Niewiński: Ten sport jest brutalny
Short track jest niestety brutalny – podsumował Michał Niewiński po tym, jak Polska odpadła w ćwierćfinale olimpijskiej rywalizacji sztafet mieszanych w Mediolanie. On sam liczy się za to indywidualnie na 1000 m. Z kolei Natalia Maliszewska awansowała do ćwierćfinału na 500 m.


Pigeon i Niewiński oglądają finał sztafety. "Belgia z medalem, a wcale nie jest lepsza od nas"

Michał Niewiński: Nie mam zazdrości ani zawiści, ale śmiesznie się patrzy na to, że Belgia ma medal

Artur Nogal: Nawet gdy byłem zawodnikiem, to tak się nie stresowałem

Kamila Sellier: Jest smutek, bo to była konkurencja, na którą najbardziej liczyliśmy
- Short track czasem nas pięknie nagradza, a czasem coś zabiera. Jechałem w ostatnim biegu na 1000 m i w pierwszym sztafety mieszanej, nie było czasu na odpoczynek – powiedział Niewiński, który wygrał swój indywidualny bieg eliminacyjny.
Jak przyznał, choć jest zadowolony z awansu do ćwierćfinału, dzień przed startem miał niewłaściwe nastawienie psychiczne.
- Wczoraj nie skupiałem się na tym, co dobre, tylko przygotowywałem się psychicznie na to, co złe: ciężki oddech, ból nóg. Daliśmy z siebie wszystko, ale nie wystarczyło. Trzeba to zaakceptować, przełknąć to i iść dalej. Trochę już uprawiam short track, wiele razy mnie ten sport zweryfikował – stwierdził.
Niewiński, Maliszewska, Kamila Sellier i Felix Pigeon zajęli trzecie miejsce w swojej serii ćwierćfinałowej i odpadli z dalszej rywalizacji. Indywidualnie nie powiodło się też Gabrieli Topolskiej na 500 m i Pigeonowi na 1000 m – oboje byli ostatni w swoich biegach eliminacyjnych i stracili szansę na medal.
Maliszewska również była niepocieszona po występie sztafety, ale i nie odczuwa większego zadowolenia po starcie na 500 m – drugie miejsce w eliminacjach dało jej awans do ćwierćfinału, który odbędzie się w czwartek.
- Inne drużyny były po prostu za szybkie. Robiłam wszystko co mogłam, ale było ciężko. Na 500 m też nie mogłam się rozpędzić tak, jak bym chciała. Jedynym plusem tego wszystkiego jest awans do następnej rundy. Nie trafiłam z dniem, nie trafiłam z dyspozycją. Zrobiłam wszystko, co mogłam, ale nie dało to takiego efektu, jakiego się spodziewałam. Może w czwartek będzie mi się jechało trochę lepiej. Zobaczymy – powiedziała Maliszewska, ale bez przekonania.
Topolska, która w tym sezonie nie startowała wcześniej na 500 m w prestiżowych zawodach międzynarodowych, od początku nastawiała się na swój ulubiony dystans, czyli 1000 m, oraz ten, w którym osiąga najlepsze wyniki – 1500 m.
- Oglądanie miksta spoza bandy to chyba najbardziej stresujący moment, bo nie ma się żadnego wpływu na to, co się dzieje. Widziałam, że dali z siebie wszystko, dali z siebie sto procent, ale tak wyszło. 500 m to nie jest mój najlepszy dystans, mimo wszystko byłam podekscytowana, że mogę w nim wystartować. Zabrakło mi doświadczenia, popełniłam parę błędów taktycznych, bo uważam, że fizycznie jestem bardzo dobrze przygotowana – zaznaczyła Topolska.
Igrzyska Mediolan-Cortina d’Ampezzo potrwają do 22 lutego.
Przejdź na Polsatsport.pl