Kacper Tomasiak – kto mu dał skrzydła? Rodzice odsłaniają kulisy drogi po medal ZIO

Michał BiałońskiZimowe

Osiem miesięcy temu Kacper Tomasiak, podczas lądowania na Wielkiej Krokwi, upadł i pokiereszował sobie kolano. Trwający niemal całe wakacje rozbrat ze skokami nie przeszkodził mu w wywalczeniu srebrnego medalu na IO. Jego rodzice Kinga i Wojciech Tomasiakowie Polsatowi Sport opowiedzieli, kto dał skrzydła ich synowi.

Zdjęcie przedstawia Kacpra Tomasiaka udzielającego wywiadu, z portretami Kingi i Wojciecha Tomasiaków umieszczonymi w okręgach.
Polsat Sport/Marcin Borys
Kinga i Wojciech Tomasiakowie rozłożyli parasol ochronny nad Kacprem. Po zdobyciu przez niego wicemistrzostwa olimpijskiego na dobre rozkręca się tomasiakomania

Gdy 9 lutego Kacper został sensacyjnym wicemistrzem olimpijskim na skoczni normalnej w Predazzo, do jego taty Wojciecha próbowałem się dodzwonić kilkadziesiąt razy. Bez odzewu pozostawały także SMS-y. Na początku miałem mu to za złe, ale szybko zrozumiałem go. Jak ojciec ojca. "Chce rozłożyć parasol ochronny nad swym dzieckiem, które z zawrotną prędkością wspina się po szczeblach wtajemniczenia w lataniu z nartami zapiętymi do butów, co nie czyni go gotowym do przyjęcia na siebie setek wywiadów, łącznie z telewizjami śniadaniowymi i talk-showami" - pomyślałem.

 

ZOBACZ TAKŻE: Adam Małysz wkroczył przed kamerę Polsatu Sport, gdy przemawiał Maciusiak! Nie mówią "pas"!

Wojciech Tomasiak: Solidarnie nie rozmawiam ze wszystkimi mediami

- Jak pan widzi, solidarnie z nikim nie rozmawiam – uzasadnił swą taktykę Wojciech Tomasiak. Tata Kacpra, na punkcie którego zwariowała cała Polska. W telefonie Tomasiaka seniora co chwile wyświetlały się nazwy niemal wszystkich polskich stacji TV, które próbowały się dobić po wywiad.

 

- Trzymamy mocno kciuki za innych naszych sportowców, w tym panczenistów. Z utęsknieniem czekamy na kolejny medal, by uwaga mediów skierowała się także na kimś innym, a nie tylko na naszym synu – nie kryła mama - Kinga Tomasiak. Miała nadzieję, że w środowy wieczór Kacpra zluzuje panczenista Damian Żurek, ale skończyło się na i tak dobrym czwartym miejscu w wyścigu na 1000 m.

Adam Małysz przeżył to sam: Kacper Tomasiak nie będzie miał już takiego spokoju jak wcześniej

- Nie chcę państwa Tomasiaków rozczarować, ale to tak nie działa. Po zdobyciu medalu olimpijskiego Kacper nie będzie już miał takiego spokoju jak wcześniej – rozwiał wątpliwości prezes PZN-u Adam Małysz. Najbardziej doświadczył życia z prywatnością ograniczoną do minimum, gdy w 2001 r., wygrywając Turniej Czterech Skoczni, uruchomił małyszomanię. Adam zakończył karierę 15 lat temu, ale szał na jego punkcie trwa do dzisiaj. Już kilka razy byliśmy świadkami w Predazzo, jak podczas kolacji ustawia się do niego kolejka po zdjęcie, nie mniejsza od tej do konfesjonałów podczas wielkopostnych spowiedzi.

Kinga i Wojciech Tomasiakowie wyliczają wszystkich trenerów Kacpra na drodze po medal Igrzysk Olimpijskich

By zbyt długo nie burzyć, przeniesionego spod Bielska-Białej do Val di Fiemme, miru domowego państwa Tomasiaków, poprosiliśmy tylko rodziców wicemistrza olimpijskiego o ustalenie kolejności trenerów Kacpra. Okazało się, że nie jest to wcale takie łatwe. Ale to przecież wiedza podstawowa, która w Polsce nie jest rozpropagowana. Zdarza się, że stacje informacyjne w ciągu godziny prezentują wypowiedzi dwóch różnych ekstrenerów Kacpra Tomasiaka, przedstawiając każdego jako tego pierwszego.

 

- Wiem jedną rzecz: Jarosław Konior to jest priorytet. Od niego się zaczęło. On był trenerem klubowym syna w LKS Klimczok Bystra – ustalił wyraźnie Wojciech Tomasiak.

 

Pan Jarosław, do wakacji ubiegłego roku, był dyrektorem SMS Szczyrk.

 

- Potem, wiadomo, nastąpiła akcja szkoła SMS Szczyrk – kontynuuje wyliczankę tata.

 

- A jeszcze wcześniej do trenowania syna dołączył Bartek Kłusek – wtrąciła pani Kinga.

 

- Bartek wszedł w trakcie. W piątej klasie podstawówki. Wspólnie z Jarkiem trenowali syna. Bartek zaczął trenować wówczas także w klubie. Ale gdy Kacper w szóstej klasy przeszedł już do SMS Szczyrk, to przejął go Sławek Hankus. Natomiast pierwszym trenerem syna ze strony PZN-u był Zbigniew Klimowski, który Kacpra zauważył jeszcze na cyklu zawodów Loto Cup. Już wtedy syn trafił pod opiekę PZN-u – precyzuje Wojciech Tomasiak.

Do kadry juniorów pod skrzydła Zbigniewa Klimowskiego i Daniela Kwiatkowskiego

Zbigniew Klimowski prowadził Kacpra w kadrze juniorów PZN-u, a asystował mu Daniel Kwiatkowski.

 

- To był okres pandemiczny. Ale wtedy zaczęły się rozmowy na ten temat, żeby wprowadzać Kacpra w annały, że tak powiem, kadrowe - wyjaśnia pan Wojciech.

 

- Niestety, doszło do powikłań zdrowotnych Zbyszka i to Daniel przejął kadrę juniorską. Syn pojechał z kadrą na pierwszy obóz do Cetniewa – wspominała głowa rodu Tomasiaków.

 

Zgrupowania w Cetniewie miało miejsce w maju 2021 r. To na nim czternastolatek wypowiedział słynne już słowa, przed kamerą Skijumping.pl:

 

- Być może kiedyś wystartuję na igrzyskach olimpijskich, ale do tego sporo lat przede mną – nie bał się marzyć Kacper.

 

- Wtedy zaczęła się droga szkolenia kadrowego Kacpra, a poza tym, w szkole, prowadził go Daniel Hankus – tłumaczył pan Wojciech.

 

- Sławek Hankus –poprawiała czujna małżonka.

 

Potknięcie w tej sprawie nie jest wcale trudne.

 

- Akurat w szkole Daniel Hankus jest fizjoterapeutą, więc ze wszelkimi zawiłościami kierujemy się do niego – wyjaśnia tata Kacpra.

Robert Mateja i Grzegorz Miętus wkraczają do akcji

W proces szkolenia Tomasiaka włączył się także asystent trenera kadry juniorów Grzegorz Miętus.

 

- Grzegorz trenował Kacpra razem ze Sławkiem Hankusem – zaznacza Wojciech Tomasiak.

 

- Kacpra trenowali także Sławek z Robertem Mateją – przypomina pani Kinga.

 

- W efekcie reformy PZN-u, który zrobił projekt, rozszerzając szkolenie  centralne, przy szkołach pojawili się trenerzy oddelegowani przez PZN, których zadaniem była praca z kadrą juniorską. Wówczas do naszej SMS Szczyrk przyszedł Robert Mateja i razem ze Sławkiem Hankusem prowadzili grupę lepszych juniorów. Obaj byli odpowiedzialni za Szczyrk, a Daniel Kwiatkowski z Grześkiem Miętusem wzięli się za Zakopane, gdzie Mariusz Chrapek był odpowiedzialny za juniorów – opowiada pan Wojciech o zmianach z sezonu 2022/2023.

 

- W tamtym roku były zmiany na górze i Robert poszedł do sztabu Wojtka Topora w kadrze B. Dla Kacpra się fajnie złożyło, że trafił do kadry B, czyli jakby razem z Robertem trafił do Wojtka. Zatem cały pakiet informacji na temat syna trafił do nowego sztabu dzięki Robertowi.

 

- Nieraz się czyta o różnych zawiłościach trenerskich. Tymczasem założenie jest proste: każdy trener wykonuje to, co ma wykonywać, po konsultacjach z różnymi trenerami. I to nie jest tak, że przychodzi jakiś zawodnik i się nic o nim nie wie. Nawet w SMS Szczyrk miewamy takie sytuacje, że się prowadzi, że tak powiem, nie swojego zawodnika, i to samo jest w kadrach PZN-u, na szczeblu centralnym: ten zawodnik jedzie na te zawody z danym trenerem, a kolejny rusza w inne miejsce z innym szkoleniowcem. Ci trenerzy mają wiedzę na temat problemów, wiedzę, o technice, na czym się skupić w pracy z danym zawodnikiem – porównuje tata wicemistrza olimpijskiego, który sam jest trenerem skoków w SMS Szczyrk.

 

Z kolei pani Kinga Tomasiak jest wychowawczynią w internacie przy tej placówce.

Upadek na Wielkiej Krokwi nie stanął na przeszkodzie do medalu igrzysk

Dopytaliśmy, czy nastąpiła przełom w budowie olimpijskiej formy Kacpra, czy jest ona wynikiem długiego procesu. Okazuje się, że ważnym momentem było przeskoczenie przez Kacpra najwyższej jak dotąd przeszkody w życiu. Był nią upadek na Wielkiej Krokwi, w czerwcu 2025 r. w Zakopanem, podczas treningu, który pociągnął za sobą kontuzję nogi i rozbrat ze skakaniem.

 

- Kontuzja syna mogła mieć wpływ – nieśmiało zauważyła pani Kinga.

 

- Wiele czynników wpłynęło. Takie są skoki. Ale ciągłość procesu, która jest, spokojne analizy, dopasowywanie do danego okresu obciążeń treningowych i założeń, dopasowywanie planów do różnych okoliczności również miało znaczenie – analizuje tata.

 

- Syn chciał i to bardzo startować w letnich mistrzostwach Polski. Ale usłyszał coś, co mi się spodobało: Nie, jeszcze nie, bo ty masz przejść całą rehabilitację - wspomina głowa rodziny.

 

Czy na skutek upadku nie pojawił się lęk przed skakaniem? Tym bardziej, że często dla szybkiego pokonania strachu skoczkowie decydują się na niemal natychmiastowe próby na skoczni, zanim lęk się utrwali. Natomiast kontuzja Kacpra wykluczyła tę opcję.

 

- Syn nie mógł skakać przez ponad miesiąc, bo trwało leczenie kolana – precyzuje mama.

 

- To było fajne, że Wojtek Topór od razu zadzwonił i z doktorem Winiarskim zorganizowali tak szybką akcję leczenia, rehabilitacji, że aż byłem pod wrażeniem – wspomina Wojciech Tomasiak.

 

- Dziękuję ci Wojtek, zrobiliście to perfekcyjnie – powiedział do trenera Topora ojciec Kacpra.

 

- To zwykła procedura, ta się robi w takich przypadkach, tak powinno być – odparł skromnie trener kadry B.

 

- Ja wiem, że tak być powinno, ale czasami jest różnie – kontynuował podzięki ojciec naszego najlepszego skoczka.

 

Dopiero po letnich mistrzostwach Polski, które 1 sierpnia 2025 r. wygrał Kamil Stoch przed Aleksandrem Zniszczołem i Dawidem Kubackim, Kacper wrócił do normalnych obciążeń treningowych.

30 sierpnia 2025 r. w Szczyrku Kacper zaczął wygrywać 

- Potem nastąpiły starty w FIS Cup i Continental Cup, a reszta jest już znana. Dzieje się tak, jak się dzieje – zakończył filozoficznie Wojciech Tomasiak.

 

30 sierpnia młody Tomasiak zajął drugie miejsce w zawodach trzeciej rangi – FIS Cup w Szczyrku. Nazajutrz je wygrał. Jak burza szedł także we wrześniu. Kacper wygrał klasyfikację generalną letniego Pucharu Kontynentalnego, dwukrotnie triumfując w Stams (14 września 2025 r.) i w Hinterzarten (28 września), a raz był drugi, przegrywając zaledwie o 0,3 pkt z Japończykiem Tomofumim Naito (Hinterarzten, 27 września).

22 listopada błyskotliwy debiut w Pucharze Świata

22 listopada zadebiutował w Pucharze Świata, w Lillehammer, zajmując 18. miejsce, o zaledwie 0,2 pkt przed Piotrem Żyłą. Spośród Polaków lepszy był tylko 13. Kamil Stoch. Reszta historii faktycznie jest dobrze znana.

 

Zatem drzewo genealogiczne trenerów Kacpra Tomasiaka wygląda następująco:

 

- Jarosław Konior w LKS Klimczok Bystra

Batłomiej Kłusek – od piątej klasy w LKS Klimczok

Sławomir Hankus – od szóstej klasy w SMS Szczyrk

Zbigniew Klimowski – w kadrze juniorów PZN

- Daniel Kwiatkowski + asystent Grzegorz Miętus – w kadrze juniorów PZN 

- Robert Mateja + S. Hankus – w kadrze juniorów PZN

- Wojciech Topór + Robert Mateja w kadrze B PZN

- Maciej Maciusiak + asystenci Krzysztof Miętus i Kamil Skrobot w kadrze A PZN.

 

Już teraz nikt się w tym nie pogubi. Z powyższej wyliczanki wynika, że diament Kacpra szlifowało jedenastu fachowców, a tym dwunastym, kto wie czy nie najważniejszym, jest Wojciech Tomasiak, który w roli trenera i ojca czuwa nad wszystkim na okrągło. Nie bacząc na to, że liczba nieodebranych połączeń przekroczy za moment trzy cyfry. Najważniejsze, by syn miał iście olimpijski spokój na dużej skoczni w Predazzo.

 

Korespondencja z Predazzo, Michał Białoński

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie