem podczas igrzysk olimpijskich - mówi Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.


Ceremonia medalowa z udziałem Polaków po rywalizacji sztafet na 5000 m w ME w Tilburgu

Polska sztafeta męska z brązem na 5000 m w ME w Tilburgu

Natalia Maliszewska 5. na 500 m w ME w Tilburgu

Kamila Sellier 5., a Nikola Mazur 7. na 1500 m w ME w Tilburgu

Ceremonia medalowa z udziałem Polaków! Biało-Czerwoni ze srebrem

Polacy ze srebrnym medalem mistrzostw Europy! Wielki sukces
Zanim w Holandii odbyła się ostatnia sesja finałowa, polscy kibice mocno ściskali kciuki za Gabrielę Topolską, która na swoim koronnym dystansie 1500 metrów musiała przebijać się przez repasaże. – To dla mnie nowa sytuacja, bo nigdy nie startowałam w repasażach mistrzostw Europy – mówiła w sobotę nasza zawodniczka, która oczywiście zrobiła swoje i awansowała do półfinału najdłuższego indywidualnego wyścigu ME prowadząc przez cały start.
Ale sesję popołudniową rozpoczął finał z udziałem Polaków, a dokładniej sztafety mieszanej, która zapowiadała walkę o medale. Ostatecznie nasza ekipa w składzie Topolska, Natalia Maliszewska, Michał Niewiński, Felix Pigeon pewnie jechała po brązowy medal, a na ostatnim wirażu wywrócił się jeden z Włochów, co sprawiło, że ostatecznie Biało-Czerwoni wywalczyli srebro mistrzostw Europy! Medale odebrali także Kamila Sellier i Diane Sellier, którzy startowali w ćwierćfinale.
– Wydawało mi się, że ten bieg był bardzo szybki. Dobrze mi się jechało, moim kadrowym kolegom również i daliśmy niezły wyścig, chociaż… nie za wiele się w nim działo, bo nikt się za bardzo nie wyprzedzał. Ten medal oczywiście cieszy, tym bardziej, że ostatnio bardzo pracujemy nad tą sztafetą, a szczególnie na moich zmianach z Michałem. Rozmawiamy sporo ze sobą i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej, a już jest nieźle – uśmiecha się Topolska.
Następnie kibice mogli ekscytować się wyścigami indywidualnymi, a jako pierwsze w półfinale na 1500 metrów walczyły panie. Pojechały w nim wszystkie startujące biało-czerwone i to… w jednym biegu. Co ciekawe, dopiero szósta była zmęczona po sztafecie Topolska (miała tylko 12 minut przerwy pomiędzy biegami), Mazur awansowała do finału A jako druga, a Sellier otrzymała promocję po tym, jak została wywrócona przez Węgierkę. W wyścigu medalowym Biało-Czerwone nie stanęły na podium, chociaż warto je pochwalić za odpowiednio piąte (Sellier) i siódme miejsce (Mazur).
Na 1000 metrów mężczyzn startowali natomiast Pigeon i Niewiński. Pierwszy z nich, który dzień wcześniej wywalczył czwarte miejsce na dwukrotnie krótszym dystansie, był piąty, a Niewiński trzeci w swoim wyścigu. Żaden z nich nie awansował więc do półfinału i na tym biało-czerwoni zakończyli swój występ.
Duże nadzieje kibice pokładali także w naszych paniach, które startowały na 500 metrów, a przypomnijmy, że Mazur, Maliszewska i Sellier w komplecie zameldowały się w ćwierćfinałach. A w nich pojechały równie dobrze, bowiem również wszystkie trzy awansowały do kolejnej fazy (drugie miejsca). W półfinałach było gorąco, bowiem Maliszewska już na pierwszym okrążeniu została dotknięta przez Francuzkę Berenikę Comby i na szczęście sędziowie dostrzegli faul rywalki. Oznaczało to bezpośredni awans Maliszewskiej do finału A! Z kolei do finału B zakwalifikowały się Sellier i Mazur, które zajęły odpowiednio trzecie i czwarte miejsce w drugim z półfinałów. W “małym finale” Polki zdominowały sytuację na lodzie, bowiem wygrała Mazur, a tuż za nią na metę wpadła Sellier, a to oznacza, że zajęły szóste i siódme miejsce w Europie. Maliszewska natomiast w finale A była piąta, bo bardzo odczuwała ból w kostce, a kontuzji doznała w biegu półfinałowym.
– W jakimś stopniu to piąte miejsce mnie satysfakcjonuje. Lubię być w czołówce i fajnie jest wyjść na finał A i tam się pokazać. Najlepiej jest jednak wtedy, gdy mogę zaprezentować się z jak najlepszej strony, a nie tylko wyjść i spróbować coś zrobić, a jak się będzie działo coś niedobrego zdrowotnie, to odpuścić. Ale nie ma co ukrywać, że biorę teraz to, co jest. To może brzmi dość dziwnie, a ja przecież jestem piąta w Europie i to nie jest złe miejsce! Cieszę się z niego! – podkreśla Maliszewska.
Całe zawody zakończyła rywalizacja sztafetowa panów, a przypomnijmy, że w sobotę nasza ekipa wywalczyła awans do finału A. Tym razem do składu wrócił Sellier, który zastąpił wcześniej jeżdżącego Neithana Thomasa. Ponadto drużynę stworzyli Niewiński, Pigeon i Łukasz Kuczyński. Biało-Czerwoni przez dłuższą część biegu walczyli o miejsca 1-3, jednak z czasem Włosi i Holendrzy odjechali naszym zawodnikom. Polacy dokończyli jednak zawody na trzeciej pozycji i odebrali brązowe medale!
– Cieszymy się z medali, zarówno w mieszanej, jak i męskiej sztafecie. Chłopaki są po ciężkich kwalifikacjach do igrzysk i fajnie, że w Tilburgu pokazali dobry poziom. Liczyłem na to, że dziewczyny odbiją się w sztafecie, ale jednak pojechały podobnie, jak na World Tourze. Plan na igrzyska się nie zmienia. Naszym głównym punktem będzie sztafeta mieszana, a patrząc na indywidualne biegi, to najlepiej prezentuje się Felix i na tym się skupiamy – mówi Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Mistrzostwa Europy były ostatnią imprezą przed rywalizacją olimpijską w Mediolanie. Po powrocie do Polski Biało-Czerwoni dostaną kilka dni wolnego, a następnie pojadą na zgrupowanie do Bormio. We Włoszech zostaną już do igrzysk, gdzie rywalizację rozpoczną 10 lutego.
Przejdź na Polsatsport.pl