Wysłannik Małysza nie wytrzymał! "Skandal i celowe działanie prezesa!"

Michał BiałońskiZimowe

- Niewpuszczenie mnie na zarząd PKOl-u to jest skandal i niewątpliwie celowe działanie prezesa Piesiewicza. Moim zdaniem po to, żeby nie dopuścić do pełnej wiedzy członków zarządu PKOl-u, by w nieświadomości podjęli decyzję zgodne z jego wolą a nie zarządu PZN-u – powiedział nam sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego Tomasz Grzywacz

Zbliżenie na twarz mężczyzny w czapce i kapturze, z widocznymi płatkami śniegu na twarzy i ubraniu. W prawym górnym rogu, w czerwonym okręgu, małe zdjęcie uśmiechniętego łysiejącego mężczyzny.
Polsat Sport/Michał Białoński
W porozumieniu z PKOl-em prezes PZN-u Adam Małysz wysłał na posiedzenie zarządu sekretarza generalnego Tomasza Grzywacza (z prawej), którego nie wpuścił na salę obrad szef PKOl-u Radosław Piesiewicz

- Poinformowałem mailowo PKOl, że na posiedzeniu zarządu dotyczącym zatwierdzenia kadry na IO reprezentował mnie będzie sekretarz generalny, który najlepiej orientuje się w regulaminach. Dostałem odpowiedź, że w części dotyczącej składów na igrzyska będzie mógł uczestniczyć, a mimo tego nie został wpuszczony przez samego prezesa Piesiewicza – powiedział nam prezes PZN-u Adam Małysz, który z ust szefa PKOl później usłyszał, że nie chciało mu się pofatygować na zarząd komitetu.

 

Michał Białoński, Polsat Sport: Podobno poszedł pan na posiedzenie zarządu PKOl-u, z całym know-how w sprawie powołań kadry alpejczyków na IO Mediolan – Cortina d’Ampezzo, ale decyzją prezesa PKOl-u nie został pan na to posiedzenie wpuszczony?

 

Tomasz Grzywacz, sekretarz generalny PZN-u: To było według mnie celowe działanie prezesa Piesiewicza. Robił wszystko, żeby zarząd PKOl-u nie dowiedział się o tym, że podmienił nazwisko zawodnika w proponowanej przez nas kadrze na igrzyska.

 

W miejsce Piotra Habdasa wpisał Michała Jasiczka?

 

Dokładnie. Kilku członków zarządu PKOl-u dzwoni do mnie teraz i reakcja jest podobna: "Matko! Za czym my zagłosowaliśmy?! Byliśmy pewni, że to są wasze propozycje". Odpowiadam, że nie są nasze. Tuż przed zarządem te nazwiska zostały zmienione wbrew naszej woli. Ponieważ w piątek PKOl wysłał zapytanie w sprawie nominacji olimpijskich, bo były skargi skierowane do prezesa Piesiewicza od Jasiczka i ze środowiska Anieli Sawickiej, którą zresztą w miniony weekend na listę olimpijek przywróciliśmy sami, chcieliśmy wszystko wyjaśnić. Tymczasem Habdasa bezszelestnie podmienili nam na Jasiczka. Prezes Piesiewicz nie poinformował o tym fakcie członków zarządu PKOl-u, w związku z tym jednomyślnie zagłosowali za przyjęciem tego składu. Nie mieli świadomości, że zmiany dokonał sam Piesiewicz, bądź dokonano jej na jego polecenie.

 

Prezes Małysz tłumaczył Polsatowi Sport, że Michała Jasiczka nie mogliście brać pod uwagę, gdyż nie przedstawił wam badań lekarskich. To prawda?

 

Od Michała nie mamy badań nie tylko aktualnych, ale także za dwa lata wstecz. Dlatego informujemy na piśmie, że nie jesteśmy w stanie wziąć za niego odpowiedzialności. Wystosujemy oficjalne pismo także do FIS-u. Zgodnie z narciarskim regulaminem sportowym FIS-u - ICR-em (International Competition Rules – przyp. red.), z punktem 221, związki narodowe są odpowiedzialne za to, żeby aktualne badania były przedstawiane, by zawodnik, jadąc na zawody, był w pełni zdrowy. Ten punkt regulaminu ICR obejmuje także dostępność zawodnika w systemie kontroli antydopingowej. W wypadku Jasiczka nie jesteśmy w stanie wziąć odpowiedzialności za to.

 

ZOBACZ TAKŻE: Brutalny cios w Adama Małysza! Jest mocna odpowiedź! "Czy taki PKOl pilnuje zasad fair play”

 

Ojciec Michała Jasiczka tłumaczy, że to PZN powinien wysłać syna na badania, tymczasem nie umieściliście go nawet na liście kadrowiczów. Jak to jest naprawdę?

 

Pan Jasiczek mija się z prawdą i to wielokrotnie. Tym razem także. Po pierwsze, na przełomie maja i czerwca poinformował nas na piśmie, że Jasiczkowie byli w Warszawie i przy okazji badań w COMS-ie zrobili dodatkowo test Iron Mana na warszawskiej AWF, co też najpewniej jest nieprawdą.

 

Macie jakiś ślad tych badań?

 

Nie mamy żadnego. Każde badania przeprowadzone w COMS-ie widnieją w systemie. Gdyby Jasiczkowie je przeszli, to my, ze związkowego poziomu loginu, bylibyśmy w stanie to sprawdzić. I tak właśnie robimy z każdym zawodnikiem, który jest u nas zarejestrowany. Sprawdzanie badań wszystkich zawodników jest dla nas naturalną procedurą, skoro wysyłamy ich na igrzyska, to zarazem bierzemy za nich odpowiedzialność. I tym razem tak samo sprawdziliśmy wszystkich. Dokładnie cztery osoby nie miały badań, w tym bracia Jasiczkowie. Dwie pozostały osoby znalazły się w bardzo szerokim składzie i odpadły na wstępnym etapie selekcji, zatem na ostatniej prostej nie braliśmy ich pod uwagę. Było też kilka osób, które miały zgodę warunkową, np. na miesiąc i konieczność zrobienia dodatkowych badań, np. hormonalnych. Jeden z kombinatorów miał taki przypadek, ale w dniu posiedzenia naszego zarządu dosłał badania. Jego zdolności do uprawiania sportu wyczynowego zostały przedłużone na kolejny okres.

 

Jasiczek dokładnie wiedział, jak się sprawy mają, ponieważ po tym, jak skłamał, że byli w COMS-ie, miesiąc później dostał monit z biura PZN-u, od pani Justyny Mistarz, że ma się skontaktować z konkretną panią, żeby się zarejestrować bezpośrednio na badania i podać dogodny dla nich termin, ponieważ na wszelkie inne terminy wyznaczane przez PZN oni się i tak nie stawiają. Daliśmy mu też drugą opcję, zgodnie z którą, rezerwacji badań w COMS-ie, mógł dokonać przez biuro PZN-u, ale tutaj też wypadało określić termin tych badań. Oczywiście na tego maila nie mamy do dzisiaj odpowiedzi. W związku z czym, byliśmy pewni, że przeprowadził je albo sam, umawiając się samodzielnie, najwyraźniej jednak ten temat zarzucił i nie może publicznie kłamać, że o tym nie wiedział lub że dalej ma zrobić to za niego PZN.

 

Wszelką dokumentację mailową w tej sprawie jesteśmy w stanie przedstawić na życzenie, aby obalić te publicznie kierowane w stronę PZN-u kłamstwa.

 

Mamy we wszystkich kadrach ponad 500 zawodników i nikogo nie będziemy prowadzić za rączkę na badania. Każdy o nich dokładnie wie, tak samo jak wie pan Jasiczek, dla którego są to czwarte igrzyska olimpijskie. Przepisy dotyczące badań sportowo-lekarskich, zarówno FIS-owie, MKOl-u, jak i krajowe, w oparciu o ministra sportu nie zmieniły się od ponad 20 lat. Kadry olimpijskie muszą się badać do pół roku w COMS-ie.

 

Dziwnym trafem w skokach obyło się bez kontrowersji.

 

Wszystkie powołania w skokach były zgodne z naszymi wytycznymi. Z tą różnica, że trener główny kadry Maciej Maciusiak poza dobieraniem zawodników w kolejności zgodnej z kryteriami kwalifikacji, może także wybrać jednego zawodnika wedle własne uznania, nawet takiego, który nie spełnia kryteriów kwalifikacyjnych. Te zapisy są naszych wytycznych od początku okresu kwalifikacji olimpijskiej także wszyscy o tym wiedzieli od samego początku i nikt nie ma z tym problemu.

 

I trener wskazał na Pawła Wąska, który spełniał kryteria dzięki punktom z ubiegłego sezonu?

 

Tak. Jakbyśmy nie podchodzili do powołań skoczków, czy przez rankingi, czy przez wskazanie trenera czy kombinację jednej i drugiej opcji, to skład na IO byłby dokładnie taki sam. Wszystko było zgodne z wytycznymi.

 

Jak się pan poczuł, gdy prezes Piesiewicz nie zezwolił panu na wejście na salę obrad zarządu PKOl-u.

 

To jest skandal i niewątpliwie celowe działanie prezesa. Moim zdaniem po to, żeby nie dopuścić do pełnej wiedzy członków zarządu PKOl-u, by w nieświadomości podjęli decyzję zgodne z jego wolą, bo to przecież on sam zmienił, bądź na jego polecenie zmieniono skład alpejczyków. Podobno na samym posiedzeniu zarządu poinformował zebranych, że składy, w sprawie których będzie głosowanie, są zgodne z rekomendacjami związków. Zresztą ten fakt potwierdził podczas dyskusji, czym skłamał, albo wprowadził w błąd głosujących. W naszym przypadku skład został zmieniony. 

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie