Kto zagra w Super Bowl? Dowiemy się już dzisiaj. Transmisje finałów na sportowych antenach Polsatu!

Karol PotaśInne

Weekend z finałami konferencji to dla fanów najlepszy czas z futbolem amerykańskim (tuż po Super Bowl). Poznamy odpowiedź, kto pojedzie do Santa Clara w Kalifornii na jubileuszowy 60. finał ligi. W grze zostały tylko cztery najlepsze drużyny sezonu. W konferencji AFC Denver Broncos mierzą się z New England Patriots (o 21), a tuż po północy finał NFC, Seattle Seahawks rywalizują z Los Angeles Rams.

Widok z góry na pełen kibiców stadion futbolu amerykańskiego.
fot. Polsat Sport
Finały konferencji NFL zapowiadają się pasjonująco, pełne wielkich emocji

Wszyscy wiemy jak wielkim wydarzeniem jest Super Bowl. To mecz, który daleko wykracza poza ramy sportu. Starcie o wieczną chwałę, splendor, w otoczeniu kapitalnego halftime show, legendarnych reklam przygotowywanych tylko pod to wydarzenie, wielu gwiazd na trybunach i bardzo drogich biletów. Przez tę całą otoczkę, to wszystko sprawia, że często jest to spotkanie mniej dostępne dla „zwykłych fanów”. A finały konferencji to sam „czysty sport”. Obecny sezon (2025/26) już teraz jest uznawany za jeden z najchętniej oglądanych w historii. Dane z rundy dywizyjnej sprzed tygodnia pokazały, że mecze przyciągały nawet ponad 50 milionów widzów, a finały tradycyjnie gromadzą jeszcze większą widownię. I będzie rekordowo, bo w walce o tytuł pozostały same wielkie firmy. 

 

 

Nowa era, wielcy wracają na szczyt Mecz Denver Broncos z New England Patriots to nie jest zwykły mecz o bilet do Super Bowl LX. To starcie, które oficjalnie pieczętuje zmianę warty w lidze NFL. Na mroźnym Empower Field at Mile High (w momencie rozpoczęcia spotkania prognozuje się temperaturę około -8 stopni Celsjusza i ta będzie spadać do nawet -16, niewykluczony jest też śnieg), oczy całego futbolowego świata zwrócą się na dwie ekipy, które w ciągu ostatnich dwóch lat przeszły najbardziej spektakularne metamorfozy w lidze. Jeszcze chwilę temu, sternikiem ataku Patriots był Tom Brady (obecnie komentator i analityk TV, współwłaściciel Las Vegas Raiders) i Payton Manning (również mający swój program telewizyjny). Teraz na czele ataku Pats stoi Drake Maye, a po stronie gospodarzy Jarrett Stidham, który rzutem na taśmę otrzymał szansę życia. Etatowy rezerwowy, debiutuje w sezonie zastępując kontuzjowaną gwiazdę Bo Nixa. Wszystko w otoczeniu dwóch wybitnych umysłów na ławkach trenerskich. Trenerem nowej potęgi Broncos jest Sean Payton. Ofensywny guru, który udowodnił, że potrafi zbudować drużynę na fundamencie dyscypliny i precyzji. Payton przywrócił w Denver dumę, tworząc system, który chroni rozgrywającego i bezlitośnie wykorzystuje błędy rywali. W „normalnych” okolicznościach, jeśli drużyna traci najważniejszego zawodnika, rozgrywającego, na chwilę przed finałem konferencji, szanse na awans do Super Bowl powinny drastycznie spadać. Ale eksperci podkreślają, takie rzeczy nie mogą się dziać, gdy ma się Paytona na ławce. Szkoleniowcem głównym Patriots jest natomiast Mike Vrabel. Człowiek, który przywrócił Nowej Anglii jej "tożsamość". Wniósł do Foxborough twardość i instynkt zabójcy, jakiego nie widziano tam od czasu legendarnego Billa Belichicka. Jego defensywa to dzisiaj monolit, która w drodze do finału okazała się lepsza od Houston Texans, których QB C.J. Stroud do dzisiaj, na myśl o tym spotkaniu, ma zapewne koszmary. Natomiast atak jest kolektywem. Nikt nie jest pewny, kto w danym spotkaniu złapie najważniejsze piłki. Czy będzie to będący w fantastycznej formie Kayshon Boutte, czy może przypomni o sobie i latach młodości weteran Stefon Diggs? Jedno jest pewne, system gry sprawia, że w Patriots „każdy” może być najgroźniejszy. Jak za czasów, kiedy jak królik z kapelusza, wyskakiwali nam przy Tomie Brady’m m.in. Julian Edelman czy Danny Amendola.

 

 

Łyżką dziegciu jest to, że wszyscy oczekiwali wielkiego pojedynku dwóch młodych gwiazd: Bo Nixa i Drake’a Maye’a. Niestety, kontuzja kostki Nixa w starciu z Buffalo Bills wykluczyła go z gry, co rzuca ogromny cień na szanse Broncos. Ciężar prowadzenia ataku gospodarzy spada na barki Jarretta Stidhama. Ale on też ma sporo do udowodnienia. Ma możliwość, by było o nim głośno, by zapisał się w pamięci fanów i osób odpowiedzialnych za nowe kontrakty w NFL. A przy tym mając jeszcze osobisty interes, chichot losu – Jarrett to były zawodnik Patriots. Zrezygnowano z niego szybko, jako pomysł by był następcą Brady’ego, a teraz stanie naprzeciw swojej dawnej drużyny w najważniejszym meczu życia. 

 

 

Dla obu ekip, mecz w finale konferencji to już i tak ogromny sukces. Niewielu stawiało, że będą tak mocni w tym sezonie. Ale robota jeszcze nie została zakończona, co podkreśla trener przyjezdnych Mike Vrabel. Nie jesteśmy tu tylko po to, by być. Chcemy walczyć o mistrzostwo. Tu nie ma nagród pocieszenia – zapowiada szkoleniowiec ekipy z Bostonu. Czy fanatyczni 12th Man pomogą w powrocie do Super Bowl? Seattle Seahawks grają w tym sezonie fantastyczny futbol, wśród fanatycznych kibiców nazywanych „12th Man”, na pewnie jednym z najgłośniejszych obiektów w NFL.

 

 

Prezentują grę, na którą pracowali trudnymi decyzjami, odważnymi, ale niezwykle przemyślanymi. Już rok temu zatrudnili na ławkę trenerską szkoleniowca, który miał wtedy zaledwie 37 lat – Mike’a Macdonalda. A przed obecnym sezonem wydali fortunę na Sama Darnolda – rozgrywającego „po przejściach”, chociaż to i tak bardzo skromny opis tego na jak wielkim był zakręcie. To zawodnik, którego w pewnym momencie nikt nie chciał jako startera. Dołączył do NFL jako wielka nadzieja ligi, wybrany w pierwszej rundzie draftu w 2018 roku, która jednak zupełnie nie radziła sobie w realiach zawodowców. Po jednym udanym sezonie w Minnesocie Vikings, Seahawks dali mu jednak szansę, trzyletnią umowę wartą ponad 100 milionów dolarów. W przypadku niepowodzenia, jest to deal, który mógł zespół wprowadzić w duże trudności. Te dwie decyzje to był fundament, jak się okazuje po minimum tytuł najlepszej drużyny w NFC po fazie zasadniczej i ekipę, która jest o krok od Super Bowl.

 

 

Seahawks to obecnie najlepsza defensywa w NFL, nieprzewidywalny atak, młodość na ławce i głodny zwycięstw Darnold. Który już przeszedł do historii, prowadząc swój zespół do 14 zwycięstw w fazie zasadniczej w drugim kolejnym sezonie (pierwszym w Seahawks), dołączając w ten sposób do wybitnego grona, złożonego z Toma Brady’ego… i na tym lista się kończy. 

 

 

No właśnie, ale wspomniana najlepsza defensywa, która sprawia, że zespół traci średnio 17,2 pkt na spotkanie, mierzy się z Rams, którzy punktów na mecz zdobywają średnio aż 30,5. Ekipa z Los Angeles przez to, że przegrała wewnętrzną rywalizację w NFC West z Seahawks, wszystkie spotkania w fazie play-offs zmuszona była grać na wyjeździe. I tutaj już ten atak nie funkcjonował jak w szwajcarskim zegarku. Doświadczony weteran Matthew Stafford, w ostatnim meczu z Chicago Bears, miał skuteczność podań mniejszą niż 50%. Nie zanotował przechwytu, ale też nie wrzucił żadnego podania na przyłożenie. Ponadto nabawił się urazu rzucającej dłoni, już podczas dogrywki starcia w Wietrznym Mieście. Jeśli chce wygrać drugi mistrzowski pierścień, w meczu z Seahawks musi być lepszy. Szczególnie, że trudno znaleźć większe wyzwanie niż zestaw cornerbacków od tego należącego do gospodarzy. 

 

 

By się przełamać, ma do pomocy świetnych odbierających. Puka Nacua i doświadczony w bojach Davante Adams (ciekawostka, niemal 1 do 1 zamieniony przed sezonem z innym weteranem Cooperem Kuppem, będącym teraz w składzie rywali) czy Colby Parkinson, który w sezonie zasadniczym złapał 8 przyłożeń, a i już w fazie play-offs zameldował się z piłką w polu punktowym, to zestaw wyborny. Z racji wspólnej rywalizacji w NFC West, Seahawks co sezon grają po dwa spotkania z Los Angeles Rams w fazie zasadniczej. Dwie wcześniejsze rywalizacje zakończyły się po jednym zwycięstwie Rams i Seahawks. Znają się więc doskonale. Czy będą potrafili się więc dzisiaj zaskoczyć? Ten mecz, nazywany przedwczesnym Super Bowl, trzeba po prostu zobaczyć. Wielkie nazwiska na boisku, ale również na trybunach Wszystkie cztery drużyny pozostające w grze o Super Bowl mają jedne z najbardziej oddanych i znanych grup fanów w całym świecie show-biznesu. Gwiazdy, które będą trzymać kciuki za swoich faworytów to m.in. trzymający z Patriots Ben Affleck i Matt Damon (legendarny duet z Cambridge, który regularnie pojawia się na meczach i publicznie broni honoru drużyny), Chris Evans (filmowy Kapitan Ameryka to dumny fan z Massachusetts, który często wdaje się w "bohaterskie" zakłady o wyniki meczów z innymi aktorami), Mark Wahlberg (jeden z najbardziej widocznych fanów, bliski przyjaciel właściciela klubu Roberta Krafta) czy Jon Bon Jovi. Choć kojarzony z New Jersey, muzyk jest jednym z najbliższych przyjaciół organizacji i częstym gościem w Foxborough. 

 

 

Jeśli chodzi o Denver Broncos, z Broncos Country trzymają ikony sportu i kina, często ze względu na ich związki z Kolorado. Należą do nich m.in. Lindsey Vonn, jedna z najsłynniejszych narciarek świata, mieszkająca w Kolorado od dziecka. 

 

 

Ponadto m.in. Jessica Biel, Trey Parker i Matt Stone oraz Warren Buffett, jeden z najbogatszych ludzi świata. Niemniej elitarnie jest wśród fanów Seattle Seahawks, którzy często goszczą na swoich spotkaniach m.in. Macklemore’a. 

 

 

Natomiast z Rams, ekipą z serca stolicy rozrywki, trzyma mnóstwo aktorów i sportowców innych dyscyplin, z LeBronem Jamesem na czele. Gwiazdor Lakers regularnie pojawia się na meczach Rams, celebrując ich sukcesy jako nową tradycję Los Angeles. 

 

 

Będzie więc emocjonująco, elitarnie, głośno. Na trybunach i w każdych, nawet nie tylko branżowych mediach. To dzień, to święto, które trzeba spędzić z najlepszą zawodową ligą świata. Mecz Denver Broncos z New England Patriots startuje o 21. A tuż po nim, o 0.30, w nocy z niedzieli na poniedziałek, Seattle Seahawks zagrają z Los Angeles Rams. Transmisje spotkań zobaczymy w Polsacie Sport Fight i Polsat Box Go.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie